Małgorzata Wassermann: Rosjanie poświadczyli nieprawdę
Rosjanie dopuścili się poświadczenia nieprawdy, o czym świadczy dokumentacja z dokonanych przez nich sekcji zwłok i oględzin Zbigniewa Wassermanna - oświadczyła w czwartek jego córka Małgorzata Wassermann.
Jak powiedziała, opisuje ona nieprawidłowości, których dopuścili się Rosjanie w swojej opinii z sekcji zwłok jej ojca. "To są rzeczy, których Rosjanie nie zauważyli, jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny, bardzo duży opis czego nie zauważyli jeżeli chodzi o wewnętrzne obrażenia, opis co Rosjanie zauważyli, a zauważyć nie mogli, bo albo tego nie ma, albo takich badań nie wykonali (...). Szacuję to na 2 czy 4 proc. zgodności z tym, co zawiera opinia polskich biegłych" - podkreśliła.
Dodała, że ilość rozbieżności między ustaleniami polskich i rosyjskich ekspertów ją poraziła. "Generalnie jest to poświadczenie od początku do końca nieprawdy. I w ogółach, i w szczegółach" - oceniła Wassermann prace Rosjan.
Podkreśliła, że prokuratura ma obowiązek i zamierza wystąpić z wnioskiem o wszczęcie postępowania na terytorium Rosji wobec autorów opinii z sekcji zwłok jej ojca.
Myślę, że zwierzęta się lepiej traktuje niż traktowano ciała naszych bliskich i to również wynika z polskiej opinii" - powiedziała Wassermann. "Stąd oświadczenie prokuratury, która mówi o tym, że są delikatne rozbieżności, jest niezmiernie łaskawe dla strony rosyjskiej" - oceniła.
Zapytana o szczegóły dotyczące bezpośrednich przyczyn śmierci jej ojca zawartych w polskiej ekspertyzie, o to, czy spowodował ją pojedynczy uraz, odpowiedziała: "Nigdy się prawdopodobnie nie dowiecie czy oni przeżyli tę katastrofę i ile minut lub godzin żyli po tej katastrofie i czy w związku z tym była im udzielana jakakolwiek pomoc".
Wassermann dodała, że polską opinię uważa za niepełną. Wytknęła m.in. brak badań świadczących o "wykluczeniu osób trzecich" w spowodowaniu katastrofy. Zadeklarowała, że będzie pytała o to biegłych.
BAT (PAP) - Nowy Dziennik
Mamy tajne taśmy Klicha
Kilka dni po katastrofie rządowego tupolewa przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk Edmund Klich złożył ministrowi obrony Bogdanowi Klichowi meldunek, że Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za tragedię smoleńską. Bo choć zobowiązywały ich do tego procedury, mimo fatalnej pogody nie zamknęli lotniska. Minister zareagował zaskakująco: zakazał Edmundowi Klichowi formułowania wniosków obciążających Rosjan. – Sformułowanie takiej tezy przez przewodniczącego na tym etapie jest sprawą kłopotliwą – stwierdził. „Gazeta Polska” poznała te szokujące fakty dzięki nagraniu poufnej rozmowy odbytej kilkanaście dni po katastrofie między ministrem i Edmundem Klichem. Klich – wówczas polski akredytowany przy rosyjskim MAK, który badał okoliczności katastrofy Tu-154 – przyznał „GP”, że dokonał nagrania „na własne potrzeby”.
Nagranie zaczyna się, gdy płk Edmund Klich jest w samochodzie. Następnie pułkownik przechodzi przez biuro przepustek, dociera do sekretariatu ministra obrony. Wreszcie wchodzi na poufną naradę w gabinecie ministra.
Spotkanie Edmunda Klicha z ministrem odbywa się przy udziale świadków. Jednym z nich jest szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch. Rozmowa dotyczy m.in. wskazania winnych katastrofy oraz tego, jak uzasadnić oparcie postępowania na konwencji chicagowskiej, a nie na polsko-rosyjskim porozumieniu z 1993 r.
Treść zapisu szokuje, bo jest namacalnym dowodem, że rząd polski od początku miał dowody rosyjskiej winy za tragedię smoleńską ale postanowił je ukryć. Miał niewiele do powiedzenia w sprawie śledztwa – i to na własne życzenie.
W jutrzejszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” opublikujemy stenogram całej rozmowy Bogdana Klicha z polskim akredytowanym przy MAK. Dziś przytaczamy jeden z jej fragmentów, dotyczący pierwszego meldunku Edmunda Klicha do ministra obrony. Tego meldunku nie ma w aktach śledztwa prokuratorskiego ani komisji Millera.
Minister atakuje
Co zawiera meldunek? Edmund Klich opisywał w nim przebieg ostatnich kilkunastu minut lotu tupolewa na podstawie relacji zebranych od Rosjan zaraz po katastrofie. Przesłuchania prowadzili prokuratorzy rosyjscy i polscy, a równolegle członkowie komisji badającej przyczyny katastrofy. Wśród nich płk Mirosław Milanowski, jeden z najlepszych polskich ekspertów meteorologii. Wnioski polskich ekspertów są jasne: odpowiedzialność za tragedię ponosi strona rosyjska.
Pod wpływem presji ze strony ministra Edmund Klich się wikła i wskazuje Milanowskiego jako autora tezy o winie rosyjskiej.
– Skąd ta wiedza? – pyta Bogdan Klich. – Mianowicie, że to rosyjska. Znaczy nie zaskoczyła ta teza, ale zaskoczył fakt sformułowania na tak wczesnym etapie tej tezy, tam pan to wyboldował (pogrubił – przyp. red.) tłustym drukiem, że odpowiedzialna jest strona rosyjska.
Edmund Klich: Że jest odpowiedzialna strona rosyjska?
B.K.: Ze względu na to, że nie zamknęła lotniska, tak.
E.K.: Być może to jest, że to jest… Oj, to chyba coś… Jeśli to jest mój meldunek, to ja tutaj… chyba tak nie… to chyba…
B.K.: Pan stawia taką tezę, że były to warunki poniżej minimalnych lotniska, które wynoszą widzialność najmniejsza tysiąc, podstawa sto, i wtedy lotnisko powinno być zamknięte dla ruchu lotniczego. A, to jest dokładnie to.
E.K.: Tak, już wiem, już wiem. Bazowałem na tym, że w naszych warunkach, polskich, my byśmy to zamknęli, bo my mamy takie procedury, prawda, że byłoby zamknięte. Natomiast, to było... godzina 15, to było na wczesnym jeszcze etapie…
B.K.: To jest dla nas zaskakujące (…) Ten dokument nie ma statusu prawnie żadnego. Dokumenty, które nie mają prawnie wiążącego statusu, zawsze mogą gdzieś wypłynąć. W związku z tym sformułowanie przez przewodniczącego komisji takiej tezy na tym etapie (…)jest sprawą… no, kłopotliwą.
E.K.: Yhm, rzeczywiście. Ale ja bazowałem… Może tak: ta teza wynikła głównie z oceny sytuacji przez pana meteorologa. (…) Myśmy dyskutowali, że według naszych procedur powinno być zamknięte. Bazowaliśmy na naszej wiedzy. (…) Bo myśmy ten wątek bardzo mocno drążyli. (…)
B.K.: Wróćmy do pytania, bo ono dla mnie jest bardzo ważne. Czy to jest kompilacja różnych wypowiedzi?
E.K.: To są nasze wnioski z tych pierwszych... To jest właściwie wniosek bym powiedział głównie pana Mirosława Milanowskiego, meteorologa. Taka ocena.
B.K.: To dosyć marna podstawa do formułowania takich wniosków. (…)
E.K.: To jest dokładnie relacja pana Milanowskiego, którą złożył na podstawie udziału w przesłuchaniach z prokuraturą. Na sto procent już teraz wiem. (…).
W trakcie rozmowy ani minister, ani szef komisji nie wspominają, że Mirosław Milanowski, który zadawał podczas przesłuchań świadków zbyt dociekliwie pytania, został odsunięty od czynności śledczych przez Edmunda Klicha już trzeciego dnia po katastrofie – na wyraźne żądanie Rosjan. Taką decyzję wymusił na polskim akredytowanym osobiście Aleksiej Morozow, zastępca szefowej MAK gen. Tatiany Anodiny.
Edmund Klich: nagrywałem na własne potrzeby
Następnego dnia po spotkaniu z ministrem Edmund Klich udzielił wywiadu TVN24. Zaatakował tam Bogdana Klicha za brak wsparcia dla ekipy pracującej w Smoleńsku. Jednocześnie (jak wynika z listu polskich doradców z 2 lutego br.) działał pod dyktando strony rosyjskiej, utrudniając polskim ekspertom zbadanie wraku oraz uczestniczenie w oblocie.
