mixxt

Sign up here for free!

Welcome to mixxt!

Katolicy w USA i nie tylko...

Katolicy w USA i nie tylko...

2011-10-14 08:34

Wybory w USA. Dekret Obamy każe katolikom wykupywać antykoncepcję. Przełom w kampanii?

 

Barack Obama, nawet gdyby się starał, nie mógł dać Republikanom lepszego prezentu w roku wyborczym. Prezydent USA podpisał dekret, który nakazuje amerykańskim pracodawcom - z katolickimi uniwersytetami i szpitalami włącznie - zapewniać pracownikom dostęp do darmowej antykoncepcji. Skłócona ostatnio opozycja znalazła oto punkt, wokół którego może się zjednoczyć, a Demokraci - podzielić się.
Zgodnie z nowym kontrowersyjnym dekretem administracji USA wszyscy amerykańscy pracodawcy będą zobowiązani do wykupienia takiego pakietu ubezpieczeń zdrowotnych, który pokryje koszty zakupu także środków antykoncepcyjnych, środków poronnych oraz sterylizacji. Z projektu nie zostali wyłączeni - mimo walki duchownych - katoliccy pracodawcy z uniwersytetów, organizacji charytatywnych czy szpitali.

Demokraci dołączają do chóru GOP

Na to - wydaje się - czekała tylko Partia Republikańska (GOP), którą podzieliły ostatnie prawybory, wokół których coraz bardziej zagęszczała się atmosfera. Jeszcze gorsza dla Baracka Obamy wiadomość jest taka, że projekt, który podpisał, spotkał się z krytyką nie tylko opozycji, ale i przedstawicieli jego własnej partii. Kilku prominentnych chrześcijańskich Demokratów odwróciło się od prezydenta USA i dołączyło do republikańskiego chóru krytyków.

Jak wylicza serwis Politico.com, może tych wewnątrzpartyjnych oponentów nie ma wielu, ale na pewno zajmują oni kluczowe stanowiska. Są wśród nich m.in. senatorowie z dwóch tzw. "swing states" (stanów, w których ani Republikanie ani Demokraci nie mają przeważającego poparcia; wygrana w tych stanach bywa decydująca dla ostatecznego wyniku wyborów), Tim Kaine i Bob Casey oraz przewodniczący kierownictwa Partii Demokratycznej, John B. Larson. Brak ich zdecydowanego poparcia może się skończyć dla Obamy katastrofą.

Partia Obamy: Dekret jest nie-amerykański

Kaine, dawny gubernator Wirginii, stwierdził, że o ile zgadza się z tym, by ubezpieczenia zdrowotne pokrywały koszty zapobiegania niechcianym ciążom, to dekret powinien zawierać znacznie szerszą klauzulę sumienia. - Popełnili błąd, nie pozwalając na zwolnienie z tego obowiązku religijnych pracodawców - przyznał.

Bob Casey tymczasem wystosował w tej sprawie specjalne oświadczenie, w którym napisał, że jest "zawiedziony, że dokument nie opiera się na zrównoważonym kompromisie, który uwzględnia wolę podmiotów wierzących, które sprzeciwiają się antykoncepcji". Inni Demokraci z kolei mówili już zupełnie otwarcie, że dekret jest "nie-amerykański" i stanowi "bezpośrednią obrazę dla wolności religijnej, którą gwarantuje pierwsza poprawka (do Konstytucji USA - red.)".

"Demokraci wywołali wilka z lasu"

Republikanie tymczasem triumfują. Nie tylko znaleźli punkt, wokół którego mogą ponownie zjednoczyć rozproszone szeregi, ale i znaleźli punkt, który podzieli oddziały ich przeciwnika. GOP nazywa kontrowersje wokół dekretu - jak pisze Politico.com - "wojną Obamy przeciwko wolności religijnej". - Demokraci chyba wywołali właśnie wilka z lasu - stwierdził republikański senator, John Thune.

Duchowni amerykańscy apelowali wcześniej do Baracka Obamy o rozszerzenie klauzuli sumienia w dekrecie tak, aby obejmowała ona nie tylko synagogi, meczety, kościoły etc., ale także instytucje prowadzone przez przedstawicieli organizacji religijnych. - Muszę przyznać, że mam poczucie osobistego rozczarowania - skwitował abp Timothy Dolan, metropolita nowojorski i przewodniczący amerykańskiego episkopatu.

Katolików w USA jest 70-78 mln, co stanowi 22-26 proc. populacji. W 32 stanach są oni największym wyznaniem. Według badań 85 proc. z nich uważa swoją wiarę za ważną lub bardzo ważną. W wyborach 2008 roku na Baracka Obamę głosowało 54 proc. katolickich wyborców, a na Johna McCaina - 45 proc. Katolikiem jest także wiceprezydent, Joe Biden.



USA: szczęśliwy jak ksiądz

 2011-12-23

Kapłani w Stanach Zjednoczonych to w przeważającej mierze ludzie szczęśliwi, zadowoleni z tego, kim są i co robią – wynika z kompleksowych badań przeprowadzonych ostatnio w 23 amerykańskich diecezjach. Za szczęśliwych uważa się 90 procent kapłanów. 80 proc. z nich twierdzi, że jest w dobrej formie. Zawiedzionych jest niespełna 5 proc.

Jak podkreśla autor ponad 200-stronicowego raportu, duchowa i psychiczna kondycja amerykańskiego duchowieństwa uległa zdecydowanej poprawie. Odsetek zadowolonych z życia kapłanów jest wyższy niż przed 5 laty, kiedy tamtejszy Kościół przeżywał apogeum kryzysu wywołanego przez skandale obyczajowe.

W badaniach zajęto się również celibatem. Nie pytano, kto jest za, a kto przeciw, lecz: „Czy celibat jest czymś pozytywnym dla ciebie?” i „Czy sądzisz, że Bóg powołał cię do życia w celibacie?”. Na pierwsze pytanie pozytywnie odpowiedziało 75 proc. księży, na drugie – 78.

Autorem raportu jest kapłan-psycholog ks. Stephen Rossetti, wieloletni dyrektor Instytutu św. Łukasza w Waszyngtonie, specjalizującego się w pomocy psychologicznej dla księży i zakonnic.

kb/ rv, vatican insider

 

 

 

 

 

Msza święta w nowym tłumaczeniu

Wierni, którzy udadzą się w najbliższą niedzielę do kościołów katolickich na msze święte po angielsku, mogą być zaskoczeni. Nie tylko zwroty, których używać będą kapłani, różnić się będą od tych, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Inne będą także odpowiedzi wiernych.

 

Przykładowe zmiany w tłumaczeniu liturgii mszy św.


Powitanie
Kapłan: The Lord be with you. (Pan z wami)
Stara odpowiedź: And also with you.
Nowa odpowiedź: And with your spirit. (I z duchem Twoim)
Gloria
Zamiast ... and peace to his people on Earth mówimy ... and on Earth, peace to people of good will (a na ziemi pokój ludziom dobrej woli)
Wyznanie wiary
Zamiast We believe mówimy I believe (Wierzę)
Zamiast One in being with the Father mówimy consubstantial with the Father (współistotny Ojcu)
Zamiast Seen and unseen mówimy visible and invisible (wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzalnych)
Zamiast Born of the Virgin Mary mówimy was incarnate of the Virgin Mary (przyjął ciało z Maryi Dziewicy)
Liturgia komunii św.
Stara odpowiedź: Lord I am not worthy to receive you but only say the word and I shall be healed.
Nowa odpowiedź: Lord, I am not worthy that you should enter under my roof, but only say the word and my soul shall be healed.
(Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja)

Na powitanie kapłana rozpoczynającego liturgię mszy św. odpowiemy teraz And with your spirit zamiast, jak dotychczas, And also with you. To akurat nie zdziwi katolików przyzwyczajonych do liturgii po polsku, w której od lat witamy kapłana pozdrowieniem “I z duchem twoim”. To przecież najwierniejsze tłumaczenie łacińskiego Et cum spiritu tuo.


Księża zapewne nie będą przerywać liturgii mszy świętej, ale z pewnością skierują wiernych do tekstu wydrukowanego w modlitewnikach.


Po raz pierwszy od prawie 40 lat Kościół katolicki zdecydował się na nowe tłumaczenie mszału. Co więcej – zamierza wprowadzić jedną wersję liturgii mszy świętej dla wszystkich krajów angielskojęzycznych. Te same słowa słyszeć będzie nie tylko 65 milionów katolików w USA, ale także wierni w Australii, Nowej Zelandii, RPA, czy w Irlandii. Szefem komisji Vox Clara, kierującej pracą tłumaczy jest kardynał George Pell, arcybiskup australijskiego Sydney.

Niektóre zmiany mogą dziwić, ale przedstawiciele amerykańskiego episkopatu utrzymują, że nowa wersja mszy świętej jest dużo bliższa łacińskiego oryginału i dużo bliższa tradycji Kościoła. I rzeczywiście – jeśli porównamy ją z polskim tłumaczeniem języka liturgii z łaciny, wydaje się ona dużo bardziej dokładna. To trzecie tłumaczenie Mszału Rzymskiego na angielski, ale pierwsze w pamięci wielu katolików. Poprzednie tłumaczenie wprowadzono w ramach reform po Soborze Watykańskim II, w tym samym czasie, gdy księża zaczęli odprawiać msze święte zwróceni twarzą w stronę wiernych, a nie ołtarza z tabernaculum. Trendy translatorskie były wówczas zupełnie inne. Dążono do uwspółcześnienia i upotocznienia języka, pojawiły się nawet dążenia do wprowadzania rodzajowo neutralnych, “bezpłciowych” sformułowań.


