- EFEKTYWNY SYSTEM WŁADZY
- POLITYKA ROZWOJU
- OCHRONA ŚRODOWISKA
- EDUKACJA
- SZKOLNICTWO WYŻSZE I NAUKA
- KULTURA I MEDIA
- SPORT
Klub Polski, Maine USA
Historia-aktualności-polemiki-listy
Polskie partie polityczne
Polskie partie polityczne


Romuald Szeremietiew: Polska w potrzebie! Polska czeka na Ciebie! Apel Romualda Szeremietiewa
Jan Paweł II określił politykę jako roztropną troskę o dobro wspólne. Naszym dobrem wspólnym jest Polska. Z naszej historii wynika, że Polacy opowiadali się za polityką zgodną z wartościami moralnym. Zasada o celu, który miał zezwalać na stosowanie niegodziwych środków była w Polsce odrzucana. Związek polityki z moralnością należy przywrócić. Polityka polska powinna oznaczać roztropną troskę o Polskę.
Państwo polskie jest dziś źle rządzone, obywatele tracą przekonanie, że to jest ich państwo. Przejmująco zabrzmiały słowa wypowiedziane przez panią Danutę Olewnik, siostrę zamordowanego Krzysztofa Olewnika: "Nie wierzę w Polskę. Nie wierzę w żadne państwo. ….Tutaj nic nie działa tak, jak powinno działać. ... nie wierzę w to, że ktokolwiek z ulicy, prawy, dobry, normalny człowiek, najzwyklejszy Polak, wyborca, będzie miał pomoc, na jaką zasługuje. Nie ma takiej szansy."
Społeczeństwo polskie jest biedne. W naszym kraju 60 procent ludzi żyje na i poniżej granicy ubóstwa. Mamy wysokie bezrobocie dotykające także absolwentów wyższych uczelni. Ludzie wykształceni są niepotrzebni, opuszczają kraj, często na zawsze.
Sprawujący rządy szczycą się, że wywodzą się z ruchu „Solidarności”. Tysiące tych, którzy protestowali, organizowali strajki, drukowali ulotki żyje dziś w nędzy. Wysokie emerytury pobierają natomiast ich niedawni prześladowcy.
Przedsiębiorczość jest źródłem zamożności obywateli i dochodów państwa. W Polsce aparat państwowy nie wspiera rodzimej przedsiębiorczości, a jego urzędy doprowadziły do ruiny wielu polskich przedsiębiorców. Państwo wyzbywa się własności i nie chroni mienia polskich obywateli.
Oceniając stan państwa polskiego trzeba stwierdzić, że siły polityczne dzierżące ster władzy nie potrafią lub nie chcą Polski naprawiać.
Widzimy potrzebę poszukiwania rozwiązań, które zapobiegną destrukcji państwa i przywrócą Polsce należne jej miejsce na arenie światowej polityki. W tym celu będziemy wskazywać rozwiązania w dziedzinach:
-
społecznej - poprzez ochronę rodziny, aktywną politykę demograficzną, edukację opartą na polskich wartościach, wszechstronny rozwój nauki;
-
gospodarczej – poprzez ochronę prywatnej własności każdego obywatela i dobra całego państwa. Poprzez wskazanie celów, kierunków i środków realizacji narodowej strategii rozwoju gospodarczego.
-
bezpieczeństwa – zbudowania sprawnego systemu obronnego państwa, mechanizmów zarzadzania kryzysowego, wydajnych systemów emerytalnych i przyjaznej pacjentom służby zdrowia.
W Polsce są środowiska i osoby dostrzegające zagrożenia. Dla nich chcemy tworzyć płaszczyznę współdziałania, aby naprawa Rzeczypospolitej stała się faktem.
Ruch, który inicjujemy nie chce być konkurencją dla działających partii politycznych. Mamy jednak prawo do oceny ich poczynań i sprawdzania, czy słowa odpowidają czynom. Oceniamy negatywnie dokonania rządzącej obecnie formacji i uważamy, że nie ma ona prawa do kierowania państwem. Podzielamy w tej mierze krytyczną opinię opozycji. Nade wszystko jednak chcemy prezentować postawę polską i postępować zgodnie z polskim interesem narodowym.
Polska w potrzebie – Polska czeka na Ciebie.
Romuald Szeremietiew
kontakt: polska_w_potrzebie@wp.pl
Nowa Prawica

A tu jest strona nowej partii: Kongres Nowej Prawicy. Program, poglądy, pomysły, idee tej partii są takie same jak UPR-u, jedyna różnica jest taka, że KNP będzie samodzielnie startować w wyborach do parlamentu i nie poprze przed wyborami żadnej partii z Bandy Czworga.
Przy okazji przesyłam:
Biuletyn Informacyjny wrocławskiej Nowej Prawicy Nr 2 (maj 2011)
Priorytetem i wyznacznikiem poglądów, które reprezentujemy jest stworzenie państwa, w którym Polak jest dumny nie tylko z historii, momentów wzniosłych i tragicznych, lecz także dlatego, że żyje w kraju, który daje mu możliwość rozwoju i realizacji własnych marzeń i planów.
Chcemy to zrealizowaćobniżając radykalnie podatki,zastępując podatek dochodowy liniowym, likwidacją zbędnych urzędówiograniczeniem do minimum aparatu administracyjnego państwa. Uproszczeniu musi uleć system podatkowy, przez cowyeliminowana zostanie możliwość interpretacji przepisów przez urzędnika.
Pragniemy stworzyć państwo, w którym Polak będzie kowalem swojego losu, będzie dumny z tego, że żyje w Polsce prawdziwie wolnej, kraju, który daje mu tą wolność. Do tej pory rządy skupione były na wyzysku, niszczeniu, prześladowaniu przedsiębiorczości i kreatywności. Powiększały administrację do łącznej liczby, ponad 500 tys. urzędników opłacanych z naszych podatków, gdzie, w dwukrotnie większych Niemczech jest ich mniej niż w naszym kraju. Chcemy z tym skończyć, a prawo decyzji przekazać przedsiębiorcy, a nie urzędnikowi. Prawdziwa wolność gospodarcza, radość z realizacji własnych marzeń nieskrępowanych kajdanami podatków przekłada się bezpośrednio na radość i dumę z polskości. To nazywamy nowoczesnym patriotyzmem i to jest cel, który chcemy osiągnąć, bo kochamy naszą Ojczyznę i pragniemy prawdziwej wolności dla Niej, dla jej Synów i Córek, dla następnych pokoleń Polaków.
Wolny rynek w nauczaniu Błogosławionego Jana Pawła II
W 1991 roku spod pióra Papieża Jana Pawła II, dziś już Błogosławionego, wyszła najbardziej prorynkowa w historii Kościoła encyklika „Centesimus annus”. Papież Polak pisał m.in: „Wydaje się, że zarówno wewnątrz poszczególnych narodów, jak i w relacjach międzynarodowych wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystania zasobów i zaspokajania potrzeb.”
Dodając dalej, iż:
„Interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności, Państwo opiekuńcze powoduje utratę ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których - przy ogromnych kosztach - raczej dominuje logika biurokratyczna, aniżeli troska o to, by służyć korzystającym z nich ludziom. Istotnie, wydaje się, że lepiej zna i może zaspokoić potrzeby ten, kto styka się z nimi z bliska i kto czuje się bliźnim człowieka potrzebującego.”
W dzisiejszej rzeczywistości, gdy Państwo konfiskuje, od 50-80% wypracowanego w pocie czoła wynagrodzenia być może warto byłoby w końcu zacząć wcielać w życie nauki Papieża Polaka, a nie tylko głośno o nich mówić, jednocześnie ograniczając pod niezliczonymi pretekstami wolność gospodarczą i osobistą jednostek?
NASZ ŚWIATOPOGLĄD
Podstawową funkcją Państwa jest ustanawianie praw a państwo jako jednostka nadrzędna nie może być „neutralne światopoglądowo”.
W sprawach społecznych nasz światopogląd można określić jako konserwatywny, gdzie szczególnego znaczenia nabierają takie pojęcia jak: prawda, honor, szacunek dla tradycji i symboli wiary
Nowa Prawica będąc partią konserwatywno-liberalną, uznającą tradycję katolicką za jeden z fundamentów polskiej kultury, a wartości chrześcijańskie za jeden z podstawowych składników naszej cywilizacji, proponuje założenia programowe oparte na pewnych niezbywalnych prawach, wśród których należy wymienić:
prawo do życia
prawo do wolności
prawo do własności
prawo do realizacji własnych celów o ile nie narusza to praw i wolności innych.
Obowiązkiem Państwa zaś jest zagwarantowanie obywatelom tychże praw. Popierając nas opowiadasz się:
za ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci, gdzie prawo do życia nie może stawać się przedmiotem parlamentarnego głosowania albo ogólnonarodowego referendum, jak również nie może zależeć od deklaracji jakiejkolwiek większości,
za przywróceniem tradycyjnej funkcji Rodziny, jako podstawowej komórki Państwa, gdzie Rodzice mają prawo wyboru systemu wartości, w jakim wychowują swoje dzieci,
za ochroną tradycyjnych pojęć takich jak: mąż, żona, ojciec matka, dzieci, nie zmieniając ich znaczenia, bez względu na pojawiające się tendencje do zamazywania ich właściwych znaczeń,
przeciw prawnemu sankcjonowaniu „małżeństw” homoseksualnych, a nade wszystko przeciw adoptowaniu dzieci przez osoby tej samej płci.
Jeśli na sercu leży Ci dobro Narodu i Ojczyzny oraz bezpieczeństwo i ciągłość jej przyszłych pokoleń, nie wahaj się – wybierz Nową Prawicę!
Cuda się zdarzają, ale lepiej weź sprawy w swoje ręce i w nadchodzących wyborach zagłosuj na Nową Prawicę.
NASZE POGLĄDY GOSPODARCZE
Popierając nas opowiadasz się:
za radykalną obniżką podatków- pozostawiającą więcej pieniędzy w kieszeniach obywateli, którzy lepiej od urzędników wiedzą, jak wydawać swoje własne, ciężko zarobione pieniądze,
za zastąpieniem zbyt wysokiego i systemowo niesprawiedliwego podatku dochodowego podatkiem liniowym
za wolnością gospodarczą i osobistą w podejmowaniu decyzji- zwłaszcza w zakresie wychowywania własnych dzieci,
za wolnym rynkiem- gdyż tylko nieskrępowana regulacjami państwa przedsiębiorczość może rozwijać się swobodnie i przynosić korzyści całemu społeczeństwu.
za gruntowną reformą niewydolnego sądownictwa- gdzie zwykły obywatel ginie w gąszczu procedur i niejasnych przepisów.
Jeśli na sercu leży Ci dobro Ojczyzny, jej bezpieczeństwo oraz zamożność i dostatek obywateli nie wahaj się – wybierz Nową Prawicę!
W ciągu kilku minut czytania przez ciebie naszego biuletynu dług publiczny naszego kraju wzrósł o kolejne 773 000 PLN
To nie są żarty. Zajrzyj na stronę www.dlugpubliczny.org.pl i przekonaj się sam.
O zbyt wysokich obciążeniach podatkowych jako środowisko polityczne głośno mówiliśmy już kilka lat temu, a z każdym rokiem sytuacja niestety się pogarsza.
Dziś państwo odbiera ci prawie 83% twoich dochodów, nie gwarantując nic w zamian. Większość środków z tej wysokiej „daniny” podatkowej przeznaczona jest na utrzymanie przerośniętego aparatu administracji państwowej i urzędników różnych szczebli, spełnianie bieżących „kaprysów” władzy i spłatę zobowiązań finansowych państwa, które na skutek nieudolnie realizowanej polityki gospodarczej wpływają na rosnący dług publiczny.