19 maja 2010 r. odbyła się konferencja szefostwa MAK-u z udziałem polskiego akredytowanego, która narzuciła opinii publicznej nie tylko w Polsce rosyjską wizję przebiegu zdarzeń z 10 kwietnia. Tatiana Anodina poinformowała m.in., że lotnisko było przygotowane do przyjęcia tupolewa w każdych warunkach pogodowych. Edmund Klich nie zaprzeczył temu stwierdzeniu.
W kwietniu 2011 r. Edmund Klich ponownie zaatakował Bogdana Klicha. Zarzucił mu, że w pierwszych dniach po katastrofie minister usiłował wymóc na nim, by zajmował się tylko odpowiedzialnością strony rosyjskiej – co stoi w jaskrawej sprzeczności z przebiegiem spotkania, które teraz poznaliśmy.
Edmund Klich przyznał w rozmowie z „GP”, że zarejestrował spotkanie.
– Brałem udział w tej rozmowie, miałem pełne prawo nagrywać – stwierdził. – Powinna pani wskazać, kto to ujawnił, bo to jest naganne.
– Ile takich rozmów z panem Klichem pan nagrał? – zapytaliśmy.
– Proszę o następne pytanie.
– Czy pan dzielił się nagraniami z Rosjanami?
– Ja się z nikim nie dzielę nagraniami, które są moimi prywatnymi nagraniami.
Bogdan Klich powiedział „GP”, że absolutnie nic nie wiedział o nagraniu. Jak to możliwe, że Edmund Klich potajemnie nagrywał ministra i szefa Sztabu Generalnego? I po co? Nie wiadomo. Tym powinna zająć się prokuratura, do której trafiło nagranie.
Artykuł ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
Tomasz Turowski – smoleński nadprokurator
Były komunistyczny szpieg Tomasz Turowski uczestniczył 6 maja 2010 r. w Rosji w specjalnym spotkaniu rosyjskich i polskich śledczych, poświęconym katastrofie smoleńskiej. Po zorganizowanym przez Rosjan spotkaniu prokurator generalny Andrzej Seremet ogłosił niespodziewanie, że strona polska przekaże Moskwie rejestrator lotu ATM, tzw. trzecią czarną skrzynkę.
Co na spotkaniu rosyjskich i polskich prokuratorów robił kłamca lustracyjny Tomasz Turowski, wówczas pracownik Ambasady RP w Moskwie? Jaka była rola w śledztwie smoleńskim człowieka, który – jak dziś wiemy – był jednym z najgroźniejszych agentów komunistycznego wywiadu, ściśle kontrolowanego przez sowieckie służby specjalne?
– Organizatorem spotkania 6 maja 2010 r. była Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej. W spotkaniu brał udział przedstawiciel polskiej ambasady w Moskwie, ponieważ Ambasada RP w Moskwie rutynowo uczestniczy w przekazywaniu polskiej prokuraturze materiałów procesowych, wykonanych w następstwie stosownych wniosków o pomoc prawną, kierowanych do strony rosyjskiej – wyjaśnia lakonicznie w rozmowie z „GP” płk Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
O Turowskim ani słowa
W spotkaniu w Rosji – jak informowała Polska Agencja Prasowa – wzięli udział prokurator generalny Federacji Jurij Czajka, jego zastępca Aleksander Bastrykin, główny rosyjski prokurator wojskowy Siergiej Fridinski, polski prokurator generalny Andrzej Seremet, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej Krzysztof Parulski oraz Krzysztof Karsznicki, ówczesny szef departamentu współpracy międzynarodowej w Prokuraturze Generalnej (odszedł po ujawnieniu skandalu z przekazaniem reżimowi białoruskiemu danych opozycjonisty Alesia Bialackiego).
O „rutynowej” obecności przedstawiciela polskiego MSZ, czyli Tomasza Turowskiego, żadne polskie media ani żadna państwowa instytucja w Polsce nie poinformowały opinii publicznej.
Podkreślmy, że Turowski uczestniczył w spotkaniu jako kierownik wydziału politycznego ambasady RP w Moskwie. Tymczasem – jeśli w rozmowach musiał już uczestniczyć ktoś z ambasady – to ranga osób biorących w nich udział oraz waga i zakres poruszanych tematów wskazywałyby zdecydowanie na ambasadora Jerzego Bahra lub jego formalnego zastępcę: Piotra Marciniaka.