Najbliższa niedziela w Kościele katolickim rozpoczyna adwent, a więc i nowy rok liturgiczny. To dlatego właśnie tę datę wybrano jako początek używania nowego tłumaczenia. To jednak wynik wielu lat prac tłumaczy, konsultacji z lokalnymi episkopatami i prac watykańskich komisji. Prace nad nowym tłumaczeniem zarządził jeszcze papież Jan Paweł II w 2002 roku. Biskupi w USA zatwierdzili nowy mszał w 2005 roku, a Stolica Apostolska – w 2010 roku. Wiele diecezji w Ameryce już od wielu miesięcy przygotowuje się do zmiany języka liturgii, a niektóre parafie wprowadziły już niektóre jej elementy.


Kielich i współistnienie


Mimo tych przygotowań zmiany nie będą łatwe do szybkiego przyswojenia. Wierność łacińskiemu oryginałowi oznacza także odejście od potocznej angielszczyzny wprowadzonej do języka liturgii po Soborze Watykańskim II. Także w credo, czyli w wyznaniu wiary. Sformułowanie one in being with the father zastąpi consubstantial with the Father (współistotny Ojcu). Tym, którzy uważają, że zmiana nie ma sensu, przypomnijmy, że w przeszłości spór o istotę trójcy Świętej i Ducha Świętego był przyczyną schizm i wojen. “Współistotność” jest terminem teologicznym z XIII wieku, który ma jednocześnie oddawać boską i ludzką naturę Jezusa Chrystusa. Z tego punktu wiedzenia sformułowanie one in being with the father jest dużo mniej precyzyjne.


Podobne mniejsze lub większe zmiany odnotujemy niemal na każdym kroku. Na przykład zmienią się sformułowania w spowiedzi powszechnej, a w Modlitwie Eucharystycznej tłumacze odeszli od słowa cup i postanowili zastąpić go słowem chalice (kielich, puchar). Cup po angielsku stało się słowem zupełnie trywialnym i częściej kojarzy nam się ze styropianowym kubkiem z kawą niż z naczyniem liturgicznym. “Język, jakiego użyto jest dużo bardziej uroczysty i podniosły” – tłumaczy biskup diecezji w Paterson Arthur Serratelli, który przez minione cztery lata pracował z teologami i Stolicą Apostolską nad nowym tłumaczeniem.

Większość zmian dotyczy jednak modlitw wypowiadanych przez kapłanów. Język będzie mniej potoczny i idiomatyczny. Nie znaczy to jednak, że stanie się suchy i nudny. Autorzy tłumaczenia mówią raczej o podniosłości i poetyczności sformułowań.

Wielu księży, których opinie cytują media, zwraca uwagę, że wytłumaczenie wiernym dlaczego Kościół wprowadził nową wersję mszału nie będzie łatwe. Ludzie muszą zrozumieć, dlaczego ma to wzbogacić ich duchowość, a to wymagać będzie czasu. Część z nich uważać będzie odejście od codziennej angielszczyzny za krok wstecz, za oderwanie religii od codziennego życia. Kościół zawraca jednak uwagę na świętość liturgii mszy świętej. Potoczność języka prowadziła do zatracania poczucia sacrum podczas katolickich mszy.

Inną trudnością będzie przystosowanie się kleru do nowego rytu. Większość księży, pracujących w amerykańskich parafiach to ludzie w średnim lub podeszłym wieku, bo kraj ten, podobnie jak wiele innych, cierpi na kryzys powołań. Kapłanom nie będzie łatwo odejść od starszego, obowiązującego od 36 lat mszału.



Przyzwyczajenia i edukacja


Kościół USA zrobił wiele, aby wytłumaczyć wiernym sens zmian. W świątyniach wyświetlano filmy informacyjne, mówiące o przyczynach, dla których zdecydowano się na nowe tłumaczenie mszału. Wiernym w parafiach rozdawano modlitewniki z nowym rytem liturgii Eucharystii. Kontaktowano się z nimi pocztą. Na stronach internetowych Episkopatu USA opublikowano nową wersję tłumaczenia wraz z komentarzami, uzasadniającymi zmiany. Jednak jeszcze latem wielu amerykańskich katolików nie wiedziało o zbliżających się zmianach.

W samym Kościele nie brakuje głosów krytycznych. Ojciec Anthony Ruff, benedyktyn i profesor teologii na St. John’s University w Minnesocie, skrytykował nowe tłumaczenie na swoim blogu i opublikował list otwarty w tej sprawie w czasopiśmie wydawanym przez jezuitów.


Poza tym wiedzieć i zrozumieć to jednak jedno, odzwyczaić się to drugie. Doświadczenia z RPA, gdzie przez pomyłkę już w 2008 roku wprowadzono nowy tekst liturgii, krytyka ze strony wiernych była druzgocąca. Przystosowanie się do zmian zajęło długie miesiące. Nawet imigranci, uczęszczający regularnie na msze święte zdążyli się przyzwyczaić i nauczyć na pamięć poszczególnych części liturgii. Co więc powiedzieć o tych, którzy znają tylko jedną wersję mszy świętej od dzieciństwa? Lingwistyczna poprawność w tym przypadku oznacza też odejście od języka potocznego. Trudno więc przypuszczać, aby proces przestawiania się na nową wersję mszy św. przeszedł zupełnie bezboleśnie. “Długo będziemy się mylić – pociesza ks. Bob Stagg z Kościoła Objawienia Pańskiego w Upper Saddle River – ale dzięki temu będziemy zwracać większą uwagę na to, co mówimy. To także wartość”.


 

 

 

Siedem kłamstw o Komunii Świętej na rękę

 

1. Komunia na rękę jest powrotem do Tradycji

Twierdzenie to zakłada całkowicie błędne rozumienie Tradycji, która jest przecież żywym przekazem niezmiennej wiary. Tradycja nie zmienia się w swej istocie, lecz dopasowuje swój wyraz do zmiennych okoliczności dziejów — np. potępiając ze szczególną mocą te błędy, które występują w danej epoce. W dziejach Kościoła widać jasno, jak na organicznym rozwoju form liturgicznych (lex orandi), stanowiącym w swej istocie część żywej Tradycji, odciska się wyraźne znamię doktryny (lex credendi), która coraz jaśniej przedstawia prawdę, a jednocześnie surowo potępia błąd. Jeżeli zatem w naszej epoce, zwłaszcza po II Soborze Watykańskim, zaczęły wśród katolików rozpowszechniać się tak poważne błędy odnoszące się do Najświętszej Eucharystii, jak utrata wiary w przeistoczenie czy negowanie kapłaństwa sakramentalnego — co przyznał nawet papież Paweł VI, wydając jeszcze w trakcie obrad soboru encyklikę Mysterium fidei — to praktyka liturgiczna żywej Tradycji winna ze szczególną mocą odzwierciedlać zagrożoną naukę. Niestety, większość wprowadzonych w ramach “posoborowej reformy liturgicznej” nowinek idzie w dokładnie przeciwnym kierunku, a Komunia na rękę jest tego najdobitniejszym przykładem.

2. Komunia na rękę nie prowadzi do świętokradztwa

Większość historyków liturgii, zastanawiając się nad przyczynami wprowadzenia przez Kościół praktyki Komunii św. udzielanej do ust, wskazuje jako jedną z nich wprowadzenie chleba niekwaszonego jako materii Eucharystii. Z pewnością właściwe wypieczenie i wykrojenie komunikantów może ograniczyć liczbę oddzielających się okruchów, lecz na pewno nie jest w stanie całkowicie ich wyeliminować. Konsekwencje są oczywiste: nieużywanie pateny, niedbalstwo i nieuwaga szafarzy i komunikowanych oraz brak odpowiedniego nauczania o obecności Pana Jezusa w każdej cząstce prowadzą nieuchronnie do profanacji okruchów Ciała Pańskiego. W przerażenie mogą wprawić uspokajające głosy niedouczonych księży: “Nie przejmujmy się cząstkami, Jezus to przewidział…” — oto najczęstsza odpowiedź na wątpliwości wiernych. Co mamy jednak sądzić, gdy taką właśnie odpowiedź słyszymy ze strony Kurii Rzymskiej? (Por. pismo z Sekretariatu Stanu załączone do artykułu Świętokradztwo w majestacie prawa, Zawsze Wierni 12/2004).

3. Ręka świeckiego nie jest w niczym gorsza niż ręka kapłana

Każdy kapłan Chrystusowy, świadom swego kapłaństwa, doskonale wie o swojej niegodności. Jak wielką bojaźnią i drżeniem musi go napawać wypowiadanie słów: “Oto ciało moje… Oto krew moja…”. A jednak sam Chrystus Pan nakazał kapłanom spełniać święte czynności. Wykonują je, na mocy władzy święceń, in persona Christi. Stają się przez to Chrystusem sprawującym swą ofiarę i udzielającym sakramentów Nowego Przymierza; oddają się na wyłączną posługę Bogu. “A nikt nie bierze sobie tej godności tylko ten, który jest wezwany przez Boga, jak Aaron” (Hbr 5, 4). Kapłan zresztą nigdy nie dotyka Ciała Pańskiego bez prawdziwej potrzeby. Czy dla katolika świadomego swej wiary nie są to wystarczające argumenty? — Z tego m.in. względu tradycyjni katolicy sprzeciwiają się nadużyciu tzw. świeckich szafarzy Eucharystii.