W jaki sposób zostać stałym odbiorcą naszego biuletynu?
Jeśli zainteresowało cię nasze pismo i chciałbyś regularnie otrzymywać jego kolejne numery skontaktuj się z nami drogą mailową: nowaprawicawroclaw@o2.pl
Poinformujemy cię o realizowanych przez nas akcjach, podczas których kolportować będziemy nasz biuletyn. Jeśli chciałbyś otrzymywać biuletyn w wersji elektronicznej zostań użytkownikiem forum wrocławskiego oddziału naszej partii. W tym celu zarejestruj się na forum znajdującym się pod adresem: www.nowaprawicawroclaw.pl
Nowa Prawica – Wrocław oraz Wrocławskie Forum Konserwatywno-Liberalneznajdują się również na Facebooku
Biuletyn redagują: Arkadiusz Strembicki (Wrocław), Rafał Merski (Wrocław), Bogdan Diakowski (Oława), Kamil Gazda (Wrocław)
Zapraszamy do kolejnego, czerwcowego numeru naszego pisma!
Oni już mieli okazję rządzić, a właściwie rządzą naszym krajem od ponad dwudziestu lat. W tym czasie padło wiele obietnic poprawy sytuacji politycznej państwa i ekonomicznej w naszych portfelach.
Czy którekolwiek z ugrupowań zasiadających dzisiaj w Sejmie spełniło te składane obietnice? Czy nam Polakom żyje się coraz lepiej? Jesteś niezadowolony? To dlaczego na nich głosujesz?
Masz wybór. Nie pozwól by nadal karmili cię pustymi frazesami. Nie głosuj więcej na tych którzy nie dotrzymują słowa!
Prawo i Sprawiedliwość
Prawo i Sprawiedliwość powstało w 13 czerwca 2001 roku, choć pierwszy, lokalny komitet powstał w marcu tego roku. Na sukces założycielski nowego ugrupowania politycznego złożyła się popularność Lecha Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka (funkcje ministra Lech Kaczyński sprawował przez rok – od czerwca 2000 do lipca 2001). Działacze PiS wywodzą się ze środowisk związanych w latach 80-tych z ruchem „Solidarność”, a przed wstąpieniem do partii byli w większości bądź członkami Akcji Wyborczej „Solidarność”, skupiającej konglomerat mniejszych partii, bądź Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego.IDEE, OSOBISTOŚCI
Niewątpliwymi liderami i twarzami PiS-u byli, do momentu wyborów prezydenckich w roku 2005, bracia Lech i Jarosław Kaczyński.
Jarosław Kaczyński pełni funkcję prezesa partii, nieprzerwanie od roku 2001 i to jego osobie, karierze politycznej i poglądom należy przypisać największy wpływ na działania polityczne tego ugrupowania. Od początku swojej kariery politycznej po roku 1989 Jarosław Kaczyński był twardym zwolennikiem przeprowadzenie w Polsce procesów dekomunizacyjnych i lustracyjnych, pełnej niezależności do Związku Sowieckiego, wyprowadzenia wojsk sowieckich z Polski (co nastąpiło w czasach rządów Jana Olszewskiego), włączenia Polski w struktury euroatlantyckiej. W kontekście relacji Polski z Unią Europejską i późniejszego miejsca Polski w samej Unii (po akcesji po referendum w roku 2004) Jarosław Kaczyński pozostawał zwolennikiem Europy jako związku państw i narodów, odnosząc się sceptycznie do koncepcji federalistycznych. Niechętny dominacji gospodarczej wielkich, rolę Polski widział jako rolę lidera państw Europy środkowo-wschodniej, co miało stanowić przeciwwagę dla dominującej pozycji duetu niemiecko-francuskiego i być – z drugiej strony, gwarantem silnej i sprzeciwiającej się wszelkim próbom restytucji myślenia imperialnego polityki wobec Rosji.
Tak swoja wizję Europy, związku wolnych państw połączonych sojuszem z Ameryką scharakteryzował Jarosław Kaczyński w liście do ambasadorów krajów członkowskich UE, ambasadorów, Szwajcarii, Norwegii, USA, Kanady i Izraela oraz państw – członków Partnerstwa Wschodniego:
„Polska jest szóstym największym krajem Unii Europejskiej. Obok Wielkiej Brytanii, Polska jest najbardziej wytrwałym sojusznikiem USA w Europie. Jest nieustannie zaangażowana we współpracę polityczną i militarną z Waszyngtonem. Świętej pamięci Prezydent Polski Lech Kaczyński, a także mój rząd partii Prawo i Sprawiedliwość, konsekwentnie budowały sojusz dużych i mniejszych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Jego osią były kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry). Zrobiliśmy wiele, aby do struktur europejskich i NATO przybliżyć dawne republiki ZSRR, takie jak Ukraina, a także Gruzja, Azerbejdżan i Armenia oraz Mołdowa. Realizując interesy narodowe i regionalne, zderzaliśmy się z polityką zagraniczną Rosji, która systematycznie odbudowuje swoją strefę wpływów - fakt często pomijany przez amerykańskich i europejskich polityków.
Nasza polityka wpisywała się w tradycje polskiej „Solidarności”. Trzeba przypomnieć, że już w czasie pierwszego zjazdu związku zawodowego „Solidarność” (1981 r.) wystosowano specjalną odezwę do narodów Europy Środkowo-Wschodniej, co bardzo zdenerwowało Kreml i Układ Warszawski. Wielu Polaków - w tym członkowie mojego rządu - było zainspirowanych przekonaniami i tradycją narodową w duchu „za wolność Waszą i naszą”, uważając, że wolność naszego kraju jest ściśle związana z zapewnieniem wolności i demokracji w wielu regionach Europy.
Jednocześnie, wspólnie z innymi narodami, walczyliśmy o odkłamanie historii Europy Środkowej i Europy Wschodniej, fałszowanej przez wiele dziesięcioleci przez propagandę sowiecką. Obecnie jesteśmy świadkami prób pomniejszania roli naszego regionu w Europie. Takie działania stanowią prezent dla tych państw, które nie uznają wartości demokratycznych i praw człowieka. Mogą wydawać się biznesowo atrakcyjnymi partnerami, ale nie przestrzegają wartości i standardów, które dominują w euroatlantyckiej przestrzeni politycznej.”
W związku z tak stawianymi ocenami w polityce zagranicznej, za priorytety w polityce wewnętrznej uważał Kaczyński uniezależnienie surowcowe od Rosji w formie dywersyfikacji dostaw surowców i intensyfikacji wydobycia surowców własnych, rozbudowę portów i szlaków komunikacyjnych.
Wizja polityki gospodarczej Kaczyńskiego, co znalazło silne odbicie w polityce całej partii, jest wizja solidaryzmu społecznego, a więc wizja sprzeczna z podejściem skrajnie liberalnym. Państwo Kaczyńskiego to państwo o silnym i sprawnym aparacie urzędniczym, z rozwiniętym systemem opieki i pomocy społecznej, aktywnie wpływające na procesy gospodarcze oraz zarządzające infrastrukturą.
W październiku 2010 na konwencji w Szczecinie prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił o gospodarce morskiej: „Trzeba odbudować polską gospodarkę morską, którą zrujnowali liberałowie, a Szczecin i Świnoujście powinny być największymi portami na Bałtyku. [...]- Musi być odbudowana gospodarka morska. Jej likwidacja, zrujnowanie, to jedna z największych win polskiego liberalizmu. Nie było żadnych przesłanek do tego, by ją zniszczyć [...] Gdyby wybory w 2007 r. wypadły inaczej, to tej rury (nitki gazociągu Nord Stream odcinającej port w Świnoujściu od Bałtyku w zakresie dostaw gazu) by tu nie było . [...] Nie może być tak, żeby polski port był blokowany przez przedsięwzięcie inwestycyjne naszych sąsiadów i sojuszników”.
Solidaryzm społeczny miał również i swój inny wymiar, nie tylko społeczny stricte, ale i społeczny w sensie postulatu równomiernego zaangażowania państwa w rozwój różnych regionów kraju, co pozostawało w opozycji do wizji lansowanej przez chociażby Platformę Obywatelską, gdzie nacisk kładziony jest głównie na rozwój kilku dużych ośrodków miejskich, co ma stać się lokomotywą samonapędzającą rozwój peryferii.
Jednym z charakterystycznych rysów wizji państwa lansowanej przez Kaczyńskiego jest zaniedbywana przez szerokie kręgi polskiego establishmentu politycznego polityka historyczna. Stąd nacisk jaki obydwaj bracia Kaczyńscy kładli na odbudowę świadomości patriotycznej i historycznej młodego pokolenia Polaków oraz na odkłamywanie fałszywej współczesnej historii Polski pisanej przez sowietów i ich warszawską ekspozyturę.
Sztandarowym przykładem realizacji tej polityki w praktyce były uwieńczone sukcesem działania Lecha Kaczyńskiego zmierzające do utworzenia nowoczesnej placówki dydaktyczno-historycznej poświęconej Powstaniu Warszawskiemu. Muzeum Powstania Warszawskiego – dziś jedna z wizytówek stolicy, prężnie działające osrodek wystawienniczy i naukowy powstała dzięki uporowi i wsparciu Lecha Kaczyńskiego w czasie gdy sprawował funkcję prezydenta stolicy (2002-2005).
W sensie szerszym, o to właśnie tragiczne w swoich skutkach wydarzenie historyczne miała się oprzeć odbudowa świadomości historycznej. Ideowy (w zakresie poglądu na kształtowanie polityki historycznej) sojusznik braci Kaczyńskich, zmarły tragicznie w katastrofie smoleńskiej Janusz Kurtyka opisał je w taki sposób: "Świadomość tego, że Powstanie Warszawskie było powstaniem polskim nie była szeroko rozpowszechniona. Tymczasem to była decydująca bitwa, będąca takim zwornikiem szerszego procesu i szerszych przedsięwzięć militarnych, które miały doprowadzić do zajęcia przez Polskę niezależnego, samodzielnego miejsca w wielkiej polityce międzynarodowej".
W tym gronie narodziła się formuła, która lapidarnie oddaje wynikające z takiego rozumienia tożsamości i niepodległości zadania polityczne: „Musimy działać tak, jakby Powstanie Warszawskie zakończyło się sukcesem.”
I również z takiego rozumienia polityki polskiej – pełnej realizacji powstańczego testamentu, wypływały postulaty dekomunizacji i lustracji, dotyczące nie tylko historii przed rokiem 1989, ale również okresu późniejszego, w którym – jak uważali liderzy wcześniej Porozumienia Centrum, a potem PiS-u, doszło do uprzywilejowania komunistycznej kasty w drodze przejmowania majątku narodowego przy pomocy nieformalnych siatek byłych komunistycznych służb i ich konfidentów. PiS i jego liderzy szli do zwycięskich wyborów roku 2005 z hasłami rozliczenia nieprawidłowości gospodarczych, których uosobieniem stała się „Afera Rywina”. Udział w obszernie relacjonowanych i komentowanych pracach parlamentarnej komisji aferę ta badającej przyniósł popularność młodemu pokoleniu polityków związanych z PiS, uosabianych przez prokuratorskiego asesora z Krakowa – Zbigniewa Ziobrę. Z tym – szybko zdobywającym popularność, politykiem, oraz z pochodzącym również z Krakowa, tragicznie zmarłym w katastrofie smoleńskiej, prokuratorem Zbigniewem Wassermannem wiązał się kolejny, bardzo wyrazisty element politycznej propozycji PiS-u, to jest: zaostrzenia polityki karnej.