Co ciekawe, spotkanie śledczych z udziałem Turowskiego odbyło się w tym samym dniu, w którym ówczesny marszałek Sejmu (pełniący obowiązki prezydenta RP) Bronisław Komorowski nadał 20 obywatelom Rosji odznaczenia państwowe za „wybitne zasługi i zaangażowanie w działania podjęte przez stronę rosyjską po katastrofie polskiego samolotu specjalnego pod Smoleńskiem”. W atmosferę polsko-rosyjskiego pojednania wpisała się także wizyta Komorowskiego w Moskwie i serdeczna rozmowa gen. Stanisława Kozieja (szefa BBN) z gen. Nikołajem Patruszewem (sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji i byłym szefem FSB), które odbyły się kilka dni po moskiewskim spotkaniu prokuratorów.
Seremet wychwala Rosjan
Nie znamy dokładnie przebiegu spotkania, w którym uczestniczyli polscy i rosyjscy prokuratorzy wraz z byłym szpiegiem Turowskim. Z pojedynczych relacji prasowych oraz z komunikatu rosyjskiej prokuratury generalnej wynika jednak, że atmosfera była bardzo przyjacielska.
Co prawda Jurij Czajka, prokurator generalny Rosji, poskarżył się Polakom, stwierdzając: „Niestety w niektórych mass mediach pojawiają się doniesienia, że strona rosyjska coś ukrywa. Takie zarzuty nie są zgodne z rzeczywistością. Rosyjskie organy prowadzą śledztwo w warunkach maksymalnej przejrzystości”, ale szef polskiej Prokuratury Generalnej szybko go uspokoił. W komunikacie rosyjskich śledczych można przeczytać, że Andrzej Seremet „wyraził wdzięczność stronie rosyjskiej za aktywną współpracę”. Prokurator generalny RP zaznaczył również, że przedstawicielom państwa polskiego zezwolono pracować na miejscu tragedii od pierwszych godzin po katastrofie.
Polska Agencja Prasowa, która, jak pisaliśmy, pominęła milczeniem obecność Turowskiego na spotkaniu prokuratorów, następująco streściła wypowiedź Seremata: „Prokurator generalny RP Andrzej Seremet ma nadzieję, że dowody w sprawie, o które do strony rosyjskiej zwróciła się strona polska, zostaną przekazane jak najszybciej. Seremet zapewnił, że prokuratura generalna RP czyni wszystko, żeby wyjaśnienie przyczyn katastrofy rządowego Tu-154M pod Smoleńskiem nastąpiło jak najszybciej. Współpracę z rosyjską prokuraturą określił jako doskonałą”.
Czarna skrzynka wraca do Rosji
Już następnego dnia po wzajemnej wymianie komplementów Andrzej Seremet ujawnił, że rejestrator lotu ATM, tzw. trzecia polska czarna skrzynka, został przetransportowany do… Rosji. Było to o tyle bulwersujące, że rejestrator ATM był oprócz komputera pokładowego (który został zbadany w USA) jedynym ważnym i wiarygodnym oryginalnym dowodem, którym dysponowała strona polska.
Tymczasem Rosjanie, wbrew zapewnieniom Seremeta o „doskonałej współpracy”, od samego początku utrudniali śledztwo, posuwając się nieraz do niszczenia i fałszowania materiału dowodowego. Zabezpieczone przez służby rosyjskie rejestratory lotu wciąż znajdują się w Rosji, podobnie jak wrak Tu-154 oraz kilka innych niezmiernie istotnych dowodów, jak choćby broń funkcjonariuszy BOR, którzy zginęli w Smoleńsku.
Przypomnijmy, że 19 kwietnia 2010 r., a więc prawie trzy tygodnie przed spotkaniem prokuratorów i Turowskiego w Moskwie, strona polska zwróciła się do Rosjan m.in. o dokumenty określające zasady pracy i sposób użytkowania urządzeń na lotnisku w Smoleńsku, zapis wideo ze stanowiska kierowania lotami z 10 kwietnia, zakresy obowiązków funkcjonariuszy służb kierowania lotami, harmonogram czasowy wszystkich operacji lotniczych na lotnisku smoleńskim w dniu 10 kwietnia oraz dokumentację fotograficzną miejsca zdarzenia, w tym zdjęcia wykonane bezpośrednio po zaistnieniu katastrofy. Żadnego z tych wniosków Moskwa nie zrealizowała do dziś, choć większość z nich – w przypadku „doskonałej współpracy” – można byłoby załatwić w ciągu kilku dni.