4. Język nie jest bardziej godną częścią ciała niż ręka

Czytając takie opinie — a nie są one wcale rzadkie! — można dojść do przekonania o całkowitej słuszności powiedzenia: “Jeśli Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera”. Czy propagatorzy Komunii na rękę spożywają Ciało Pańskie dłonią?! Nie wkładają Hostii do ust?! Nie dotykają jej językiem?! Wydaje się, że powinni doskonale wiedzieć, iż człowiek — cały człowiek, z duszą i ciałem — jest całkowicie niegodny przyjmować Komunię św. Czyżby nie rozumieli już nawet słów: “Panie, nie jestem godzien…”? Chcąc Komunię św. przyjąć, musi wziąć się ją do ust, dotknąć językiem. Nie ma potrzeby angażowania do tego dodatkowych organów ciała. Jeżeli na serio bierze się swą własną niegodność, nigdy nie sięgnie się po Ciało Pańskie jak po zwykły pokarm.

5. Komunia św. do ust umniejsza godność człowieka

Właściwie nie należałoby w ogóle zajmować się tym kłamstwem, wynikającym zresztą z fałszywej religii humanistycznej, której elementy coraz częściej pojawiają się w tzw. Kościele posoborowym. Ktoś, kto recytuje: “Panie, nie jestem godzien”, a w chwilę później walczy o swoją godność, nie zasługuje nawet na miano homo sapiens.

6. Komunia św. na rękę jest zgodna z praktyką pierwszych wieków

Trudno chyba o bardziej kłamliwe twierdzenie w świetle historii liturgii i rozwoju wszystkich znanych rytów chrześcijańskich. Forma, w jakiej rozpowszechniła się Komunia na rękę w dobie reformacji, identyczna z tą, którą promuje się dziś w Kościele katolickim, stanowi ordynarną nowinkę, stojącą w jawnej sprzeczności z praktyką stosowaną w starożytności i wczesnym średniowieczu.

Najistotniejszą różnicę stanowi tu fakt, że nigdy i nigdzie — poza przypadkami naglącej konieczności, jak np. zagrożenie profanacją lub czas prześladowań — wierni nie mogli komunikować się samodzielnie. W znanych opisach patrystycznych czytamy o przyjmowaniu Ciała Pańskiego na dłoń prawej, nie lewej ręki (już sama ta różnica jest dowodem na całkowitą odmienność obu porównywanych praktyk), z której wierny, pochylony w głębokim pokłonie, chwytał Hostię wargami i spożywał, a potem dokładnie wylizywał wnętrze dłoni, zapobiegając profanacji pozostałych cząstek Ciała Pańskiego. Nie było w ogóle mowy o samodzielnym podnoszeniu Hostii palcami do ust.

Zasada ta przez pewien czas dotyczyła także celebrującego kapłana (inny kapłan lub diakon podawał mu Ciało Pańskie), a nawet papieża, któremu Komunii św. podczas uroczystych ceremonii udzielał diakon.

7. Komunia św. na rękę jest w pełni zgodna z przepisami prawa

Jesteśmy jak najdalsi od pozytywistycznego legalizmu liturgicznego, zakładającego, że wszystko, na co wyrażono zgodę w Rzymie, musi z konieczności służyć dobru Kościoła i zbawieniu dusz. Mamy zresztą liczne, smutne dowody, że tak niestety nie jest. Można nawet odnieść wrażenie, że najskuteczniejszą — zdaniem władz rzymskich — metodą walki z nadużyciami jest ich legalizacja. Widać to doskonale właśnie na przykładzie Komunii na rękę, która najpierw została nielegalnie rozpowszechniona, a potem wydano przepisy, umożliwiające uzyskanie indultu na to nadużycie tam, gdzie się rozpowszechniło. Warto jednak dowieść, że wprowadzanie Komunii na rękę w Polsce jest nielegalne nawet w świetle wewnętrznie sprzecznych przepisów posoborowych.

Komunia na rękę nie stanowi normy prawa powszechnego, lecz wyjątek, na który trzeba uzyskać pozwolenie (indult) Stolicy Apostolskiej, uzależniony od zaistnienia pewnego stanu faktycznego (rozpowszechnienie się tej praktyki). Z tego względu np. zezwolenie kard. Józefa Glempa na przyjmowanie Komunii na rękę w archidiecezji warszawskiej stanowi akt bezprawia, który można uznać raczej za tworzenie warunków do wystąpienia o indult, niż za wykonywanie ważnie udzielonego pozwolenia. Jest bowiem bardziej niż oczywiste, że jak dotychczas Komunia na rękę wcale się w tej diecezji nie rozpowszechniła — podobnie zresztą, jak nie stała się powszechna w żadnej innej diecezji w Polsce.

Nie należy się jednak łudzić: identyczna sytuacja miała miejsce np. w Anglii i Walii, a jednak Komunia na rękę jest tam rozdawana już od blisko dwudziestu lat…

Za: Zawsze Wierni 4/2005 (Bibuła)

 

Skandaliczna decyzja administracji Obamy

Departament Zdrowia i Opieki Społecznej USA nie będzie pomagał katolickiej organizacji walczącej z handlem ludźmi, jeśli ta nie zapewni wszystkim ofiarom handlarzy „pełnego pakietu usług reproduktywnych”.

Jak wynika z informacji portalu Fronda.pl organizacja Migration and Refugee Services nie otrzymała dotacji z Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA, choć jeszcze za administracji Busha dzięki grantowi w wysokości 19 mln dolarów udzielono pomocy niemal 3 tys. byłych niewolników.

Z pozyskanych funduszy organizacja finansowała  zakup żywności, odzieży i niezbędnych leków, dzięki którym zmuszani do niewolniczej pracy nielegalni imigranci mogli wrócić do życia społecznego.

Wiele ofiar handlarzy ludźmi było wykorzystywanych seksualnie lub wręcz zmuszanych do seksualnego niewolnictwa.

Mimo wszystko administracja Baracka Obamy zdecydowała jednak, że nie przyzna organizacji Migration and Refugee Services dotacji, ponieważ jako katolicka instytucja nie zapewnia ona „pełnego pakietu usług reproduktywnych” w skład którego wchodzi ułatwiony dostęp do aborcji i sterylizacji.

Amerykański Episkopat: Obama i media oszukują społeczeństwo

 

Administracja Baracka Obamy oszukuje obywateli i łamie konstytucję. Rząd przeprowadza bowiem ideologiczną czystkę, eliminując z życia publicznego ludzi wierzących i ich organizacje. Jako katolicy musimy się temu przeciwstawić – apeluje amerykański episkopat. Z okazji rozpoczynającego w najbliższą sobotę w Stanach Zjednoczonych miesiąca obrony życia biskupi proszą, by pamiętać o wszystkich ofiarach aborcji, zarówno nienarodzonych dzieciach, jak i wciąż żyjących, niedoszłych matkach i ojcach.

Kard. Daniel DiNardo, który w imieniu episkopatu wystosował list z tej okazji, zarzuca Obamie oraz związanym z nim mediom, że oszukują społeczeństwo w sprawie środków antykoncepcyjnych. Promują je bowiem jako alternatywę dla aborcji, środek profilaktyczny i warunek kobiecego szczęścia. Jako takie Biały Dom każe je refundować wszystkim zakładom ubezpieczeń, nie licząc się z prawem do sprzeciwu sumienia. Kard. DiNardo zaznacza jednak, że antykoncepcja nie jest skuteczną alternatywą dla aborcji, bo jak podają ostatnie dane, większość kobiet, które zgłaszają się do klinik aborcyjnych, zaszła w ciążę pomimo prawidłowego stosowania antykoncepcji. Również mówienie tu o profilaktyce jest oszustwem, bo ciąża nie jest żadną dolegliwością, a środki koncepcyjne nie chronią przed chorobą, lecz przeciwnie, zwiększają ryzyko zakażenia drogą płciową, w tym wirusem HIV, sprzyjają rozwojowi raka piersi (pod wpływem nadmiaru estrogenu) i mogą prowadzić do wylewu w wyniku działania sztucznego progesteronu.

Biały Dom oszukuje też obywateli twierdząc, że instytucjom religijnym pozostawia wolną klauzulę sumienia. W istocie stosowana przez Obamę definicja klauzuli jest tak wąska, że nie zmieściłby się w niej nawet sam Jezus – pisze kard. DiNardo. Dążąc do wyrugowania ludzi wierzących i instytucji religijnych z amerykańskiego życia, Biały Dom łamie konstytucję i zrywa z wizją ojców-założycieli Stanów Zjednoczonych – pisze przewodniczący komisji amerykańskiego episkopatu ds. obrony życia.

kb/ rv, usccb

Za: Radio Watykańskie (27/09/2011) (" USA: oszust w Białym Domu?")

 

USA: diecezja zamierza zamknąć 20 parafii

 Aktualizacja: 2011-08-31

Nawet 20 parafii w diecezji Belleville w południowej części amerykańskiego stanu Illinois ma zostać wkrótce zamkniętych. To część procesu restrukturyzacji i konsolidacji działających tu wspólnot.

W liście do wiernych ordynariusz diecezji Edward Braxton poinformował, że zmiany dotyczyć mają parafii najmniej żywotnych. „Wiem, jak bardzo kochacie swój kościół i parafię. Ufam, że miłość ta przetrwa i prowadzić będzie nas wszystkim w tym ważnym procesie, jakiego się podejmujemy” – podkreślił biskup.

Diecezja Belville liczy 70 tys. wiernych i obejmuje 117 parafii w 28 hrabstwach. Biskup nie podjął jeszcze decyzji, które ze wspólnot zostaną zamknięte.