Upadek komunizmu niósł ze sobą oczekiwane uwolnienie swobód obywatelskich, ale ich efektem, przy braku struktur i narzędzi policyjno-prokuratorskich demokratycznego państwa, był również wzrost przestępczości, a także – nieznane w poprzedniej epoce zjawisko kryminalnej przestępczości zorganizowanej, występującej zbrojnie przeciw strukturom państwa. Efektem tego zjawiska były poruszające opinię publiczną wojny gangów, napady z bronią w ręku, zabójstwa, porwania i wymuszenia. Mniej widocznym efektem postępującej erozji struktur państwowych było przenikanie struktur przestępczych do świata polityki, mediów i gospodarki, co łatwo wytłumaczyć tym, że te – wydawałoby się, rożne światy, miały wspólny łącznik. Każdy z nich zasilili ludzie komunistycznego aparatu represji. Czy było zupełnym przypadkiem, że temu procesowi towarzyszyła niezrozumiała inkorporacja najbardziej liberalnych (w sensie braku represyjności) i najbardziej wątpliwych rozwiązań polityki karnej i penitencjarnej, to zadania dla historyka, niemniej w opinii publicznej postulat zaostrzenia kursu spotkał się z dużym zrozumieniem i poparciem.
Diagnoza stanu państwa prezentowana przez PiS i podzielana przez tej partii wyborców musi zostać uzupełniona przez jeszcze jeden element. Zmiana w roku 1989 oznaczała nie jedynie rozpoczęcie, jak to nazywa Antoni Dudek, reglamentowanej rewolucji przynoszącej główne profity grupie byłych komunistycznych aparatczyków, ludzi służb i ich konfidentów, ale była – w pewnych najbardziej czułych obszarach bezpieczeństwa zewnętrznego państwa, zmianą pozorną. O ile, w mniejszym lub większym stopniu, mniej lub bardziej udolnie, państwo polskie uporało się z likwidacją cywilnego aparatu przemocy i inwigilacji w drodze procedur weryfikacyjnych, o tyle aparat przemocy i inwigilacji związany z wojskiem, a będący w Polsce, podobnie jak w innych krajach bloku sowieckiego, bezpośrednią ekspozyturą osławionych sowieckich, wojskowych służb specjalnych, pozostał nienaruszony.
Do końca lat dziewięćdziesiątych fakt jego istnienia był pewnego rodzaju politycznym tabu, zakres i intensywność związków żołnierzy Wojskowej Służby Wewnętrznej, przemianowanej później na Wojskową Służbę Informacyjną, z byłymi oficerami KGB i GRU właściwie nierozpoznany, a obszar zainteresowań, w tym zainteresowań ekonomicznych, bardzo szeroki, co udawało się ustalić dzięki choćby szczątkowym informacjom ze śledztw związanych z największymi polskimi aferami gospodarczymi.
Konieczność przemodelowania całej struktury polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego stał się jednym z ważnych punktów programu PiS-u, chociaż nie był punktem propagandowo nośnym, gdyż dotykał spraw znanych wąskiemu gronu specjalistów. Nie ulega jednak wątpliwości, że punkt ten zaważył na historii politycznej całego ugrupowania i na najnowszej historii Polski.
KALENDARIUM
Droga do władzy Prawa I Sprawiedliwości była powolna. W wyborach do Sejmu 23 września 2001 r. PiS uzyskał 9,50% głosów, co dało 44 mandaty poselskie. Z tej samej listy startowali też członkowie Przymierza Prawicy, które 2 czerwca 2002 r., po długich negocjacjach, ostatecznie przyłączyło się do PiS-u. Przymierze Prawicy powstało po rozpadzie Akcji Wyborczej „Solidarność”.
20 czerwca 2002 r. PiS zawarła koalicję wyborczą do sejmików wojewódzkich (z wyjątkiem mazowieckiego) z Platformą Obywatelską. W efekcie wyborów PiS współrządziło w województwach mazowieckim, małopolskim, dolnośląskim i pomorskim. W wyborach samorządowych prezydentem Warszawy został Lech Kaczyński, pokonując w drugiej turze Marka Balickiego (SLD).
W tym, pierwszym okresie działalności jako partii masowej, doszło do daleko posuniętego aliansu z drugim z nowo powstałych i deklarujących sprzeciw wobec kształtu Polski rządzonej przez postkomunistów z SLD, ugrupowania – z Platformą Obywatelską. Platformę programowo łączyła z PiS-em deklarowana chęć walki z korupcją, uproszczenia zasad gospodarowania, reforma budżetu państwa, przychylny stosunek do zaostrzenia kursu polityki karnej, dzieliła wizja polityki gospodarczej i roli państwa. W pracach komisji Rywina, które obydwu partiom przyniosły skokowy wzrost popularności, posłowie PO i PiS wspólnie zmierzali do ustalenia prawdy o sprawie Rywina i szerzej - o korupcji w polityce i o zawłaszczaniu państwa przez oligarchiczne grupy polityczno-biznesowe. Ujawnione fakty były wstrząsem na tyle dużym, że wśród polityków obydwu partii narastało zrozumienie konieczności podjęcia dalekosiężnych reform państwowych. Wtedy też senator PO – Paweł Śpiewak wystąpił z ideą „IV RP”, hasła, które w przyszłości miało stać się sztandarowym, politycznym hasłem PiS-u.
W wyborach do Parlamentu Europejskiego 13 czerwca 2004 r. PiS uzyskała 12,67% głosów, co dało jej 7 mandatów. Eurodeputowani PiS weszli w skład grupy Unia na Rzecz Europy Narodów.
Przystąpienie do Unii na Rzecz Europy Narodów było konsekwencją poglądów o budowaniu w współpracy europejskiej w oparciu o ścisłą współpracę niepodległych narodów i przeciwstawianie się pomysłom federalistycznym. W skład ugrupowania wchodzili przedstawiciele chadeckich i konserwatywnych partii narodowych, wśród nich: irlandzkiej Fiana Faill, duńskiej Folkerparti, Ligi Północnej, Sojuszu Narodowego i Sojuszu Sycylijskiego z Włoch, Porządku i Sprawiedliwości, Litewskiego Ludowego Związku Chłopskiego z Litwy, Dla Ojczyzny i Wolności - Łotewskiego Narodowego Ruchu Niepodległości, Naprzód Polsko, Stronnictwa „Piast” i Samoobrony RP z Polski.
W wyborach do Sejmu 25 września 2005 r. na PiS głosowało 3 185 714 obywateli (26,99 proc.), co przyniosło to partii 155 mandatów poselskich i 50 senatorskich i dało status największego klubu w polskim parlamencie.
W dniu 23 października 2005 r. kandydat PiS na urząd Prezydenta RP Lech Kaczyński w II turze pokonał kandydata Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska stosunkiem głosów 54,04% do 45,96% (w I turze obaj kandydaci uzyskali odpowiednio: 33,10% i 36,33% głosów). 23 grudnia tego samego roku Lech Kaczyński objął urząd Prezydenta RP po ustępującym ze stanowiska Aleksandrze Kwaśniewskim.
Tuż po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych toczyły się rozmowy nad powołaniem koalicyjnego rządu PiS-PO. Rozmowy te zakończyły się fiaskiem, po odrzuceniu przez PO podziału merytorycznego stanowisk we wspólnym rządzie, zgodnie z którym PiS miał objąć resorty administracyjno-siłowe, a PO gospodarcze.
Po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych 27 września 2005 r. prezes partii Jarosław Kaczyński wyznaczył na premiera Kazimierza Marcinkiewicza, który 19 października 2005 r. został desygnowany na tę funkcję przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a 31 października 2005 r. zaprzysiężony na Prezesa Rady Ministrów wraz z nowo powołanym rządem. 10 listopada 2005 r. gabinet Kazimierza Marcinkiewicza otrzymał od Sejmu wotum zaufania.
Na początku był to rząd mniejszościowy. Jednak po podpisaniu 27 kwietnia 2006 r. przez Prawo i Sprawiedliwość, Samoobronę oraz Narodowe Koło Parlamentarne, a następnie 5 maja 2006 r. przez Ligę Polskich Rodzin umowy koalicyjnej utworzona została większościowa koalicja rządowa.
Do rządu PiS weszły dwie prominentne postacie związane uprzednio z Platformą Obywatelską: jako minister finansów Zyta Gilowska, jako minister zdrowia – prof. Zbigniew Religa.
10 lipca 2006 r. Kazimierz Marcinkiewicz podał się do dymisji. Tego samego dnia Prezydent RP Lech Kaczyński desygnował na premiera Jarosława Kaczyńskiego, który wraz ze swoim gabinetem został zaprzysiężony 14 lipca 2006 r. Nowy premier otrzymał wotum zaufania od Sejmu 19 lipca 2006 r.
21 września 2006 r. Jarosław Kaczyński po spotkaniu z komitetem politycznym zwrócił się do prezydenta o odwołanie Andrzeja Leppera ze stanowiska wicepremiera i Ministra Rolnictwa. Następnego dnia Lech Kaczyński odwołał Leppera z rządu.
16 października 2006 r. prezes Prawa i Sprawiedliwości oraz liderzy Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony podpisali nową umowę koalicyjną.
11 sierpnia 2007 r. Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości wyraziła zgodę na podjęcie działań zmierzających do przedterminowych wyborów. 13.08.2007 r. Prezydent Lech Kaczyński na wniosek Prezesa Rady Ministrów odwołał z rządu ministrów rekomendowanych przed Ligę Polskich Rodzin oraz Samoobronę.
21 października 2007 r. Prawo i Sprawiedliwość przegrało wybory parlamentarne. Zdobyło jednak 5 183 477 głosów, a więc o 2 mln więcej niż w 2005 r.
5 listopada 2007 r. Jarosław Kaczyński podał rząd do dymisji. Została ona przyjęta. Gabinet Jarosława Kaczyńskiego pełnił swoje obowiązki do 16 listopada 2007 r. - do momentu zaprzysiężenia nowego rządu.
W trakcie trwania koalicyjnych rządów PiS-u, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin doszło do rozpoczęcia istotnych reform związanych z programem PiS-u i bliskich mu ideowo środowisk. Do niewątpliwych sukcesów tego rządu należy zaliczyć podjęcie realnej walki z korupcją i powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Energiczna praca nowej formacji policyjnej, której szefem został były działacz Ligi Republikańskiej Mariusz Kamiński, zaowocowała zmianą klimatu wobec korupcji w Polsce i rzeczywistym odczuwalnym zmniejszeniem się jej skali. Doszło również do zapowiadanej reformy służb specjalnych. Wojskowe Służby Informacyjne zostały rozwiązane, a w ich miejsce powołano Służbę Wywiadu i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Zmiany dotyczyły również służb cywilnych. Koordynator ds. Służb Specjalnych, zmarły tragicznie w katastrofie pod Smoleńskiem, Zbigniew Wassermann, opracował dwukrotnie wytyczne Prezesa Rady Ministrów dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, i były to pierwsze tego typu opracowania po 1990 roku.
Ukróceniu możliwości korupcji w wojsku służyło wprowadzenie jasnych i przejrzystych zasad organizowania przetargów na zakup sprzętu wojskowego, wprowadzono jawność oświadczeń funkcjonariuszy publicznych.
W zakresie prawa karnego Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Zbigniewa Ziobrę wprowadziło instytucję sądów 24 godzinnych, których celem było przyspieszenie egzekucji prawa w zakresie drobnych a uciążliwych czynów przestępczych.