Pod nadzorem GRU?
Gdy samolot z Prezydentem RP i 95 innymi osobami rozbijał się pod Smoleńskiem, Tomasz Turowski stał na płycie lotniska Siewiernyj. Nie wiadomo, co robił zaraz po tragedii.
W aktach prokuratury znajduje się ciekawe zeznanie Dariusza Górczyńskiego, naczelnika Wydziału Federacji Rosyjskiej w Departamencie Wschodnim MSZ. Zeznał on: „Ambasador Turowski około godz. 12 przekazał mi, że otrzymał informację od funkcjonariusza FSO, że trzy osoby przeżyły i w ciężkim stanie zostały przewiezione do szpitala”. Plotka lub prawdziwa informacja o trzech rannych pasażerach (bądź trzech odjeżdżających z miejsca katastrofy na sygnale karetkach) przewijała się w kilku innych relacjach świadków, m.in. jednego z oficerów BOR.
Już po katastrofie Turowski miał nie reagować na prośby o umożliwienie wylotu ze Smoleńska Jaka-40 z Jackiem Sasinem, który chciał jak najszybciej dostać się do Warszawy.
Fakt, że tajemniczy uczestnik spotkania prokuratorów był od 1973 r. agentem Wydziału XIV Departamentu I SB MSW, ujawnił pod koniec 2010 r. Cezary Gmyz w „Rzeczpospolitej”. Jak wynika z zachowanych dokumentów, Turowski działał jako „nielegał”, tj. szpieg niepełniący oficjalnie żadnych funkcji dyplomatycznych, ze specjalnie spreparowanym życiorysem. „Z talentów nielegałów korzystali często »PR«, czyli »przyjaciele radzieccy«, a więc także KGB i GRU (sowiecki, a dziś rosyjski wywiad wojskowy – przyp. „GP”)” – stwierdził w rozmowie z portalem Arcana.pl historyk Sławomir Cenckiewicz.
W październiku 2010 r. „Gazeta Polska” ujawniła, że amerykańska agencja wywiadowcza Stratfor uważa za „osobę związaną z GRU” Jurija Czajkę – głównego uczestnika spotkania prokuratorów, w którym 6 maja 2010 r. brał udział Turowski.
Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski

Wszystkie te materiały do pobrania w dziale: "Pliki"
Przedruki "Katastrofa pod Smoleńskiem" cz.4
Spis treści:
Smoleński nadprokurator – Str. 2-3
Macierewicz: Tu-154M nie uderzył w brzozę – Str. 4-5
Kiedyś dowiemy się, kto był odpowiedzialny za katastrofę smoleńską – str. 5-9
Katastrofa smoleńska: 10 dowodów na zamach – Str. 9-11
Sześć osób mogło przeżyć, nikt ich nie uratował – Str. 11-15
ZAMACH SMOLEŃSKI - WOKÓŁ HIPOTEZ - Str. 15-18
Nowe wypowiedzi pilotów w stenogramach komisji Millera – Str. 19-22
Przedruki " Katastrofa pod Smoleńskiem" cz.3
Spis treści
- Rodziny smoleńskie dalej pytają > str. 1-3
- Po publikacji białej księgi: winni przede wszystkim Rosjanie > str. 3-4
- Smoleńsk: prokurator odwołał prokuratora > str. 5-6
- Uczmy się od Amerykanów > str. 6-8
- Ponad wszelką wątpliwość doszło do awarii Tu-154 M > str. 8-9
- Rosjanie zacierają ślady po eksplozji? > str. 9-12
- Są tylko dwie możliwości: albo zamach, albo awaria > str. 13-15
- Nasz wywiad. Macierewicz o przełomie w śledztwie smoleńskim. "Piloci wciągnięci w pułapkę. Nie popełnili żadnego błędu" > str. 15-18
- Tu-154 wylądował, rozerwała go bomba - szokująca książka > str. 18-21
- Chicago. Olbrzymia frekwencja na koncercie poświęconym ofiarom katastrofy smoleńskiej > str. 21-22
- Podsumowanie dochodzenia w sprawie "katastrofy" > str. 22-26
Przedruki - Katastrofa pod Smoleńskiem cz.2
Spis treści:
Kto zabił Eugeniusza Wróbla
MAK uprawdopodobnił atak elektroniczny
Co przemawia za zamachem 2010-04-10 (v2.0.1.030)?