Odbywająca się niemal we wszystkich diecezjach Kościoła katolickiego w USA restrukturyzacja, polegająca w niektórych przypadkach na łączeniu lub całkowitym zamykaniu parafii, ma związek ze zjawiskiem przemieszczania się ludności lub brakiem kapłanów. Wielu wiernych przeniosło się z terenów wielkomiejskich na przedmieścia. W niektórych przypadkach źródłem kłopotów finansowych diecezji są gigantyczne odszkodowania wypłacane ofiarom seksualnych nadużyć księży.

Źródło: KAI

 

USA: wierni ratują parafie przeznaczone do zamknięcia

 (Czyli, e warto walczyć..... i mieć nadzieję)

Ordynariusz diecezji Cleveland w USA odstąpił w dwóch przypadkach od planu zamknięcia parafii, które miały zostać zlikwidowane w związku z wejściem w życie programu restrukturyzacji. Na skutek protestów wiernych bp Richard Lennon zadecydował, że parafia pw. św. Ignacego Antiocheńskiego w Cleveland będzie nadal działała – donosi portal amerykańskiej sieci medialnej WKYC-TV.

Od 14 marca br. – od kiedy oficjalnie było już wiadomo, że tutejszą wspólnota, podobnie jak kilkadziesiąt innych katolickich parafii w diecezji, będzie musiała przestać istnieć – rozpoczęto energiczną kampanię na rzecz ratowania zagrożonej likwidacją struktury. Obrońcy starali się udowodnić władzom kurialnym, że parafia jest nie tylko żywotna, ale niezwykle potrzebna lokalnej społeczności.

W specjalnym liście bp Lennon zaznaczył, że chciałby, aby w ciągu czterech lat parafia zredukowała obecne długi, pozostawała w dobrej kondycji finansowej, a także dokonała niezbędnych napraw w kościele.

Hierarcha zachęcił także do wzmocnienia wysiłków na rzecz pomocy potrzebującym, rozbudowy programów społecznych, oraz pomocy tym parafiom, które będą zamykane.

Bp Lennon, który pierwotnie planował likwidację ponad 45 parafii, zrobił wyjątek także w przypadku parafii pw. św. Colmana w stolicy stanu Ohio.

Restrukturyzacja diecezji, polegająca w niektórych przypadkach na łączeniu lub całkowitym zamykaniu parafii, ma związek ze zjawiskiem przemieszczania się ludności lub brakiem kapłanów. Wielu wiernych przeniosło się z terenów wielkomiejskich na przedmieścia.

Źródło: KAI


 

Texas: Słowa ”Bóg” i ”Jezus” zbyt agresywne

Aktualizacja: 2011-07-11 "Bibuła"

Dyrekcja drugiej największej w USA nekropolii – Narodowego Cmentarza w Houston zakazała swoim pracownikom oraz wolontariuszom używania zwrotów: „Jezus”, „Bóg”. Głównym powodem wprowadzenia zakazu miało być ich „agresywne znaczenie”.

Arleen Ocasio, desygnowana na swoje stanowisko przez prezydenta Baracka Obamę, dyrektor cmentarza już w maju br. rozpoczęła cenzorską kampanię przeciwko „aktom osobistej ekspresji religijności”. Działający na rzecz nekropolii kombatanci donoszą, że zamknięta została kaplica cmentarna, usunięto krzyż oraz Pismo Święte, dawne miejsce modlitwy ma zostać przekształcone w „miejsce spotkań”.

Wolontariusze działający w ramach kół patriotycznych i kombatanckich zostali zmuszeni do przedkładania swoich mów pogrzebowych oraz modlitw do wstępnej akceptacji zarządu cmentarza. Zostali także pouczeni, że jeśli nadal pragnę pełnić dobrowolną służbę przy pochówkach muszą usunąć ze swoich publicznych wystąpień słowa „Bóg” oraz „Jezus”.

W odpowiedzi na absurdalne zarządzenie weterani rozpoczęli protest przeciwko zarządowi houstońskiego cmentarza, domagając się by uświęcona ziemia, miejsce pochówku 70 000 tysięcy osób, w tym wielu zasłużonych dla USA patriotów, w dalszym ciągu mogła pełnić swoją pierwotną rolę – miejsca, w którym smutek, łzy kojone były słowami modlitwy, w którym słowo „Bóg” od samego początku oznaczało nadzieję zbawienia.

W związku ze skandalicznym zarządzeniem dyrekcji Narodowego Cmentarza w Houston amerykańskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP) organizuje akcję wysyłania protestów na adres dyrektor Arleen Ocasio. Osoby pragnące przyłączyć się do akcji zapraszamy na stronę: campaigns.tfp.org.

Źródło: Cbsnews


 

Bojkot popierających małżeństwa gejowskie

2011-07-07

Zatwierdzone w ub. miesiącu małżeństwa gejowskie staj się coraz większą kością niezgody między Kościołem a ustawodawcami.

Biskup Brooklynu Nicholas DiMarzio wysłał list do diecezjalnych szkół i kościołów, w którym krytykuje skorumpowane kręgi w Albany i prosi, aby nie przyjmowano żadnych datków ani przysług od ustawodawców, którzy głosowali za zatwierdzeniem małżeństw gejowskich w stanie Nowy Jork.

O tym, że biskup nie żartuje przekonał się już poseł stanowy Joe Lentol – demokrata reprezentujący Williamsburg, Greenpoint i Fort Greene, który głosował za małżeństwami gejowskimi. Jak co roku wysłał czek z datkiem dla ostatniej klasy w szkole katolickiej na Williamsburgu, ale po kilku dniach otrzymał go z powrotem z wyjaśnieniem od biskupa.

"Przykro mi, tym bardziej, że wiem, że instytucje kościelne nie są teraz w najlepszej sytuacji finansowej" – powiedział poseł.

Ustawodawcy, którzy głosowali przeciwko zatwierdzeniu małżeństw gejowskich tj. jak senator Marty Golden nie do końca zgadzają się z postanowieniem biskupa, ale twierdzą, że szanują jego przewodnictwo w tej sprawie.

"Nasi ustawodawcy nie wykonali porządnie swojej pracy" – powiedział rzecznik diecezji brooklyńskiej Kieran Harrington, którego zdaniem politycy nie wczytali się dobrze w projekt ustawy ani nie przemyśleli dobrze sprawy przed ostatecznym głosowaniem, w którym zatwierdzili nieakceptowane przez Kościół małżeństwa między osobami tej samej płci. "Cały ten proces przed głosowaniem miał wiele niedociągnięć – dodaje rzecznik. – Gdyby było inaczej naszym zdaniem ustawa by nie przeszła".

AS,  "Nowy Dziennik"

Uwaga biskupów z dala od pedofilii w Kościele

Miała być walka z kapłanami-pedofilami i polityka „zero tolerancji”. Tymczasem amerykańscy biskupi katoliccy przytłaczającą większością głosów przyjęli, z niewielkimi poprawkami, obowiązuje już od dawna nieskuteczne zarządzenia, lekceważąc nie tyle obrońców ofiar molestowania, co samych poszkodowanych.

fot.Biskupi w USA uciekają od podjęcia działań służących ukaraniu księży molestujących dzieci

Biskupi po otrzymaniu dwa lata temu rekomendacji krajowego kościelnego organu doradczego, w skład którego weszli głównie świeccy eksperci zajmujący się problemem molestowania, mieli zmienić podejście kościoła do problemu pedofilii wśród kapłanów.

Pierwsze zarządzenia kościół przyjął jeszcze w 2002 roku w atmosferze największych skandali seksualnych wśród księży. Zobowiązywano się wówczas do usunięcia z kościoła każdego księdza, który choć raz został oskarżony o molestowanie.

Tymczasem niedawno odkryto m. in. w archidiecezji w Filadelfii i diecezji St. Joseph w Kansas City przypadki oskarżonych o nadużycia seksualne kapłanów, którym pozwolono na kontynuowanie kościelnej posługi.

Jednocześnie na konferencji biskupiej, która odbyła się w środę w Bellevue, w Waszyngtonie, kartę praw mówiącą o ochronie dzieci przed księżmi-pedofilami, zwaną “The Charter for the Protection of Children and Young People”, przyjęto niemal w takiej samej postaci jak funkcjonowała dotychczas, stosunkiem głosów 187 do 5. Stwierdzono, że jest skuteczna.

Zmiany dotyczyły jedynie dodania do listy przestępstw seksualnych księży dziecięcej pornografii i molestowania chorych umysłowo nieletnich. Dołączono tez notkę zobowiązującą biskupów, którym znane są przypadki molestowania dzieci przez kapłanów, do informowania o tym papieskiego przedstawiciela w stolicy USA.

I choć przypadki wykorzystania seksualnego dzieci przez księży dotyczą, jak twierdzi Watykan, niewielkiego procenta kleru, pojawiają się głosy takie jak prałata Francisa Hurley’a, który wzywa do całkowitego zniesienia polityki “zera tolerancji”, bo twierdzi, że zaprzecza ona nauce kościoła o pojednaniu i przebaczeniu.

Do wypełnienia luk w polityce kościoła i wyegzekwowania zgłaszania przestępstw popełnianych przez księży wzywa wiele organizacji, w tym organizacja Bishop Accountability.