Podjęto również prace nad usprawnieniem i przyspieszeniem działalności sądów cywilnych – nowelizacja Kodeksu Postępowania Cywilnego uprościła procedurę zwłaszcza w sprawach gospodarczych, a wprowadzone środki dyscyplinujące strony i adwokatów przyczyniły się do wzrosty efektywności sądów. Skomputeryzowano 125 wydziałów gospodarczych oraz 4200 sal rozpraw w sądach powszechnych, zwiększono kontrolę państwa nad korporacjami prawniczymi.
Połowicznym sukcesem zakończyła się lustracja zbojkotowana przez dużą część środowiska akademickiego i medialnego, które odmówiło wypełnienia deklaracji o współpracy ze służbami specjalnymi totalitarnego państwa. Ostatecznie Trybunał Konstytucyjny uchylił część przepisów ustawy lustracyjnej.
W zakresie finansów publicznych Ministerstwo Finansów kierowane przez Zytę Gilowską doprowadziło do efektywnej obniżki obciążeń podatkowych i pozapłacowych kosztów pracy, rozpoczęto pilotażowy program nad budżetem zadaniowym.
W polityce zagranicznej rządy Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego prowadziły zapowiadaną politykę silnej Polski w Unii Europejskiej w oparciu o sojusz państw środkowo-europejskich i dbanie o siłę związków transatlantyckich. Pozostająca w sojuszu z USA i będąca liderem grupy mniejszych państw Unii Polska miała się stać przeciwwagą dla dominującej pozycji starych krajów Unii (zwłaszcza Francji i Niemiec) oraz zapewnić oparcie się ekspansywnym planom Kremla, zwłaszcza w zakresie gospodarki surowcowej i energetycznej. Stąd brało się zainteresowanie Polski byłym postsowieckim Wschodem i dbanie o dobre relacje z krajami powstałymi po rozpadzie Związku Sowieckiego, a leżącymi na szlaku projektowanych dostaw ropy kaspijskiej. Rządy PiS-u przypadły na schyłek hossy w międzynarodowej gospodarce, co w znacznej mierze przyczyniło się do bardzo dobrych wyników gospodarczych, porównywalnych jedynie z początkiem lat 90-tych.
Rządowi nie udało się jednak zapewnić sobie przychylności mediów; częściowo za sprawą podjęcia tematu udziału byłych służb specjalnych w finansowaniu ich powstawania, oraz nałożeniu na dziennikarzy mediów państwowych i członków zarządów spółek medialnych obowiązku poddania się lustracji.
Pomimo rosnącego poparcia społecznego, po rozpadzie koalicji zwycięstwo wyborcze zapewniła sobie Platforma Obywatelska, faworyt większości mediów.
W wyborach do Parlamentu Europejskiego w lipcu 2009 do Parlamentu Europejskiego z list PiS-u dostało się piętnastu parlamentarzystów, którzy utworzyli wspólne ugrupowanie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Obok PiS-u w skład piątego co do wielkości ugrupowania w PE weszły: belgijska Lista Deckera, czeska ODS, holenderska Unia Chrześcijańska, Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, łotewski Dla Ojczyzny i Wolności/Łotewski Narodowy Ruch Niepodległości, węgierski FIDESZ, Ulsterska Partia Unionistyczna i Partia Konserwatywna ze Zjednoczonego Królestwa.
Po rozłamie, który dokonał się w PiS-ie tuż przed przedterminowymi wyborami prezydenckimi w roku 2010, czterech eurodeputowanych utworzyło koło „Polska jest Najważniejsza”. W listopadzie w sejmowym klubie PJN znalazło się 17 byłych posłów wybranych z listy PiS.
Punktem zwrotnym w historii politycznej działalności PiS-u i Polski stała się katastrofa rządowego samolotu Tu-154 10 kwietnia pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości upamiętniające sowiecki mord w Katyniu.
W ostatniej chwili prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego na liście pasażerów zastąpił Przemysław Gosiewski. W niewyjaśnionej do dzisiaj katastrofie lotniczej zginęło siedmioro parlamentarzystów PiS: szefowa klubu Grażyna Gęsicka, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra, wiceszefowie partii: Przemysław Gosiewski i Aleksandra Natalli-Świat, poseł Zbigniew Wassermann, senatorowie Stanisław Zając i Janina Fetlińska.
Na skutek śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego obowiązki głowy państwa przejął marszałek sejmu Bronisław Komorowski, który w wyborach prezydenckich nieznacznie pokonał Jarosława Kaczyńskiego i został wybrany prezydentem RP.
Tuż przed wyborami PiS opuściła grupa posłów tworząc własne ugrupowanie „Polska Jest Najważniejsza”.
Prawo i Sprawiedliwość zrzesza obecnie 20.000 osób, dysponuje strukturami terenowymi w całym kraju. W wyborach samorządowych 6 kandydatów tej partii objęło urząd prezydentów miast wojewódzkich i uzyskało drugi, po Platformie Obywatelskiej, wynik w wyborach do sejmików wojewódzkich.
Program partii PiS w mikropigułce
Program PiS w mikropigułce jest streszczeniem streszczenia zamieszczonego w dokumencie na stronach od 208 do 216. Właściwy program rozpisany jest na 216 stronach dokumentu PDF. Uwaga: uaktualniony program - wg zapowiedzi J. Kaczyńskiego - ma być ogłoszony do końca tego miesiąca.
I NOWOCZESNA POLSKA
1. NOWOCZESNY NARÓD, WOLNI OBYWATELE
II SOLIDARNA POLSKA
- SOLIDARNI Z RODZINAMI
- SOLIDARNI Z PACJENTAMI
- SOLIDARNI Z PRACOWNIKAMI, PRACODAWCAMI I OSOBAMI SZUKAJĄCYMI PRACY
- SOLIDARNI Z MIESZKAŃCAMI WSZYSTKICH REGIONÓW KRAJU
- SOLIDARNI Z ROLNIKAMI, Z MIESZKAŃCAMI OBSZARÓW WIEJSKICH
- SOLIDARNIE Z RODAKAMI ZA GRANICĄ
III BEZPIECZNA POLSKA
- POLSKA W EUROPIE I ŚWIECIE
- BEZPIECZEŃSTWO MILITARNE I OBRONNOŚĆ
- ZERO TOLERANCJI
- SĄDY I PROKURATURA
- ZARZĄDZANIE BEZPIECZEŃSTWEM WEWNĘTRZNYM
Jak Jak widać, przywołałem jedynie tytuły rozdziału pt. "Streszczenie Programu". Cały program można pobrać do przeczytania stąd:
http://www.pis.org.pl/dokumenty.php.
Jedno jest pewne - nie powinni stawiać zarzutu braku programu, albo kiepskości programu PiS ci, co go kompletnie nie znają. Ktytykując coś, czego nie znają, wystawiają sobie jak najgorsze świadectwo.
Kry
Platforma Obywatelska
Platforma Obywatelska jest w kadencji parlamentu 2007-2011 główną siłą koalicji rządzącej i zwycięzcą wyborów prezydenckich w roku 2010, w których Polacy dokonali wyboru prominentnego polityka tej partii – Bronisława Komorowskiego.Platforma Obywatelska została założona w 2001 roku, początkowo jako ruch obywatelski, przez trzech wybitnych polskich polityków: Donalda Tuska, Andrzeja Olechowskiego i Macieja Płażyńskiego. Ta trójka została nazwana przez media „trzema tenorami”. Tymczasem generał Gromosław Czempiński, były funkcjonariusz I Departamentu (wywiad zagraniczny) Służby Bezpieczeństwa PRL, ujawnił w ogólnopolskim programie Polsat-news (2010), że był jednym z „ojców założycieli” Platformy. Później gen. Czempiński przyznał się jedynie do „bycia konsultowanym” w sprawie powołania do życia nowej formacji politycznej przez jej liderów.
Ludwik Dorn, były minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, tak opisał Platformę Obywatelską: „Platforma Obywatelska nie jest wyłącznie ekspozyturą „jedynki”, ale w rękach realnej grupy kierowniczej stanowi użyteczne, w dużym stopniu kontrolowane narzędzie realizacji jej ekonomicznych interesów.”
Kongres Liberalno-Demokratyczny został formalnie założony na konferencji krajowej 29-30 czerwca 1990 roku. Była to lokalna inicjatywa młodych polityków mieszkających w Gdańsku, historycznie związana z ruchem „Solidarności” lat 80-tych, tak jak wiele innych grup dysydenckich powstałych po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego w grudniu 1981.
Poseł Unii Polityki Realnej, Lecha Próchno-Wróblewskiego, który był członkiem tak zwanej „komisji Ciemniewskiego”, badającej procedury wprowadzenia w życie „uchwały lustracyjnej” polskiego sejmu, tak scharakteryzował KLD:
,,(...) Istnieją pewne powiązania finansowo-polityczne pomiędzy KLD, a komunistami. Mógłbym na ten problem spojrzeć przez pryzmat moich doświadczeń z komisji lustracyjnej, gdzie te wątki także się pojawiały. Tam te związki widać. Obowiązuje mnie jednak tajemnica, ale gdyby nie to, mógłbym niektóre przykłady podać. Podałbym także informacje, które dotyczą tego ścisłego związku, nawet personalnego, pomiędzy niektórymi członkami KLD i to wcale nie z peryferii tego ugrupowania, z niektórymi osobami, których przeszłość do świetlanych nie należała. (...) Uzyskiwanie kredytów „na telefon”, o czym wiem i są na to dowody, to wzajemne przenikanie się biznesu, nomenklaturowego i powiązanego z KLD - to przecież zasługa m.in. rządów pana Bieleckiego.”
Wyniki pracy „Komisji Ciemieniewskiego” pozostają niejawne do dziś (2011r.), pomimo upływu piętnastu lat od czasu jej zakończenia. Podążając sugestią posła przyjrzyjmy się biznesowym związkom członków Kongresu.
„Kim jest towarzystwo polskiego lidera elegancji [chodzi o D. Tuska – red.]? By się tego dowiedzieć, nie musimy opuszczać hotelu Marriott. Przeniesiemy się tylko z sali balowej na 18. piętro (i o dwa lata wstecz). 1990 r. – na 18. piętrze Marriotta mieści się apartament wynajmowany przez Wiktora Kubiaka, służący mu jako biuro firmy Batax. O Wiktorze Kubiaku będzie wkrótce głośno, jako o sponsorze musicalu „Metro”, lansującym skutecznie Edytę Górniak (brzmi elegancko). Ale póki co apartament Kubiaka to miejsce spotkań liderów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Czy to oficjalne biuro, czy nieformalnie użyczany przez przyjaciela lokal, mało kto dziś już pamięta. W każdym razie Donald Tusk i Paweł Piskorski czują się tu jak u siebie w domu. Wiktor Kubiak jest w ich otoczeniu kimś szczególnym. Podczas programowej narady twórców KLD w Cetniewie ląduje helikopter z Kubiakiem, który w asyście liderów tej partii pozdrawia głowiących się nad programem liberałów i po odebraniu honorów odlatuje.(…)
Tajemniczość potęguje fakt, że Kubiak to obywatel szwedzki. Absolwent ekonomii i prawa wyjechał tam w 1965 r. „W Szwecji zajmowałem się biznesem. Nigdy nie pracowałem dla innych. Pośredniczyłem, organizowałem kolekcje mody, zajmowałem się transportem” – czytamy. Od 1986 r., mając szwedzki paszport, Kubiak robi interesy w PRL. Dalej dowiadujemy się, że Kubiak to przedstawiciel firmy Batax Ltd. z siedzibą na pięknych Bahamach, zajmującej się bankowością oraz właściciel przedsiębiorstwa zagranicznego Batax PZ. Gdy chodzi o politykę – honorowy członek Kongresu Liberalno-Demokratycznego, z którego nadania został pełnomocnikiem ministra ds. przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego w sprawie Thomson-Polkolor. Także „New York Times”, pisząc 12 kwietnia 1992 r. o sponsorze „Metra”, zauważa, że Kubiak finansował KLD.”