Ewa Kopacz uczestniczyła w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej
ZAMACH. Bezdyskusyjnie zamach.
Groteskowe tłumaczenie Rosjan: Pracę radaru zakłócił… piecyk
Po ćwierć mln zł dla bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej
Rząd Tuska jak drużyna trampkarzy
Co miałem zrobić – wysłać GROM, żeby opanował MAK? – wywiad z płk. E. Klichem
Winni są Rosjanie
Polska komisja ujawnia nagrania: Wieża popełniła wiele błędów. Dlaczego nie ma tego w raporcie MAK?
Nieznana wcześniej Autonomiczna Grupa Stalinistów Heroicznego Miasta Smoleńska zamieściła w Internecie oświadczenie, że jest odpowiedzialna za katastrofę samolotu z Prezydentem Kaczyńskim na pokładzie.
Kim jest pułkownik Edmund Klich? – Podejrzana misja polskiego akredytowanego
******************************************************
Przedruki artykułów zamieszczonych na stronach WWW Klubu Polskiego Maine dotyczących katastrofy smoleńskiej w roku 2010 zostały przeniesione do pliku PDF "Przedruki - katastrofa smoleńska cz.1".
Spis treści.
- Ruska bezczelność – Ł.Wierzecha, str.1
- Zniknęła próbka ciała prezydenta - Marcin Austin, str.3
- Obrażenia zależą od rodzaju broni – Marta Ziarnik . str.5
- W katyńskiej mgle – Rafał A. Ziemkiewicz, str.7
- Pod Smoleńskiem sponiewierano majestat Rzeczypospolitej – Piotr Falgowski, str.9
- Tu-154 – 800 metrów kłamstwa – Eye of the Beholder, str.12
- Jeśli polskie uwagi są fundamentalne, to raport można wyrzucić – Ł. Warzecha, str.17
- Tusk obraził rodziny ofiar Katastrofy – str.18
- Prawa fizyki nt. Smoleńska – Leszek Szymowski, str.18
- USA: eksperci od lotnictwa zszokowani – str.20
- Choć burza huczy wkoło nas – Stary Wiarus, str.21
- Rosjanie potraktowali ciała ofiar jak odpady – Marcin Austyn , str.22
- Smoleńsk – pytania, na które nikt nie odpowiada, str.22
- Smoleńsk: Rosjanie niszczyli zawartość aparatów ofiar – „Niezależna”, str.23
- Deptuła dzwonił do żony. Dramatyczne nagranie z pokładu TU 154 – Grzegorz Wszołek, str.24
- Zespół Parlamentarny: Rząd ukrywa szokujące informacje – A.Macierewicz, str.24
- Szokujące zeznania funkcjonariusza BOR ws. Smoleńska – L. Misiak, G. Wierzchołowski, str.25
- Amerykański ekspert od terrozymu pomoże wyjaśniać katastrofę smoleńską – str.26
- Wywiad z Wiktorem Suworowem w sprawie Smoleńska 2010 – M.Bober, str.27
- Smoleńsk: Pasażerowie Tu-154 powinni przeżyć – L. Misiak, G. Wierzchołowski Str.29
- Tajemnica czarnych skrzynek – L. Misiak, G. Wierzchołowski, str.32
- Ekipa z Samary pracowała w Warszawie przy bloku sterowania Tu-154M – A. Ambroziak , str.35
- Smoleńsk: Znikające zdjęcia satelitarne – L. Misiak, G. Wierzchołowskistr, 36
- Niektóre mundury wojskowych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, wróciły do Polski z oderwanymi dystynkcjami na pagonach. Zerwane dystynkcje – Marcin Austyn, str.38
- Kompromitacja polskiej dyplomacji – R.Czarnecki, str.39
- Największym błędem polskiego rządu było oddanie śledztwa MAK – M.Ziarnik, str.40
- Dowody matactwa katastrofy smoleńskiej – Leszek Szymowski , str.43
- Lecha Kaczyńskiego identyfikowano w obskurnej budzie – Anna Ambroziak, str.46
- Smoleńsk. Czas zgonu ofiar późniejszy niż godzina katastrofy? – str.47
- Katastrofa, której nie było – Krzysztof Cierpisz, Lund, str.48