Jednak jak podkreśla David Clohessy, aktywista z organizacji walczącej z molestowaniem nieletnich przez księży „Survivors Network of those Abused by Priests”, kryzys w Kościele nie ustąpi, gdy biskupi będą cieszyć się nieograniczoną władzą. – Biskupi mogą składać przyrzeczenia jakie tylko chcą. Jednak dopóki osoby duchowne, które ignorują lub ukrywają problem przestępstw seksualnych na dzieciach nie zostaną ukarani, nic się nie zmieni – mówi.

Zobacz też:

Filadelfia. 21 księży zawieszonych za pedofilię

Filadelfia. Księża-pedofile przed sądem

W Chicago 60 proc. parafii miało księży pedofilów

Mniej przypadków molestowania w amerykańskim kościele

as

 

  

U nas w Stanach jest podobnie.......

 

Bp Pieronek: Biskupstwa to dwory. To fałszywa wizja Kościoła

 

Panuje u nas daleko posunięty indywidualizm, a biskupi czują się tak utwierdzeni na swoich tronach, że wizja Kościoła soborowego nie jest im potrzebna. Bo mają władzę. Trzeba bić na alarm: biskupstwa to w Polsce dwory. A dwór i służba to fałszywa wizja Kościoła - mówi "Tygodnikowi Powszechnemu" bp Tadeusz Pieronek.

 

"Uważają, że lepiej myślą niż wszyscy ci, którymi rządzą"

 

Duchowny ostro krytykuje hierarchów, którzy nie przestrzegają ustaleń Soboru Watykańskiego II. - Nie dojrzeliśmy do wykorzystania doświadczenia i dorobku Soboru! Panuje u nas daleko posunięty indywidualizm, a biskupi czują się tak utwierdzeni na swoich tronach, że wizja Kościoła soborowego nie jest im potrzebna. Bo mają władzę. I uważają, że lepiej myślą niż wszyscy ci, którymi rządzą, bo... sam nie wiem - myślą, że mają natchnienie?

 

Biskup przywołuje głośny list o. Ludwika Wisniewskiego , który do nuncjusza apostolskiego napisał o problemach polskiego Kościoła. - Rzecz nazwał po imieniu o. Ludwik Wiśniewski i hierarchowie mają mu to za złe. Sam napisałbym podobnie. Trzeba bić na alarm: biskupstwa to w Polsce dwory. A dwór i służba to fałszywa wizja Kościoła. Na Soborze powiedziano jasno: wiernymi Kościoła są wszyscy jego członkowie, od papieża po świeckiego. I odpowiedzialność za wspólnotę rozkłada się na wszystkich - mówi biskup.

 

"Jak rewolucyjne było podejście Wojtyły, świadczą problemy, na jakie napotkał"

 

Bp Pieronek mówi o postanowieniach, które Wojtyła planował wprowadzić w Polsce poprzez Synod Krakowski, zwołany w 1972 r. - To był synod duszpasterski, czyli obejmujący całość życia człowieka. To go odróżniało od dotychczasowych synodów jurydycznych, gdzie zbierało się duchowieństwo, aby ustawiać życie Kościoła zgodnie z własną wizją. A ponieważ uporządkować sprzeczne pomysły mógł tylko biskup-władca, synod polegał na tym, że świeccy-poddani słuchali, co ekscelencja ma do powiedzenia - mówi.

 

I zaznacza. - Jak rewolucyjne było podejście Wojtyły, świadczą problemy, na jakie wcześniej napotkał. W 1971 r. zwrócił się do prymasa Stefana Wyszyńskiego z propozycją zwołania synodu plenarnego (ogólnopolskiego) - bez skutku. Nie zyskał poparcia. Poprosił więc jako metropolita krakowski o przeprowadzenie synodów w podległych diecezjach: częstochowskiej, krakowskiej, katowickiej, kieleckiej i tarnowskiej. Katowice zrobiły synod jako pierwsze, co wywołało dobrze rozumianą konkurencję. Kolejny był Kraków. Inne diecezje odpowiedziały, że nie mają zaplecza. Wtedy kardynał postanowił rzecz poprowadzić sam, w formie Duszpasterskiego Synodu Archidiecezji Krakowskiej - mówi hierarcha.

 

 

 

 

 

Pożytecznym idiotom

 
Przemysław Harczuk, 20-02-2011
 
 

Apologetom arabskiej "Zimy ludów"

 

Leżąca na łóżku martwa,  zakrwawiona i potwornie okaleczona dziewczyna. W gardło wepchnięty ma drewniany krucyfiks. W ten sposób fanatycy islamscy karzą za "zbrodnię", jaką w ich chorym mniemaniu  jest przyznawanie się do wiary w Chrystusa. Ofiarą rytualnego mordu jest młoda Irakijka. Niestety, jej męczeńska śmierć nie jest przypadkiem odosobnionym.

 

 

 

 Chrześcijanie są dziś najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. W Iraku, Iranie, Turcji, Timorze Wschodnim, mordy na wyznawcach Chrystusa są na porządku dziennym. Dramat mieszkańców Południowego Sudanu zakończy się tylko dlatego, że udało im się stworzyć własne państwo. Poza krajami islamskimi chrześcijanie prześladowani są też w Indiach i Chińskiej Republice Ludowej. Nierzadko dyskryminacja ma charakter państwowy (Chiny, Iran,), czasem odbywa się jedynie za cichym pozwoleniem władz (Irak, Turcja). Bywa, że pogromy mają charakter spontaniczny (Indie). Niezależnie od tego, większośc przywódców Unii Europejskiej, zamiast upomnieć się o los prześladowanych, woli nabrać wody w usta. 31 stycznia, podczas spotkania szefów dyplomacji państw UE tylko cztery kraje - Polska, Węgry, Francja i Włochy zajęły zdecydowane stanowisko potępiające mordy chrześcijan. Dyplomaci pozostałych państw albo wstydliwie milczą, albo wprost (jak Hiszpanie) odmawiają podjęcia jakichkolwiek działań z uwagi na poprawność polityczną. Obrona chrześcijan nie jest dziś trendy.

 

Również w Polsce dziennikarze i publicyści, od prawa do lewa  zachwycają się "demokratyczną" rewolucją w Tunezji, Egipcie itd. Swym uwielbieniem dla Bractwa Muzułmańskiego przypominają "pożytecznych idiotów", czyli lewicowych intelektualistów, którzy w latach międzywojennych sławili Stalina, chętnie jeździli do Kraju Rad. Zostawali w nim na dłużej, podziwiając bezkresne pustkowia Syberii. Współcześni pożyteczni idioci zapominają, że nie ma demokratycznego kraju islamskiego, a wśród demonstrujących większość, stanowią fanatyczni muzułmanie.

 

Uwadze naszych mediów uszła niestety informacja, o tym, że w piątek w ogarniętej rewoltą Tunezji  znaleziono ciało 33 letniego polskiego misjonarza, Marka Rybińskiego. Mord wyglądał na rytualny. Przypadek? Być może.

 

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że choć Polsce daleko do normalności, jak dotąd mamy możliwość wyznawania swojej religii, nikt nie ukarze nas za uczestnictwo we mszy świętej. Siedząc w ciepłych mieszkaniach, mając pełną lodówę, a za jedyny problem porażkę naszego zespołu w pucharach, ciepłe piwo  bądź zaległą ratę kredytu, wspomnijmy czasem tych, którzy za tak naturalny dla wielu z nas znak Krzyża, oddają w danym momencie życie.

 

Przemysław Harczuk

 

P.S. W niedzielę o godzinie  12.00 skupmy się na modlitwie za zamordowanego misjonarza, Marka Rybińskiego. Akcję organizuje portal fronda.pl.

 
 

 

 

 

 

 

 

Dlaczego księża molestowali?

  May 19, 2011 12:33
 
 
 

Ani celibat, ani wykluczenie kobiet ze stanu kapłańskiego, ani homoseksualizm nie były przyczynami molestowania przez księży – wynika z raportu zleconego przez amerykański Kościół katolicki.  Wyniki raportu na łamach Gazety Wyborczej omawia Mariusz Zawadzki.

 

Liczący 300 stron raport to efekt badań prowadzonych przez John Jay College of Criminal Justice (Szkoła Wyższa Prawa Karnego) w Nowym Jorku. Kosztowały 1,8 mln dol., z czego mniej więcej połowę wyłożył Kościół, a resztę sfinansowali wierni i rząd USA.

 

Kościół udostępnił badaczom pełną dokumentację przypadków molestowania przez księży w latach 1950-2010. W USA doliczono się 16 tys. ofiar, które były molestowane przez 6 tys. księży (oskarżany o nadużycia seksualne był jeden na 20 amerykańskich księży).

 

Najwięcej przypadków miało miejsce w latach 60. i 70., ale okazały się bombą z opóźnionym zapłonem – ujawnione dopiero w ostatnich latach doprowadziły amerykański Kościół na skraj bankructwa. Odszkodowania dla ofiar molestowania wyniosły około 3 mld dol.

 

Po przeanalizowaniu tysięcy przypadków molestowania autorzy raportu John Jay College doszli do wniosku, że głównymi przyczynami nieszczęścia były: niski poziom edukacji w seminariach w latach 50. ubiegłego wieku, brak wsparcia dla wyświęconych wtedy młodych księży i rewolucja seksualna lat 60. i 70. Tej ostatniej nie potrafili sprostać słabo wykształceni i pozostawieni samym sobie w parafiach duchowni.