Bliskie związki liderów Kongresu z byłymi funkcjonariuszami PRL-owskiej bezpieki opisał pochodzący z Gdańska Krzysztof Wyszkowski, jedna założycieli Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i „Solidarność”:
„Dzisiaj wydaje mi się, że Tusk bardzo wcześnie zorientował się w roli tajnych służb w „transformacji” PRL w III RP i, co odróżniałoby go od większości ludzi Solidarności, którzy za głównego animatora „transformacji” uważali SB, dostrzegł fundamentalną rolę WSW/WSI. Przypuszczenie to wyprowadzam m.in. z bardzo bliskich stosunków, nawet przyjaźni, jaką nawiązał wówczas z Wiktorem Kubiakiem, wybitnym agentem WSW.
Ten bliski współpracownik Grzegorza Żemka, znanego jako „mózg” afery FOZZ, w latach 80. zajmował się nielegalnym transferem z Zachodu urządzeń elektronicznych objętych zakazem eksportu do krajów komunistycznych. W tym czasie zwerbowano do biernej współpracy przy odbiorze oficjalnie prywatnych paczek z żywnością, w których ukrywano np. układy scalone, liczną grupę osób, które następnie znalazły się w elicie polityczno-kulturowej III RP. Część z tych ludzi przyczyniła się do sukcesu KLD.
W r. 1989 Kubiak objawił się, jako ktoś zupełnie inny – biznesmen zainteresowany wspieraniem środowisk politycznych. Ofiarowywał swą pomoc np. ś.p. Michałowi Falzmanowi, działaczowi Solidarności i członkowi redakcji pisma „CDN – Głos Wolnego Robotnika”. Falzman wyczuł z kim ma do czynienia i odrzucił propozycję. Tusk, który albo tego nie wyczuł, albo mu to nie przeszkadzało, przyjął pomoc. Za objaw zawarcia kontraktu można zapewne przyjąć moment, w którym „Przegląd Polityczny”, z wydawanego metodami podziemnymi brudzącego palce biuletynu, przeobraził się w eleganckie pismo drukowane na kredowym papierze, a KLD wprowadził się do nowych biur, do których wniesiono nowiutkie czarne meble.
Współpraca rozwijała się znakomicie – Tusk organizował spotkania KLD w zajmującym całe piętro biurze Kubiaka w Hotelu Mariott, a Kubiak w fotelu pełnomocnika ministra prywatyzacji. Firma „Batax”, której WSW używało do operacji na Zachodzie, cieszyła się pełnym zaufaniem Tuska.
Szkopuł w tym, że WSW nie była służbą suwerenną, a tylko oddziałem GRU, czyli sowieckiego wywiadu wojskowego. Co wiedzieli agenci WSW/WSI, wiedzieli również Rosjanie. Trzymanie pieczy nad młodymi talentami politycznymi, którzy w rekordowo szybkim tempie znaleźli się w elicie władzy III RP, z pewnością było zadaniem, którego nie zlekceważyli.”
Kim jest Wiktor Kubiak? Jego nazwisko i przegląd najważniejszych z jego aktywności można znaleźć w raporcie z likwidacji WSI. Firma „Batax”, której Kubiak był właścicielem odgrywała istotną rolę dla komunistycznego wywiadu wojskowego (Zarząd II Sztabu Generalnego). To właśnie przy użyciu tej firmy wywiad przeprowadzała nielegalne operacje finansowe, znane jako „Akredytywa” i „Portfolio”. Operacje przynoszące 40% czystego zysku. Środki finansowe pochodziły z Central Handlu Zagranicznego. Znamy kulisy kilku takich transakcji, a to dzięki materiałom ze sprawy Żemka (Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego). Z akt tej sprawy wynika, że na mocy decyzji Żemka, działającego jako pełnomocnik oddziału Banku Handlowego w Luksemburgu, firma „Batax” uzyskała kredyt w wysokości 32 milionów USD. Grzegorz Żemek pełnił w tej filii banku stanowisko Dyrektora Wydziału Kredytowego.
Niektóre z operacji były prowadzone również na terenie Polski. Żołnierze wywiadu wojskowego byli zaangażowani w różnego rodzaju przedsięwzięcia o charakterze ekonomicznym. Jednym z nich było „Warsaw Casino”, otwarte przez linie lotnicze PLL „LOT” i „ABI”, firmę zarejestrowaną w Chicago. Jako pełnomocnik „ABI” występowała firma „Batax”, na której konto ta pierwsza przelała 1 milion USD.
W tym samym czasie w gronie gdańskich „liberałów” pojawił się Kubiak i Jacek Merkel, który również odegrał ważną rolę i był inspiracją dla wielu politycznych pomysłów tego środowiska. Nazwisko Jacka Merkla, w podziemiu odpowiedzialnego za tajną łączność „Solidarności” z zagranicą, figuruje w archiwach SB jako imię i nazwisko tajnego współpracownika, numer rejestracyjny 4077-89445. Jego przypadek był nadzorowany przez naczelnika gdańskiej Milicji Obywatelskiej i IX Wydział I Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie.
Większość materiałów dotyczących domniemanej współpracy Jacka Merkla z PRL-owską bezpieką, w tym mikrofilmy, została zniszczona w styczniu 1990 roku, już po powołaniu „pierwszego niekomunistycznego rządu” Tadeusza Mazowieckiego.
IX Wydział I Departamentu zajmował się kontrolą komunikacji pomiędzy podziemną „Solidarnością” i jej zagranicznymi agendami. Jego głównym zadaniem była walka z „ideologicznym sabotażem”, a po wprowadzeniu stanu wojennego, przybrał nową formułę organizacyjną (stając się wywiadem i kontrwywiadem cywilnym) i pozostał jednym z dwóch, obok Biura Studiów, okrętów flagowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w czasach gen. Wojciecha Jaruzelskiego (TW „Wolski”) i jego dawnego oficera prowadzącego gen. Czesława Kiszczaka.
Szefem Wydziału dziewiątego był pułkownik Aleksander Markowski, późniejszy partner biznesowy... Jacka Merkla.
Przełożonym pułkownika Makowskiego był generał Władysław Pożoga, i to przez jego ręce efekty pracy wydziału trafiały w ręce KGB. Sam Jacek Merkel wziął udział w obradach „Okrągłego stołu”, podczas których zajmował się pracami nad ponownym zarejestrowaniem zdelegalizowanej w 1981 roku Solidarności. W roku 1990 był osobiście odpowiedzialny za zorganizowanie II Zjazdu Solidarności w Gdańsku, później został szefem sztabu wyborczego Lecha Wałęsy. Po wyborze Wałęsy Merkel został szefem Narodowej Rady Obrony W Radzie Prezydenckiej.
W latach 1989-1991 Jacek Merkel został najpierw posłem Klubu Obywatelskiego, później, w latach 1991-1993, posłem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Merkel pełnił również wysokie funkcje partyjne. Był Prezydium Rady Krajowej KLD i szefem jego kampanii wyborczej w 1993 roku. Od zjednoczenia Unii Demokratycznej i KLD był członkiem Rady Krajowej Unii Wolności. W późniejszych latach Merkel został członkiem rad nadzorczych wielu spółek: Universalu Dariusza Przywieczerskiego i Polish Trade Corporation Rudolfa Skowrońskiego. W firmach tego ostatniego odnajdziemy „odświeżonego” pułkownika Makowskiego, pełne biznesowe dossier którego czytelnik może odnaleźć załączniku 24 do raportu z likwidacji WSI. Rudolf Skowroński od 2006, a Dariusz Przywieczerski od 2008 roku poszukiwani są przez policję listami gończymi.
W kwietniu 1994 Skowroński, wspólnie z Grzegorzem Żemkiem – oskarżonym w aferze FOZZ, powołał do życia firmę FMT. FMT było klasycznym przykładem podmiotu gospodarczego powołanego wyłącznie w celu wytransferowania polskich funduszy publicznych za granicę i transferze powrotnym, tym razem w formie finansowych wkładów w przedsięwzięcia prywatne. W tej firmie pułkownik Makowski sprawował funkcję członka rady nadzorczej, a Merkel był jej przewodniczącym.
Późniejsza działalność Jacka Merkla jest opisana drobiazgowo w raporcie likwidacyjnym WSI:
„W 1995 r. Mohammed Al-Khafagi, wraz z Jackiem Merklem i Januszem Baranem założył firmę „Caravana” Polsko-Arabska spółka z o.o. Według informacji zgromadzonych przez WSI firma ta miała być założona za aprobatą generałów: H. Jasika i G. Czempińskiego. Z informacji Zarządu KW UOP dla WSI wynikało, że M. Al-Khafagi ma powiązania z irackimi służbami specjalnymi. Natomiast według ustaleń poczynionych przez ppłk. Słonia - Jacek Merkel „posiadał naturalne dotarcie” do polityków Unii Wolności i niektórych urzędników kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Kontakty te współwłaściciel firmy „Caravana” Mohammed Al-Khafagi starał się wykorzystywać do zapewnienia sobie bezpieczeństwa osobistego. Według WSI Jacek Merkel (w dokumentach operacyjnych nazwano go „Bankierem”) działał z inspiracji UOP: „UOP realizuje wobec Bankiera przedsięwzięcia, które są kontrowersyjne. Budzą wątpliwości również z powodu celu, który ma być osiągnięty. Bankier zbudował sobie pozycję w sferze interesów i pełni rolę „spinacza” grup interesów o różnych rodowodach. Prowadząc działalność gospodarczą Bankier nawiązał kontakty polityczne przydatne dla aktualnych decydentów (w tym zagraniczne). (...) Osoba Bankiera może być „kluczem” do zrozumienia określonych zjawisk gospodarczych, które występują na naszym rynku telekomunikacyjnym i zbrojeniowym. Jest osobą „operacyjnie” interesującą.”
Kongres Liberalno-Demokratyczny dysponował środkami wystarczającymi na przeprowadzenie skutecznej kampanii parlamentarnej już w roku 1991. Po tych wyborach zawiązał większościową koalicję i współtworzy rząd z Janem Krzysztofem Bieleckim jako premierem. Ośmiu członków tego rządu okazało się byłymi tajnymi współpracownikami komunistycznych służb specjalnych, a wśród nich znajdziemy tak pierwszoplanowe figury jak Andrzej Olechowski (kontakt operacyjny I Dep. SB „Must”) i Michał Boni (TW „Znak”).
Obydwaj odegrają kluczowe role w powołaniu do życia Platformy Obywatelskiej. Polityczne otoczenie KL-D odgrywało zawsze pierwszoplanową rolę polityczną, niewspółmierną do wielkości samego ugrupowania, wpływając w znaczącym stopniu na odwołanie rządu Jana Olszewskiego i pogłębiając wpływ środowiska byłych agentów komunistycznej bezpieki na życie polityczne w Polsce.
Gabinet Bieleckiego w krótkim czasie zaczął być kojarzony z wieloma gospodarczymi aferami, wątpliwymi z punktu widzenia interesów Skarbu Państwa prywatyzacjami, i za sprawą tych właśnie afer zdobył niechlubny przydomek „aferałów”, co maiło być połączeniem słów „liberalny” i „afera”.