 

Taka konkluzja od razu wywołała podejrzliwe lub krytyczne komentarze, ponieważ jest w gruncie rzeczy wygodna dla biskupów, którzy zlecili badanie. Przyczyny zła znaleziono wprawdzie w Kościele (słabe seminaria i brak wsparcia dla młodych księży), ale nie w jego fundamentalnych założeniach takich jak np. celibat. Tymczasem aktywiści antykościelni, a także wielu zwyczajnych Amerykanów uważa, że to właśnie śluby czystości prowadzą do demoralizacji i dewiacji księży. Trudno to udowodnić empirycznie, ale zwolennicy tej teorii uważają, że wystarczy odrobina zdrowego rozsądku.

 

Rzeczniczka konferencji biskupów USA siostra Mary Ann Walsh podkreśla, że badanie jest obiektywne. – John Jay College został wybrany, ponieważ jest zupełnie niezależny od Kościoła, a jego badaczom zapewniono swobodę badań i pełny dostęp do ludzi i dokumentacji – mówiła wczoraj.

 

- Molestujący księża byli po prostu miłymi chłopcami, którzy zagubili się w przemianach społecznych lat 60.? Bzdura! – komentował Terence McKiernan, który prowadzi największą niezależną bazę danych przypadków nadużyć seksualnych w amerykańskim Kościele.

 

Zdaniem wielu ofiar oprócz sprzecznego z naturą ludzką celibatu do plagi walnie przyczyniła się postawa biskupów, którzy tuszowali przypadki molestowania, zamiast zgłaszać je na policję lub przynajmniej ostrzegać rodziców. I zostawiali przyłapanych księży w parafiach, zamiast ich wyrzucać z Kościoła.

 

Raport John Jay Collage sugeruje, że w najgorszych latach 70. biskupi nie reagowali wystarczająco zdecydowanie, ponieważ nie zdawali sobie sprawy ze skali zjawiska. Większość ofiar odważyła się oskarżyć księży dopiero po wielu latach, szczególnie po skandalu w diecezji w Bostonie w 2002 roku, kiedy sprawę molestowania zaczęły drążyć media.

 

Krytycy Kościoła uważają, że takie usprawiedliwienie jest skrajnie naciągane. Nie dalej jak trzy miesiące temu okazało się, że w diecezji w Filadelfii biskupi pozwalali na pracę z dziećmi 37 księżom, choć były przeciw nim poważne poszlaki lub nawet dowody, że w ostatnich kilkudziesięciu latach dopuszczali się molestowania. Po wybuchu skandalu kardynał Justin Rigali zawiesił ponad 20 księży i zarządził śledztwo kościelne w sprawie.

 

“Niewydolny jest cały system i procedury kościelne” – twierdzi organizacja BishopAccountability.org, która stawia sobie za cel pociągnięcie do odpowiedzialności biskupów, a nie szeregowych księży.

 

Eksperci John Jay College nie uważają jednak, żeby Kościół był jakąś szczególnie niewydolną lub przegniłą instytucją. Jego powolna reakcja jest typowa dla podobnych wielkich, w dużym stopniu zdecentralizowanych instytucji – np. amerykańska policja nie potrafiła długo poradzić sobie z problemem brutalności niektórych funkcjonariuszy.

 

Raport John Jay College – oprócz tego, że broni tezy nieszkodliwości celibatu – zaprzecza kilku innym popularnym stereotypom, np. że molestujący księża są pedofilami (w rzeczywistości zdiagnozowano tak tylko 4 proc. z oskarżonych o molestowanie kapłanów) albo najczęściej homoseksualistami. Fakt, że księża molestowali najczęściej chłopców, wynika z tego, że mieli z nimi więcej do czynienia (bo byli oni np. ministrantami). Dopiero w latach 70. i 80. seminaria otworzyły się na gejów, a kiedy rozpoczęli oni pracę w parafiach, molestowanie w Kościele było już zjawiskiem zanikającym (liczba molestowanych dzieci wyraźnie spadła od połowy lat 80.).

 
 

"InformacjeUSA"

 

 

 

 

    Jezus Chrystus jako wrzeszcząca małpa, która podczas ukrzyżowania jest wyzywana od nazistów – taki izraelski filmik wywołuje oburzenie na chrześcijańskich portalach. Wcale nie chciałem obrazić chrześcijan. To satyra na chrystianofobicznych Izraelczyków – mówi „Rz” autor skeczu Izrael: kpina z Chrystusa czy z ksenofobii Żydów? Piotr Zychowicz 01-05-2011 Klip, który można zobaczyć na YouTubie, pochodzi z programu satyrycznego "Toffee i Goryl" emitowanego przez prywatną izraelską telewizję internetową Flix. Jest to parodia popularnych programów edukacyjnych z lat 60. i 70. Twórca programu Roy Arad wzorował się na autorach amerykańskiego animowanego serialu „South Park", znanego z absurdalnych i często niesmacznych dowcipów. Konwencja programu „Toffee i Goryl" jest prosta. Seksowna dziewczyna w bikini (Toffee grana przez aktorkę Dawn Rosenzweig) siedzi na kanapie i rozmawia z kukłą małpy (porusza nią i podkłada głos izraelski komik Barry Pepper). Odcinek o ukrzyżowaniu Jezusa został wyemitowany w roku 2007, ale dopiero niedawno umieszczono go w sieci i opatrzono angielskimi napisami. Szybko trafił na prawicowe i chrześcijańskie portale w Ameryce i Europie, wywołując burzę. Autorzy portali piszą o „haniebnym bluźnierstwie". Wielu oburzonych internautów odpowiedziało na filmik wyjątkowo ostrymi, antysemickimi komentarzami. W pierwszej scenie Toffee i Goryl siedzą koło siebie na kanapie: – Szalom! – wita się Toffee. – Oglądacie program „Toffee i Goryl". Mówimy tu o najważniejszych wydarzeniach w historii żydowskiego narodu od zamierzchłej przeszłości aż do teraz. Dzisiejszy odcinek dotyczy ukrzyżowania Jezusa (Jeszu). Słyszałeś kiedyś o Jezusie? – Słyszałem, że był zacną postacią – odpowiada goryl. – Nie, Jezus był wrogiem narodu żydowskiego. Próbował nawrócić nas wszystkich na chrześcijaństwo. Chociaż zdarzają się dobrzy chrześcijanie, dla Żydów stanowią śmiertelne zagrożenie. Zagrażają pokojowi żydowskiego narodu. – Chcę się zasymilować! – krzyczy nagle małpa. – Wiesz chociaż, co to znaczy się asymilować? To znaczy p... się z gojami. A to jest coś, czego żadna z nas, ani ja, ani ty, byśmy nie chciały. – Chcę, żeby moje dzieci jadły czekoladę Toblerone! Chcę stać się gojem. Nudzi mi się tutaj, Toffee! Chcę żyć w Szwajcarii z gojami, jeść Toblerone przez cały dzień! – upiera się goryl. Toffee z politowaniem kiwa głową i wzdycha: – Okej, kochany. Skoro kochasz Jezusa tak bardzo, zagrasz jego rolę. Następuje druga scena filmu. – Jestem Judaszem Iskariotą – mówi z groźną miną Toffee. – A ja jestem Jezusem! – krzyczy małpa, która ma na głowie długą brązową perukę mającą przedstawiać włosy Chrystusa. – Chcę, żeby wszyscy zostali chrześcijanami. Jedli wieprzowinę i Toblerone i dobrze się bawili. Czy wy, widzowie, też tego chcecie? – Z tego powodu cię ukrzyżuję! Jak śmiesz nauczać takich rzeczy niewinnych Żydów! – denerwuje się Toffee. Kukła małpy zostaje umieszczona na drewnianym krzyżu. – Boże, dlaczego mnie opuściłeś?! – krzyczy goryl, gdy Toffee wbija mu młotkiem gwóźdź w lewą łapę. – Jesteś nazistą, Jezusie, jesteś nazistą! – Toffee! Nie! Boję się! Chodziłem po wodzie. Nie, nie jestem Chrystusem! To jakaś pomyłka. Jestem Mojżeszem, naszym nauczycielem! Nie dźgaj mnie gwoździami. Toffee, nie! – To tylko jeden gwóźdź, ty tchórzu – śmieje się Toffee i zaczyna walić małpę młotkiem po głowie. Goryl dalej straszliwie krzyczy, a następnie w teatralny sposób „kona" na krzyżu. Film wywołał oburzenie chrześcijan w Stanach Zjednoczonych i innych krajach Zachodu. Internauci uznali go za przekroczenie wszelkich granic dobrego smaku. „To jedna z najobrzydliwszych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem. Czy ludzie nie mają już dzisiaj żadnych hamulców?"– napisał Twain. Inni internauci piszą o nierównym traktowaniu wrażliwości Żydów i chrześcijan, pytając, co by się stało, gdyby jakaś zachodnia telewizja potraktowała w ten sposób symbole religii judaistycznej. Na portalach wpisuje się jednak również wielu Izraelczyków, którzy są niemniej oburzeni filmikiem. „Wcale nie jesteśmy tacy! " – zapewnił niejaki Edward Teller. Internauta o nicku Chonitin, który umieścił film na YouTubie (niespełna dwuminutowe nagranie ma już ponad 120 tysięcy odsłon), napisał zaś, że otrzymuje pogróżki. Grożono mu, że jeżeli natychmiast nie usunie filmu, zostanie zamordowany. Nie jest jednak jasne, kto posyłał mu te listy: oburzeni chrześcijanie czy też może żydowscy radykałowie. Autor filmu Roy Arad, którego rodzina pochodzi z Warszawy i który tłumaczy na hebrajski polską poezję, udzielił wypowiedzi „Rz": — Widziałem, jaką burzę mój film wywołał na całym świecie i jestem całą sprawą po prostu zszokowany. Bardzo mi przykro, że uraziłem tylu ludzi. Wcale nie chciałem tego zrobić — zapewnił w rozmowie telefonicznej Arad. — Moja intencja była dokładnie odwrotna. Toffee jest w filmie czarnym charakterem, który ma ukazać ksenofobię wielu Izraelczyków, mających absurdalne, antychrześcijańskie uprzedzenia. Widzowie mieli jak w krzywym zwierciadle zobaczyć w niej swoją nietolerancję. Chciałem skłonić Izraelczyków do refleksji. Właśnie dlatego dziewczyna opowiada takie okropne bzdury. Zapewniam jednak, że nie podzielam tych poglądów. Wprost przeciwnie, jestem wielkim sympatykiem chrześcijan, których, w przeciwieństwie do wielu moich rodaków, darzę olbrzymim szacunkiem. W innych odcinkach programu Toffee wyraża poglądy rasistowskie, islamofobiczne, szowinistyczne i seksistowskie. Metodą programu jest prowokacja. Niestety, odcinek o ukrzyżowaniu został opacznie zrozumiany. Jeszcze raz podkreślam, że bardzo mi z tego powodu przykro. http://www.rp.pl/artykul/67352,651188-Kpina-z-Chrystusa-czy-z-ksenofobii-Zydow-.html Przedruk z Forum Tradycji Katolickiej    

Jezuici zapłacą 166 milionów za molestowanie dzieci

  March 25, 2011 16:45  
 
 
 

Północno-zachodnia prowincja zakonu jezuitów zapłaci 166 milionów dolarów odszkodowania za wykorzystywanie seksualne dzieci, jakiego dopuścili się zakonnicy Towarzystwa Jezusowego – poinformowała w piątek agencja Reutera. To jedna z największych sum, jaką kościół zapłacił za przypadki molestowania dzieci przez duchownych.

 

Pieniądze wypłaci prowincja jezuitów z siedzibą w stanie Oregon, której podlegają zakony z Alaski, Idaho, Montany, Waszyngtonu oraz Oregonu. Ofiary jezuitów to zamieszkujących te tereny Indianie. Według dokumentów sądowych ponad 500 z nich było seksualnie lub psychicznie wykorzystywanych i molestowanych przez katolickich duchownych w latach 1940-1990. Pozew przeciwko jezuitom złożony został ponad 2 lata temu. Wkrótce po tym prowincja północno-zachodnia złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości i ochronę przed wierzycielami. W ramach procedury upadłościowej Jezuici zgodzili się zapłacić 116 milionów dolarów odszkodowania.

 

„Żadne pieniądze nie są w stanie zwrócić utraconego dzieciństwa, zniszczonej kultury czy zachwianej wiary” – oświadczył po ogłoszeniu warunków ugody reprezentujący 90 ofiar prawnik, Blaine Tamaki.

 

„Ta ugoda jest uznaniem tego, że jezuici zniszczyli zaufanie setek dzieci, oddanych pod ich opiekę. Jako osoby duchowne powinni dbać o ich dobro i chronić ich od zła, tymczasem dopuszczali się gwałtów i molestowania względem tych niewinnych dzieci” – dodał Tamaki.

 

Zawarcie ugody potwierdził zakon jezuitów. Prowincja z Oregonu oświadczyła, że zapłaci 166,1 mln dolarów na rzecz zadośćuczynienia 524 ofiarom zakonników.

 

MP

 
 

Biskup chwali gubernatora żyjącego w konkubinacie

 

 Aktualizacja: 2011-03-3 

 
 

Nowy gubernator Nowego Jorku, niejaki Andrzej Cuomo, rozpoczął swoje urzędowanie od Mszy świętej w katedrze Niepokalanego Poczęcia w Albany oraz przyjęcia tamże Komunii świętej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że uważający się za katolika pan gubernator jest zwolennikiem swobodnego dostępu do zabiegów aborcyjnych, popiera homozwiązki, a do tego jest rozwodnikiem i od wielu lat żyje z konkubiną, Sandrą Lee. Biskup Howard Hubbard w kazaniu wspomniał, że nowy gubernator w najbliższym czasie “będzie głęboko zanurzony w pracę ewangelizacyjną poprzez przeprowadzanie zmian na rzecz społeczeństwa”.

 

Jak widać nie tylko w Europie biskupi są bardziej wierni władzy świeckiej niż Katechizmowi Kościoła Katolickiego.

 

Dextimus

 
 

Chicago: Śledztwo przeciwko znanemu polskiemu proboszczowi

February 13, 2011 14:26
 

Parafianie Kościoła pw. Św. Konstancji w Chicago słysząc w niedzielnych ogłoszeniach, że ich proboszcz rezygnuje z funkcji – osłupieli. Znany i lubiany wśród chicagowskiej Polonii ksiądz Tadeusz Dzieszko na czas trwającego dochodzenia prowadzonego przez Sąd Okręgowy Powiatu Cook postanowił ustąpić ze stanowiska.

Dochodzenie ma wyjaśnić, czy doszło do wykorzystania finansowego starszej osoby w związku z jej zapisem spadkowym.

W kwietniu ubiegłego roku 93-letnia Waleria Krzemień dokonała zapisu spadkowego, na mocy którego zachowywała prawo do zamieszkiwania do czasu śmierci w należącym do niej domu, który później przekazywała wraz w aktem własności proboszczowi parafii pw. Św. Konstancji.

Jak powiedział dziennikarzowi gazety Chicago Tribune ks. Tadeusz Dzieszko, w chwili sporządzania dokumentów: “(Waleria Krzemień – przyp. red.) była otwarta i bardzo szczęśliwa. Miała także znakomitą pamięć”. Jednak stan parafianki zasadniczo się zmienił w kilka miesięcy później, po przejściu dwóch udarów mózgu.

Jednak  innego zdania co do poczytalności swojej podopiecznej jest przyznany jej z urzędu opiekun publiczny, który na podstawie uzyskanych we wrześniu badań lekarskich stwierdził, że Waleria Krzemień od wielu lat cierpiała na demencję i w kwietniu miała  ”całkowity brak zdolności podpisywania dokumentów prawnych”.

W październiku sędzia spadkowy Sądu Powiatowego upoważnił jej opiekuna do reprezentowania podopiecznej  i ochrony jej mienia. Sędzia Lynne Kawamoto zarządziła dochodzenie mające też wyjaśnić czy doszło do “wyzysku finansowego starszej osoby”.

W kilka dni po rozpoczęciu dochodzenia  ksiądz Tadeusz Dzieszko zrzekł się na piśmie wszelkich roszczeń wobec należącego do swojej parafianki domu.

Sprawa na obecnym etapie znajduje się w biurze prokuratora powiatu Cook. Księdzu Dzieszce nie postawiono żadnych formalnych zarzutów, a jak twierdzi sam zainteresowany “transakcja była całkowicie niewinna”.

Kapłan zadecydował jednak o rezygnacji z funkcji proboszcza. Jak zauważa Chicago Tribune, decyzja Dzieszki nastąpiła niemal bezpośrednio po udzieleniu wywiadu w sprawie kontrowersyjnej darowizny dziennikarzowi tej gazety.

Tadeusz Dzieszko odmówił udzielenia wywiadu przedstawicielom polonijnych mediów. To, co usłyszeliśmy od sióstr zakonnych pracujących w parafii  to “i tak będą plotki”.

Prawo kościelne zabrania kapłanom wykorzystywania parafian dla osobistych korzyści. Jak zapowiedziała Archidiecezja Chicagowska w specjalnie wydanym oświadczeniu prokuratura może liczyć na pełną jej kooperację w wyjaśnieniu sprawy.

 MB

 

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Pomiędzy 1917 a 2009 rokiem w chicagowskich parafiach pracowało aż 97 księży, na których ciążyły zarzuty wykorzystywania seksualnego dzieci.

W 60 proc. parafii w Chicago pracowali księża, na których ciążył zarzut molestowania seksualnego nieletnich

Katolicki ksiądz z Los Angeles  przyznał się, że 40 lat temu utrzymywał kontakty seksualne z kilkunastoletnią uczennicą szkoły średniej – poinformował dziennik “Los Angeles Times”.

W 2007 r. Archidiecezja w Los Angeles zgodziła się wypłacić 660 mln dolarów tytułem odszkodowań za straty moralne 508 osobom, które oskarżały księży o molestowanie seksualne. Była to największa suma odszkodowań wypłaconych z tego tytułu przez Kościół Katolicki w USA.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

 

 

Filadelfia: Księża pedofile przed sądem

February 12, 2011

Czterech księży z Filadelfii oraz nauczyciel szkoły parafialnej odpowiedzą przed sądem za gwałt na nieletnich; prałat tamtejszej  archidiecezji – za ukrywanie praktyk swoich podwładnych. Księżom pedofilom grozi nawet 67 lat pozbawienia wolności.

fot.Prokuratora Okręgowa w Filadelfii/ Od lewej: Edward Avery, James Brennan, Charles Engelhardt, William Lynn i Bernard Shero

Do incydentów dochodziło na przestrzeni lat 1996-2000 w parafii St. Jerome w Filadelfii.  68-letni ksiądz Edward Avery oraz 64-ksiądz Charles Engelhardt dopuścili się gwałtu na dziesięciolatku. Ten sam ministrant padł ofiarą molestowania ze strony nauczyciela Bernarda Shero.Inny kapłan tej samej archidiecezji, James Brennan wykorzystał seksualnie 14-letniego chłopca.