Za sprawą tej negatywnej oceny opinii publicznej w roku 1993 Kongres nie przekroczył 5 proc. progu wyborczego. Politycy Kongresu postanowili połączyć się 23 kwietnia 1994 roku z Unią Demokratyczną w Unię Wolności.
Donald Tusk pozostał vice-przewodniczącym UW, wewnątrz której grupa gdańskich „liberałów” stanowiła zwarte i wzajemnie wspierające się środowisko.
Czas na rozstanie przyszedł w roku 2000, a oficjalnego pretekstu dostarczyła porażka Tuska w wyborach na przewodniczącego partii. Decyzja o opuszczeniu Unii Wolności była ściśle zsynchronizowana z polityczną sytuacją tamtego czasu, a w szczególności coraz bardziej widocznym zapotrzebowaniem establishmentu na całkiem nowe ugrupowanie i zastąpienie nim zużytej UW, kadrowo wywodzącej się z grupy, która zawarła porozumienia „okrągłego stołu” z komunistami.
Opinia publiczna w roku 2000 była przekonana, że „liberalne” obietnice gospodarczych cudów są niewiele warte, jeśli są składane przez „liberałów”, wywodzących się z kompromisu „okrągłego stołu”. Musiało to być również oczywiste dla „zgranych” politycznie zawodników z Unii Wolności. W wyborach parlamentarnych 2001 roku UW uzyskała zaledwie 3.1% głosów i nic nie zapowiadało renesansu jej popularności w przyszłości. Ucieczka Kongresu najpierw z rządu Akcji Wyborczej „Solidarność”, jeszcze w ramach Unia Wolności (2000 r.), a potem wyjście z tej ostatniej było zaplanowanym nowym rozdaniem politycznych kart, do którego zaplecze agenturalne i biznesowe Kongresu przygotowywało się długo.
Kolejnym krokiem, testującym szanse nowego „układu”, było wystawienie Andrzeja Olechowskiego (KO „Must”) jako kandydata w wyborach prezydenckich. Andrzej Olechowski związał się z komunistycznym wywiadem w 1972 roku. I Departament SB najpierw wysłał go do biura UCTAD (United Nations Conference on Trade and Development) w Genewie, gdzie rozpoczął pracę trwającą aż do roku 1978. Po powrocie do Polski zaczyna pracę wykładowcy w Instytucie Cykli Ekonomicznych i Cen, gdzie pisał doktorat. Dostał awans i wszedł do zarządu Biura Analiz i Prognoz. Będąc na tej posadzie, w roku 1980 wstąpił do „Solidarności”. Udział w niej nie przeszkadzał mu na powrót do Genewy w roku 1982, gdzie ponownie spotykamy go w UNCTAD. W tym samym czasie jego oficer prowadzący – Gromosław Czempiński został wyznaczony na stanowisko sekretarza polskiej ambasady w Szwajcarii. Ta owocna współpraca przetrwała zakręty historii i przeniosła się z ery komunistycznej w epokę III RP. Olechowski był kontaktem operacyjnym V Wydziału I Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Podczas agenturalnej pracy zagranicą był „wypożyczany II Departamentowi, to jest kontrwywiadowi. W latach 1985-1987 szpiegował w Banku Światowym w Waszyngtonie, a po powrocie doradzał prezesowi Narodowego Banku Polskiego jako ekspert. W 1998 został dyrektorem Biura Współpracy z Bankiem Światowym. W latach 1989-1991 został pierwszym vice-prezesem Narodowego Banku Polskiego, później sekretarzem stanu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą.
Ten „Polityk do wynajęcia”, jak sam lubi się określać, przejawiał zaskakującą szeroką gamę aktywności, która charakteryzowała się jednym: bardzo aktywny przy ich powstawaniu „znikał” z horyzontu, by pojawić się przy okazji kolejnego projektu. Jego oryginalnym pomysłem był „Ruch Stu”, który założył razem z architektem Krzysztofem Bieleckim, byłym działaczem antykomunistycznego podziemia. Ruch powstał w oparciu o sieć tak zwanych „Komitetów Stu” – nieformalnych organizacji skupiających zwolenników kandydatury Lecha Wałęsy (TW „Bolek”) w kampanii prezydenckiej 1995. Jest bardzo prawdopodobne, że Olechowski starał się wskrzesić dawny Kongres, o czym świadczyć może jego upór w próbach połączenia Ruchu Stu z Kongresem, a nawet z Unią Wolności. Kiedy te próby spaliły na panewce, Olechowski porzucił swoje „polityczne dziecko” i wrócił do biznesu. Warto zapamiętać, że z Ruchu Stu wywodzi się dwóch prominentnych polityków późniejszej Platformy Obywatelskiej: Paweł Graś i Aleksander Grad.
W wyborach prezydenckich roku 2000 Olechowski uzyskał 17,3% głosów, a więc znacznie mniej niż oczekiwano. Pomiędzy wspierającymi kandydaturę Olechowskiego znajdziemy plejadę ludzi związanych z agenturą: Lecha Falandysza (TW “Wiktor”), ministra stanu w kancelarii Lecha Wałęsy (TW „Bolek”), Roberta Mroziewicza – byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i w Ministerstwie Obrony Narodowej, Janusza Kaczurbę – podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki, Dariusza Ledworowskiego (KO “Ledwor”) – byłego ministra w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą w rządzie premiera Jan Krzysztofa Bieleckiego. „Profesjonalne doradztwo prawne” zostało zapewnione przez Wojciecha Raduchowskiego-Brochwicza, człowieka którego „osiągnięcia” były Minister Spraw Wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Ludwik Dorn określił tak: „Człowiek, który reprezentuje wszystkie patologie tajnych służb”. Wojciech Raduchowski-Brochwicz był ponadto członkiem rad nadzorczych spółek należących do rekinów polskiego biznesu: Ryszarda Krauzego i Aleksandra Gudzowatego.
Udział Olechowskiego w wyborach prezydenckich miał zapewnić mu popularność i wyrobić w oczach opinii publicznej opinii niezależnego polityka wspieranego przez wielkomiejski, elitarny elektorat. Wszystkie te polityczne ruchy miały jeden cel: wykreowanie nowej, popularnej siły politycznej zdolnej do zastąpienia zużytej i pozbawionej zaufania społecznego Unii Wolności oraz skompromitowanego aferami Kongresu. W szerszej perspektywie miało to zapewnić beneficjentom „okrągłego stołu” pełnię wpływów politycznych, rozciągających się od partii o postkomunistycznym rodowodzie (SLD, PSL) po rzekomą „liberalną” opozycje. Moment pojawienia się nowej inicjatywy został wybrany dobrze, wyreżyserowany profesjonalnie, a media poświęciły temu wydarzeniu wiele miejsca, obdarzając nowy ruch wysokim kredytem zaufania i sympatii. Jako politycznie „czystych” zaprezentowano społeczeństwu Donalda Tuska i Andrzeja Olechowskiego. W roli kwiatka do kożucha, wystąpił gdański działacz Solidarności i marszałek Sejmu za czasów AWS, Maciej Płażyński. Włączenie do kręgu „ojców założycieli” Jacka Merkla (choć nie w błysku fleszy) dopełniło konstrukcji. To był wciąż ten sam, znany nam z przeszłości zespół ludzi, których łączyło jedno: bliskie związki z komunistycznymi służbami, a w szczególności z byłem I Departamentem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Krąg ludzi obecnych przy powołaniu do życia Platformy Obywatelskiej: Merkle, Jasik, Olechowski, Czempiński.
Związany z Sojuszem Lewicy Demokratycznej „Przegląd” pisał o nowej inicjatywie:
„Bo, po co płacić wszystkim partiom, kiedy można jednej, swojej? Po co antyszambrować u obcych, kiedy ma się wreszcie swoich? Po co wreszcie kiwać głową Millerowi czy Krzaklewskiemu, skoro Olechowski czy Tusk mówią tak, jak ludzie z pewnej półki myślą naprawdę? Wystarczy tylko się sprawdzić. To, czy jeden z najsilniejszych w Polsce układów, który do tej pory był wszędzie, czyli nigdzie, pójdzie na to sprawdzenie, jest jednym z najciekawszych pytań ostatnich godzin.”
W tym samym czasie, kiedy powstawała Platforma niektórzy z jej członków nie próżnowali w biznesie. Jacek Merkel, wraz z dwójką kolegów: Wojciechem Krefftem i Dariuszem Kaszubskim przejęli firmę „Chemiskór”, zmieniając jej nazwę na „4media”. Celem ekonomicznym tego przedsięwzięcia było obrabowanie masy drobnych inwestorów giełdowych. Prokurator oskarżył „zdolną trójkę”, że przez fałszowanie wyników finansowych doprowadzili do znacznego przeszacowania wartości akcji firmy na giełdzie, a środki uzyskane ze sprzedaży udziałów własnych, po zawyżonych cenach, wyprowadzili z niej lokując w innych, prywatnych przedsięwzięciach. Kiedy złej sytuacji finansowej „4medii” nie dało się już dłużej ukryć, firmę zamknięto, pieniądze na jej rachunkach rozdysponowano, na lodzie zostali drobni inwestorzy i kredytodawcy. Jacek Merkel zniknął również z szeregów Platformy, której narodzinom towarzyszył jako akuszer.
Podobnie jak Olechowski, choć ten pozostał w Platformie i aż do czasu, kiedy nowa formacja okrzepła. Janusz Lewandowski, inna prominentna figura kręgów gdańskich „liberałów” powiedział o narodzinach Kongresu tak: „Platforma była formacją postsolidarnościową, która wyszła z epoki naiwności i zaczęła posługiwać się marketingiem. Donald świetnie czuje te techniki, a okazał dużo większe polityczne wyczucie, niż Geremek. Wyczuł, że potrzebna jest nowa formuła i zrealizował ją.”
Marketing albo - pisząc precyzyjnie, umiejętnie dozowana propaganda zostaje leitmotivem aktywności Platformy. Od dnia powstania ugrupowanie to było faworyzowane przez media. Tuż przed kongresem założeniowym Sopocka Pracownia Badania Opinii Publicznej przeprowadziła badanie pytając, czy ankietowani poparliby inicjatywę polityczną Olechowskiego/Płażyńskiego/Tuska. 23% respondentów potwierdziło gotowość poparcia takiego, jeszcze niepowstałego ugrupowania. Świadczy to o zrozumieniu istoty public relations i znakomitej współpracy pomiędzy gdańskimi politykami i mediami. To poparcie nie było jednak wystarczające, by osiągnąć sukces z polityczny z marszu. Zarówno Platforma, jak i sam Olechowski, przegrali swoje walki w wyborach warszawskich. Dość szybko z Platformą pożegnał się Maciej Płażyński – zwolennik bliskiego politycznego współdziałania z Prawem i Sprawiedliwością. Oskarżył swoich kolegów o „skrajnie liberalny program, powiązania biznesowe, które odstraszyły zwolenników”. Miejsce Płażyńskiego zajął Donald Tusk.
Poparcie dla Platformy ustabilizowało się ostatecznie na poziomie około 12% i nic nie wskazywało na to, że mogłoby go przekroczyć. Zmianę tego stanu rzeczy politycy Platformy zawdzięczają wybuchowi tak zwanej „Afery Rywina”, powołaniu parlamentarnej komisji służącej jej wyjaśnieniu i roli, jaką w tej komisji odegrał Jan Rokita, stając się jedną z najskuteczniejszych lokomotyw Platformy. „Rywingate”, jak wkrótce zaczęto w polskich mediach nazywać aferę Rywina, zaczęła się od publikacji w „Gazecie Wyborczej”, która opisała korupcyjną propozycję, jaką Lech Rywin złożył wieloletniemu naczelnemu „Wyborczej” Adamowi Michnikowi. Istotą propozycji było zapewnienie korzystnych zapisów ustawy medialnej, pozwalającej wydawnictwu „Agora” (wydającemu „Wyborczą”) nabycie ogólnopolskiej stacji telewizyjnej „Polsat”. 17,5 miliona dolarów miało zapewnić przychylność, jak to ujął Rywin, „grupy trzymającej władzę”.
Przesłuchania sejmowej komisji śledczej transmitowane przez Telewizję Polską i Polskie Radio cieszyły się olbrzymią popularnością i faktycznie wypromowały dwie nowe siły polityczne: Platformę Obywatelską oraz Prawo i Sprawiedliwość. Powstanie powyborczej koalicji parlamentarnej i koalicyjnego rządu było powszechnym oczekiwaniem tak opinii publicznej jak i mediów. Właśnie wtedy, przy okazji afery Rywina, po raz pierwszy padło hasło „IV RP”, rzucone przez senatora Platformy prof. Pawła Śpiewaka.
Rozmowy o rządzie koalicyjnym, toczone przez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego odbyły się w cieniu wyborów prezydenckich, w których Donald Tusk zmierzył się z bratem Jarosława – Lechem Kaczyńskim. Pomimo że sondaże dawały przewagę Tuskowi, to Lech wygrał wybory prezydenckie zastępując w październiku 2005 roku na najwyższym urzędzie Aleksandra Kwaśniewskiego (zarejestr. TW „Alek”). Tuż po zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego negocjacje załamały się, a ich rzeczywistym powodem było dążenie Platformy do kontroli nad tajnymi służbami i stworzeni rządu w rządzie koalicyjnym.
Platforma w latach 2005-2007 przeszła do twardej opozycji. Wspomagana przez przyjazne media, PO opowiedziała się przeciw właściwie wszystkim, wprowadzanym przez PiS reformom. Wprawdzie formalnie PO głosowała, pod naciskiem opinii publicznej, za ustawami, likwidującą WSI i powołującą Centralne Biuro Antykorupcyjne – nową formację policyjną zwalczając korupcję wśród elity politycznej, to w praktyce zwalczała ich realizację, zwłaszcza rozmontowanie WSI – służby oskarżanej o bliskie związki jej żołnierzy z rosyjskim (a dawniej sowieckim) wywiadem, niejasne powiązania z międzynarodowym, nielegalnym handlem bronią, szereg afer o charakterze gospodarczym. PO opowiedziała się również przeciwko zaproponowanej przez PiS wersji lustracji wymagającej ujawnienia od szeroko zakreślonej grupy społecznej związków ze służbami totalitarnego państwa. Rząd PiS-u był również ostro atakowany za powołanie nowej CBA i za działania jej funkcjonariuszy.
W 2007 roku Jarosław Kaczyński, w odpowiedzi na utratę większości parlamentarnej i kryzys parlamentarny, zaproponował nowe wybory parlamentarne i ta propozycja została przez sejm przyjęta. W przedterminowych wyborach parlamentarnych w październiku 2007 roku zwyciężyła Platforma Obywatelska, uzyskując 45,43% głosów przed Prawem i sprawiedliwością (36,9%), Sojuszem Lewicy Demokratycznej (11,52%) i Polskim Stronnictwem Ludowym (8,91%). 16 listopada 2007 roku powołano nowy rząd koalicyjny Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tekę premiera objął Donald Tusk, ministra spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna, działacz PO z Dolnego Śląska, ministra obrony narodowej Bogdan Klich (PO), ministra spraw zagranicznych Radosław Sikorski (PO, dawniej PiS), wicepremierem ds. gospodarczych został Waldemar Pawlak (PSL).
9 października 2009 roku, po wybuchu afery hazardowej, w którą zamieszani byli czołowi działacze PO: minister sportu Mirosław Drzewiecki i przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski, rywalizujący z Donaldem Tuskiem, Grzegorz Schetyna został zmuszony przez premiera do dymisji ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych i administracji i objął przewodnictwo Klubu Parlamentarnego PO na miejsce odwołanego Chlebowskiego. Powołana przez Sejm Komisja śledcza ds. wyjaśnienia afery hazardowej, pracująca pod przewodnictwem posła PO Mirosława Sekuły, doprowadziła do rozmycia i zatuszowania afery.
Kiedy 10 kwietnia 2010 roku w rządowym samolocie wojskowym zginęło 96 polskich wysokich urzędników, przedstawicieli elit politycznej, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką, szef Narodowego Banku Polskiego, kilku najwyższych rangą oficerów wojska polskiego, w tym Szef sztabu i szefowie rodzajów sił zbrojnych, ostatni prezydent RP na uchodźstwie, posłowie, szef Instytutu Pamięci Narodowej, legenda „Solidarności” Anna Walentynowicz obowiązki prezydenckie, zgodnie z konstytucją (chociaż nie bez zarzutów o ich naciąganie), objął prominentny przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski; człowiek silnie związany z żołnierzami zlikwidowanych WSI, przyjaciel wielu agentów PRL-owskiego wywiadu.
W lipcu Bronisław Komorowski wygrał starcie z Jarosławem Kaczyńskim, bratem poległego prezydenta, i został kolejnym prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej. Na jego miejsce marszałkiem sejmu został Grzegorz Schetyna.
- Dział książka HISTORIA: III RP 1989-2010
- Tagi: PO, Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, służby PRL, agentura, kondominium, korupcja, WSI
Sojusz Lewicy Demokratycznej
Największa polska partia postkomunistyczna w sensie osobowym – jej liderzy i założyciele byli wieloletnimi, lojalnymi członkami PZPR. Po rozwiązaniu PZPR na jej ostatnim zjeździe (w nocy z 28 na 29 stycznia 1990 roku) aparat partyjny zadecydował o dalszej obecności politycznej w nowych formach organizacyjnych. Największą z nowopowstałych organizacji była Socjaldemokracja Rzeczpospolitej Polskiej, która przejęła pełny zakres praw i obowiązków PZPR. Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego wsparła aktywnie proces tworzenia partii post-komunistycznej udzielając na ten cel pożyczki w wysokości 1.000.000 dolarów. Pożyczka została wypłacona na ręce Leszka Millera, jednego z liderów nowego ugrupowania, przy złamaniu obowiązującego wówczas prawa dewizowego. Konsekwencją przejęcia zobowiązań i praw PZPR wiązało się przejęcie majątku tej ostatniej. 70% dochodów PZPR stanowiły dochody z nieruchomości (w liczbie około 3000) oraz dochody z przedsiębiorstw, którymi zarządzała. Jednym z największych, i obdarzonych przywilejami podatkowymi, było RSW „Prasa-Książka-Ruch”. 9 listopada Sejm RP uchwalił „Ustawę o przejęciu majątku byłej PZPR”, której celem było przejęcie nieruchomości przez Skarb Państwa (ustawa nie obejmowała majątku ruchomego i kont byłej PZPR).Modelowym przykładem procesu przejmowania majątku państwowego przez nomenklaturę była działalność spółki PHU „Transakcja”. Założona tuż przed „zmianą systemu” w lipcu roku 1988 przez RSW „Prasa-Książka-Ruch” i Akademię Nauk Społecznych przy KC PZPR, otrzymała wielokrotne wsparcie finansowe od Komitetu Centralnego. Po rozwiązaniu PZPR, jej udziały przejęła SdRP i z jej ramienia kontrolę majątku wykonywali jej czołowi politycy: Leszek Miller, Wiesław Huszcza, Marek Siwiec i Jerzy Szmajdziński. Transakcja powołała do życia dużą ilość spółek córek (przy Komitetach Wojewódzkich PZPR), stając się de facto holdingiem, i prowadziła szeroko zakrojone działania handlowe, opierając się na kontaktach z dyrektorami tzw. jednostek gospodarki uspołecznionej. Obok działalności handlowej. „PHU „Transakcja” zajmowała się również inwestycjami kapitałowymi i tworzeniem struktur ubezpieczeniowych i bankowych. Była założycielem Banku Inicjatyw Gospodarczych SA, TuiR Polisa SA oraz Muza SA.
„Rozwój” spółki przerwał likwidator mienia byłej PZPR unieważniając wszelkie uchwały od dnia wejścia w życie „Ustawy o przejęciu majątku byłej PZPR”. Przed zawieszeniem działalności „Transakcja” sprzedała spółce „Universal” akcje Banku Inicjatyw Gospodarczych, których była właścicielem.
Większość spółek założonych przez PZPR, a następnie przejętych przez SdRP w chwili wejścia w życie ustawy przejmującej majątek byłej PZPR już nie istniały, częste zmiany własnościowe i organizacyjne utrudniały dochodzenia, dokumenty wielu spółek zaginęły (na przykład PPU „Transakcji”).
O pochodzeniu kapitału świadczył najczęściej skład rad nadzorczych nowo powstałych instytucji, z nadreprezentacją byłych komunistycznych członków aparatu przemocy. Zgodnie ze sprawozdaniem z likwidacji majątku byłej PZPR „kapitał partyjny znalazł się w kilku bankach (BIG BANK) oraz w wielu spółkach (BILLA). [...] W zdecydowanej większości majątek tych spółek nie został przejęty przez Skarb Państwa”.
Przejmowanie nieruchomości szło opornie; część została przejęta przez samorządy terytorialne, o przejęcie części toczyły się procesy nawet do roku 2000. Majątek ruchomy i środki finansowe rozpłynęły się w procesie zwanym „uwłaszczeniem nomenklatury”, a więc transferem środków do nowo powstających spółek prywatnych. Sprawozdanie z działalności Komisji Likwidacyjnej Majątku PZPR wskazuje na mechanizmy, dzięki którym organy administracji rządowej ułatwiały wyprowadzanie majątku na rzecz SdRP. Przed zakończeniem prac komisji minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, Jacek Ambroziak, zwrócił się teleksem do wszystkich wojewodów oraz prezydentów Łodzi i Krakowa informując, że obiekty wybudowane przez PZPR na jej gruntach stają się własnością SdRP, a wszystkie wybudowane na gruntach skarbu państwa przechodzą na rzecz Skarbu Państwa. Była to konsekwencja stanowiska wyrażonego przez Ambroziaka wcześniej, że utrudnianie zbywania majątku i zamiana na kapitał jest utrudnianiem działalności legalnie działającej partii politycznej.
Decyzje Ambroziaka stały się podstawą dla terenowych działaczy SdRP do przejmowania i zbywania majątku należącego uprzednio do PZPR.
SdRP wsparł swoimi działaniami ówczesny prezydent Wojciech Jaruzelski, który nie podpisał „Ustawy o przejęciu majątku byłej PZPR” i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Wobec wycofania wniosku przez prezydenta Lacha Wałęsę, wniosek nie był rozpatrywany, pojawił się natomiast nowy, sygnowany przez 54 posłów z Parlamentarnego Klubu Lewicy Demokratycznej. 25 lutego 1992 roku Trybunał potwierdził zgodność ustawy z Konstytucją ograniczając jednak czas dochodzenia roszczeń przez osoby trzecie. Pomimo orzeczenia Trybunału członkowie SdRP zyskali blisko dwa lata na skuteczne wyprowadzanie majątku.