Przed sądem stanie także prałat William Lynn, sekretarz ds. duchowieństwa, w latach 1992- 2004 odpowiedzialny za dochodzenia dotyczące nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich. Kapłanowi postawiono zarzut  narażania dobra dzieci. William Lynn, mimo wiedzy na temat wykroczeń swoich podwładnych pozwalał im na kontynuowanie posługi oraz kontakt z nieletnimi.

Prokurator okręgowy Seth Williams na czwratkowej konferencji prasowej zapowiedział potraktowanie księzy z najwyższą surowością. Zaapelował także do innych ofiar molestowania przez księży o bezpośredni kontakt z prokuraturą. Jak podreślił Williams trudno uwierzyć, że tylko dwóch chłopców (dziś 20-letnich) było ofiarami pederastów.

Akt oskarżenia zawiera bulwersujące szczegóły dotyczące gwałtu jakiego dopuścili się na ministrantach kapłani oraz nauczyciel, którzy, jeśłi zostaną uznani winnymi zarzucanych im przestępstw, mogą spędzić za kratkami nawet 67 lat.  Prałatowi Lynnowi grozi 14 lat pozbawienia wolności.

Sprawa pedofilii wśród księży ujrzała światło dzienne po raz pierwszy w 2002 roku w archidiecezji bostońskiej. Jak podaje dziennik The Washington Post tylko w 2009 roku ujawniło się 398 osób molestowanych przes kapłanów. W roku 2004 – było ich 889. Amerykański kościół katolicki w ramach odszkodowań każdego roku wypłaca miliony dolarów (w 2009 roku na łączną sumę 104 mln. dol.)

MB

Dlaczego Episkopat USA milczał w sprawie ustawy znoszącej politykę ”Don’t Ask, Don’t Tell”?

 Aktualizacja: 2010-12-30 12:06 pm

Elaine Donnelly, szefowa Centrum Gotowości Bojowej Armii Amerykańskiej ubolewa nad tym, że episkopat USA milczał w sprawie projektu ustawy, znoszącego zakaz służby jawnych homoseksualistów w armii amerykańskiej. „Kiedy kwestia ta poddana została głosowaniu – które ostatecznie zakończyło się sukcesem w kongresie – Kościół katolicki, pośród wszystkich organizacji, które głośno wypowiadały się w tej sprawie w czerwcu, milczał”.

Donnelly skrytykowała kard. Donalda Wuerla za to, że powiedział, iż „Kościół katolicki nie ma konkretnego stanowiska w tej sprawie”. Szefowa Centrum Gotowości Bojowej zauważyła, że jedynie abp Timothy Broglio, kapelan wojskowy wcześniej wypowiadał się przeciw zniesieniu polityki „Don’t Ask, Don’t Tell”.

Przypomniała, że stanowisko abp Broglio było jak najbardziej uzasadnione. 22 lipca 1992 r. Kongregacja Nauki Wiary, której prefektem wówczas był kardynał Joseph Ratzinger ogłosiła dokument, w którym stwierdziła, iż dyskryminacja ze względu na tzw. orientację seksualną nie jest tym samym, co dyskryminacja ze względu na rasę, pochodzenie etniczne itd. jako, że kwestia „orientacji seksualnej” „budzi niepokój moralny”. Według dokumentu Kongregacji Nauki Wiary „istnieją dziedziny, w których nie jest przejawem niesprawiedliwej dyskryminacji uwzględnienie skłonności seksualnej, na przykład gdy chodzi o adopcję dziecka lub powierzenie go opiekunom, zatrudnianie nauczycieli lub trenerów sportowych i służbę wojskową”.

Źródło: CWN, AS

Komentarz PiotrSkarga.pl: Milczenie Kościoła katolickiego w USA w tak ważnej sprawie moralnej pokazuje jasno w jakim kryzysie znajduje się Kościół. Sytuacja ta domaga się wielkiej modlitwy i pokuty, aby Dobry Bóg udzielił łask do przezwyciężenia tego kryzysu.
 
 

USA: skarga na uczelnię za zmuszanie do asystowania przy aborcji

 Aktualizacja: 2011-01-12 2:11 pm

Prawnicy chrześcijańskiej organizacji Alliance Defense Fund (ADF) złożyli w Departamencie Zdrowia USA skargę na Uniwersytet Vanderbilt w Nashville w stanie Tennesse, twierdząc, że uczelnia zmusza studentów pielęgniarstwa do asystowania przy aborcjach. Zdaniem ADF, działania te są nielegalne, gdyż uniwersytet ten co roku otrzymuje państwowe wsparcie finansowe w formie podatku federalnego.

Prawo amerykańskie zabrania instytucjom dotowanym z pieniędzy podatników zmuszać studentów lub pracowników opieki zdrowotnej do uczestnictwa przy aborcji wbrew ich religii lub przekonaniom moralnym.

Skargę wniesiono w imieniu studentki czwartego roku pielęgniarstwa z innej uczelni, która złożyła w Vanderbilit aplikację o rezydenturę z pielęgniarstwa. Dziewczyna twierdzi, że warunkiem przyjęcia do programu była zgoda na asystowanie przy aborcjach.

W ubiegłym roku organizacja ADF złożyła pozew – w imieniu pielęgniarki Cathy Cenzon-DeCarlo – przeciw szpitalowi Mt. Sinai Hospital z Nowego Jorku. Placówka zmusiła kobietę do asystowania przy późnej aborcji. Pielęgniarce grożono rozwiązaniem umowy o pracę i pozbawieniem licencji. Pozew został odrzucony przez dwie instancje sądowe.

Matt Bowman z ADF podkreśla, że pielęgniarki broniące życia nie powinny być zmuszane, wbrew ich przekonaniom, do uczestnictwa w aborcji, gdyż jest to niezgodne z prawem i narusza wolność sumienia.

Źródło: KAI

Baltimore: obrady episkopatu USA

 Aktualizacja: 2010-11-16 9:14 pm

Amerykańscy biskupi mieli rację, kiedy przestrzegali przed prezydencką reformą służby zdrowia. Po paru miesiącach okazało się, że wbrew obietnicom Baracka Obamy i gorączkowym zapewnieniom niektórych nurtów katolickiej społeczności, aborcja będzie jednak opłacana z funduszy federalnych.

 Przypomniał o tym wczoraj na otwarcie obrad episkopatu jego przewodniczący. Kard. Francis George obszernie odniósł się do tej sprawy, bo spór wokół reformy wprowadził głębokie podziały wśród katolików. Pokazał, że liczni politycy instrumentalnie traktują Kościół. Również w samej wspólnocie katolickiej jest wielu takich, którzy chcieliby przekształcać Kościół według własnych wizji i dyskredytują głos episkopatu w kwestiach publicznych. Kard. George przypomniał, że biskupi, choć nie przemawiają bynajmniej w imieniu wszystkich katolików, mają za zadanie przypominać apostolskie nauczanie, również w kwestiach moralnych. W sposób szczególny dotyczy to aborcji, która, jak zaznaczył, odebrała życie 50 mln amerykańskich dzieci.

Przewodniczący episkopatu podjął również temat zagłady irackich chrześcijan. Cytując list amerykańskiej dominikanki pracującej w Iraku, szczegółowo opisał zamach w syrokatolickim kościele w Bagdadzie. Przywołał tu postać trzyletniego Adama, który najpierw był świadkiem śmierci swych rodziców, a potem przez dwie godziny chodził po kościele za terrorystami, krzycząc „dosyć”. W końcu sam został przez nich zamordowany. „Jako biskupi, jako Amerykanie nie możemy odwracać się od tej sceny, nie możemy pozwolić, by świat jej nie zauważył” – zaznaczył kard. George.

Na trwających w Baltimore obradach episkopatu podejmowanych jest szereg kwestii. Ordynariusz polowy zaapelował do biskupów o wyznaczanie większej liczby kapłanów do posługi wśród katolickich żołnierzy, którzy stanowią 1/4 amerykańskiej armii. Abp Timothy Broglio podkreślił, że kiedy w jednostkach brakuje księży, żołnierze z konieczności szukają pomocy u pastorów protestanckich. „Chcę jedynie, aby żołnierze, którzy powrócą do waszych diecezji, nadal byli katolikami” – podkreślił amerykański ordynariusz polowy.

Z kolei bp Ronald Herzog z Komisji Episkopatu ds. Mediów, zaapelował o większą obecność Kościoła w internetowych mediach społecznościowych. W jego przekonaniu znaczą one przełom podobny do tego, który wprowadził Gutenberg. 500 lat temu opieszałość Kościoła w korzystaniu z nowych technologii piśmiennictwa doprowadziła do reformacji. Aby uniknąć podobnych konsekwencji, Kościół musi dziś potraktować portale społecznościowe jako nowe pole duszpasterstwa – zaznaczył bp Herzog.

Na trwającej do czwartku sesji episkopatu przedstawiono też raport na temat pomocy Kościoła dla ofiar trzęsienia ziemi na Haiti. Biskupi podkreślili wyjątkową hojność amerykańskich katolików. Zapewniono też, że w dziele odbudowy infrastruktury kościelnej na Haiti amerykański Kościół będzie dbał o zapewnienie należytej jakości budynków, aby podobna tragedia już nigdy więcej się nie powtórzyła – zaznaczył abp Thomas Wenski z komisji episkopatu ds. Ameryki Łacińskiej.

Warto dodać, że obradujący w Baltimore episkopat USA wybrał nowego przewodniczącego. Po burzliwej debacie został nim niespodziewanie metropolita Nowego Jorku, 60-letni abp Timothy Dolan.

kb/ rv


Ostatnia aktualizacja: Stefan Buchholz, 09.02.2012