W lipcu 1994 roku posłowie SLD wnieśli nowelizację do „Ustawy o przejęciu majątku byłej PZPR”, która w deklaracjach miała uwzględnić orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z roku 1992. W rzeczywistości nowelizacja, obok uwzględnienia orzeczenia Trybunału miała na celu umocnienie pozycji SdRP w toczonych sporach sądowych poprzez przyjęcie domniemania, że większość majątku PZPR pochodziła ze składek partyjnych oraz uwzględniała nabycie praw przez SdRP, jeśli SdRP „użytkowała” poszczególne składniki majątku. Ustawę przyjęto bez dyskusji. Została ona zawetowana przez prezydenta Lecha Wałęsę i trafiła do Komisji Ustawodawczej, która jednak nie zdążyła sprawy rozpatrzeć przed wyborami prezydenckimi w roku 1995. W roku 1996 ustawę podpisał związany z SLD prezydent Aleksander Kwaśniewski, a ostatecznie stan korzystny dla SdRP usankcjonował Trybunał Konstytucyjny uznając ustawę w znowelizowanym brzmieniu za zgodną z Konstytucją.
„Pogrobowe życie” majątku PZPR obfitowało w zadziwiające sytuacje, jak ta z lipca 1996 roku, kiedy to prokurator generalny Stefan Snieżko uznał, że „zadłużenie partii i ukrywanie przez nią majątku nie narusza przepisów konstytucyjnych”, lub ta związana z unieważnieniem pełnomocnictwa szczególnie aktywnego likwidatora z Gdańska – Marka Biernackiego przez wojewodę gdańskiego Henryka Wojciechowskiego (byłego pracownika ZSMP i TPPR).
Dodatkową pomocą w mataczeniu stał się założony 9 lipca 1991 roku, z inicjatywy Aleksandra Kwaśniewskiego, Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego SdRP było jednym z członków. Przejmowanie składników majątku przez Sojusz częstokroć uniemożliwiało dochodzenie roszczeń.
Dosyć precyzyjne wyliczenie problemów, na które napotkało państwo polskie przy okazji próby odzyskania majątku narodowego zawłaszczonego przez partię komunistyczną można odnaleźć studiując Sprawozdanie z likwidacji majątku byłej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej:
„Przykładem niech będzie spółka z ograniczoną odpowiedzialnością MESA. Założona w grudniu 1989 roku przez Komitet Wojewódzki, prowadziła działalność hotelową w części budynku KW. Działalność tę wraz z całym majątkiem MESY przejęła, założona przez SdRP spółka BONA. Spółka ta rościła sobie prawo do reprezentacyjnej nieruchomości w centrum miasta. Majątek Spółki, według wyliczeń samych funkcjonariuszy SdRP wynosił w początkach roku 1991 ponad miliard starych złotych. Spółka ta została sprzedana przez niejakiego Wiesława Pawlika – działającego na podstawie pełnomocnictwa Leszka Millera – osobie fizycznej (zamieszanej w przemyt i paserstwo kradzionych w Niemczech samochodów) za 220.000 starych złotych, a więc za kwotę pięciokrotnie niższą od jej rzeczywistej wartości. Spółka ta stała się własnością fundacji, której prezesem jest znany biznesmen i menedżer, ksiądz Zbigniew Bryk.” (strona internetowa MSWiA)
Sojusz Lewicy Demokratycznej powstał z inicjatywy Aleksandra Kwaśniewskiego (zarej. TW „Alek”) i Włodzimierza Cimoszewicza (zarej. KO „Carex”) na spotkaniu „organizacji młodzieżowych”. 16 lipca 1991. Do porozumienia przystąpiły: Polska Partia Socjalistyczna, SdRP, OPZ, ZSMP, Demokratyczna Unia Kobiet, Komitet Obrony Bezrobotnych i organizacje lokalne.
W wyniku wyborów parlamentarnych w 1991 roku partia zdobyła 11,98% głosów (60 na 460 mandatów) poparcia, uzyskując drugi po Unii Demokratycznej wynik wyborczy.
W wyborach parlamentarnych w roku 1993 SLD uzyskało już 20,4% głosów (171 mandatów) powracając do władzy poprzez zawarcie koalicji z Polskim Stronnictwem Ludowym (15,2 pros. i 132 mandaty). Pierwszym premierem koalicji SLD-PSL został Waldemar Pawlak. Przed wyborami prezydenckim w roku 1995 partie zrzeszone w SLD poparły kandydaturę Aleksandra Kwaśniewskiego.
W 1997 roku, w wyniku zmiany umowy koalicyjnej premierem został Józef Oleksy (zarej. TW „Piotr”), który zrezygnował 26 stycznia 1996 roku na skutek wysuniętych przeciw niemu przez ministra własnego rządu – Andrzeja Milczanowskiego, oskarżenia o szpiegostwo na rzecz Rosji.
W fotelu premiera Oleksego zastąpił Włodzimierz Cimoszewicz, który pełnił funkcję do października 1997.
Po wejściu w życie nowej Konstytucji, która odebrała organizacjom społecznym prawo zgłaszania kandydatów na posłów i senatorów SLD przekształciło się w partię polityczną, wchłaniając większość swoich byłych członków (PPS, RLP, „Proletariat” odmówiło przystąpienia).
W wyborach 1997 roku SLD zdobyło 27,13 proc. głosów, co dało 164 mandaty i pozostało w opozycji.
W wyborach parlamentarnych w 2001 roku SLD zawiązał koalicję wyborczą z Unią Pracy i uzyskał wynik 41%. W nowo powołanym sejmie SLD zawiązał koalicję wyborczą z Unią Pracy i PSL-em (9 %), a na czele rządu stanął Leszek Miller. Ten rząd ukończył negocjacje akcesyjne z Unią Europejską na szczycie w Kopenhadze 13 grudnia 2002 roku. W czasie rządów Millera doszło do wzrostu gospodarczego kosztem wzrostu zadłużenia państwa i pogłębienia deficytu w handlu zagranicznym. Rząd Leszka Millera zerwał prowadzone przez rząd jego poprzednika – Jerzego Buzka, negocjacje w sprawie dostaw gazu norweskiego do Polski, co przyczyniło się do pogłębienia polskiej zależności od gazu rosyjskiego, uderzyło w wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej i na lata pogrzebało plany dywersyfikacji dostaw surowców. 1 marca 2003 roku Leszek wykluczy PSL z koalicji rządowej. Od tej chwili rząd miał charakter mniejszościowy. W 2004 roku
Leszka Millera zastąpił na stanowisku Marek Belka (zarej. KO „Belch”). Również w 2004 roku, na konwencji zmieniono prezydium SLD. Nowym przewodniczącym został Krzysztof Janik. Narastające konflikty w łonie partii doprowadziły do podziału. 26 marca 2004 roku grupa działaczy z marszałkiem Sejmu Markiem Borowskim na czele założyła nową partię po nazwą Socjaldemokracja Polska (SDPL), kilku posłów przeszło z SLD do nowoutworzonej Partii Demokratycznej (była UW). 21 maja 2005 roku całe kierownictwo partii podało się do dymisji, a konwencja zastąpiła je nowym, na czele z ministrem rolnictwa w rządzie Belki Wojciechem Olejniczakiem jako przewodniczącym.
W wyborach parlamentarnych przeprowadzonych 25 września 2005 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej zdobył 55 mandatów. Przed wyborami samorządowymi w 2006 roku wszedł w koalicję z UP, PD i SDPL tworząc wyborczą koalicję Lewica i Demokraci. Tę współpracę kontynuowano po wyborach. A sam Olejniczak zastał jednym z przewodniczących Komitetu Porozumiewawczego koalicji. W marcu 2007 roku z SLD odszedł jej były przewodniczący Józef Oleksy, a stało się to po ujawnieniu przez „Dziennik” „taśm Oleksego” – zapisu rozmów polityka z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym. We wrześniu tego roku partię opuścił kolejny przewodniczący – Leszek Miller.
Po wyborach roku 2007 posłowie SLD stanowili większość w klubie poselskim LiD (40 z 53 wszystkich, którzy zdobyli mandat). W marcu 2008 roku zakończyła się współpraca czterech partii wchodzących w skład LiD i posłowie PD a następnie SDPL opuścili klub. 22 kwietnia 2008 roku powstał w Sejmie klub poselski o nazwie „Lewica”.
31 maja 2008 nowym przewodniczącym Sojuszu lewicy Demokratycznej został Grzegorz Napieralski. Na początku roku 2010 do SLD powrócili Leszek Miller oraz Józef Oleksy. 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem zginął Jerzy Szmajdziński, prominentny polityk Sojuszu, wicemarszałek Sejmu i były minister obrony narodowej.
Przez wielu krytyków polska postkomunistyczna lewica jest oskarżana o nepotyzm i korupcję, jej członkowie byli bohaterami wielu głośnych afer gospodarczych.
Lewica sprawowała w Polsce władzę dwukrotnie i w ciągu obydwu kadencji jej rządów Polska była wstrząsana aferami gospodarczymi i politycznymi.
Bank Inicjatyw Gospodarczych BIG (który następnie zmienił nazwę na BIG Bank Gdański) powstał jeszcze w czasie obrad okrągłego stołu. To wtedy członkowie PZPR-u utworzyli Komitet Powołania BIG, a w kilka dni po przegranych przez lewicę wyborach podpisano akt notarialny, na podstawie którego sam bank się narodził. Była to jedna z pierwszych licencji bankowych w PRL-u. Zastrzeżenia NBP rodziło to, że właścicielami Banku miały zostać osoby prywatne, które jednocześnie pozostawały dyrektorami państwowych firm – instytucjonalnych udziałowców banku, ale ostatecznie szef NBP, Wiesław Baka przymknął oko na oczywisty konflikt interesów i licencję wydał.
Według aktu notarialnego kapitał prywatny stanowił zaledwie 2%, resztę stanowiły środki firm państwowych.
Założycielami BIG-u byli Aleksander Borowicz, doradca premiera Mieczysława Rakowskiego, ówczesny prezes PZU Anatol Adamski, dyrektor generalny Poczty Polskiej Telegraf i Telefon Andrzej Cichy, prezes Warty Janusz Staniszewski, dyrektor Universalu (późniejszy szef Trybuny Bez Ludu) Dariusz Przywieczerski (oskarżony potem o zagarniecie blisko 1,5 mln dolarów na szkodę FOZZ), dyrektor w NBP (późniejszy szef Platformy Obywatelskiej) Andrzej Olechowski (KO „Must”), prezes spółki Interster Stanisław Tołwinski i prezes firmy Transakcja Wiktor Pitus. Wśród inwestorów instytucjonalnych znalazły się: PZU, PPTiT, Universal, Warta, Expolco Holding, Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, Fundacja Wspierania Inicjatyw Gospodarczych oraz spółki Interster i Transakcja.
Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli miesiąc wcześniej: Mieczysław Rakowski (ówczesny premier), Bogusław Kott (współzałożyciel firmy ATS, która zajmowała się handlem bronią) i Aleksander Kwaśniewski (szef Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej). Kwaśniewski został mianowany prezesem tej fundacji.
Fundacja Rozwoju Żeglarstwa założyła następnie spółkę Interster. Interster korzystał z preferencyjnych, wielomiliardowych kredytów przydzielanych przez ... Urząd Kultury Fizycznej i Sportu. Prezesem innej fundacji zakładającej BIG został eks-minister i biznesmen Mieczysław Wilczek. Jednym z pierwszych nabywców akcji BIG był eksminister Jerzy Urban. Członkiem Rady Nadzorczej powstającego BIGu został przyjaciel Kwaśniewskiego, mecenas Krzysztof Czeszejko-Sochacki, szef Kancelarii Sejmu (2001-2006). Był nim do 1991 r. Innym członkiem Rady Nadzorczej BIGu był późniejszy dwukrotny minister finansów prof. Marek Belka (zarej. KO „Belch”) i prezes NBP (2010).
Około 12 % akcji BIGu objęła spółka Transakcja. Jej prezes Wiktor Pitus był nie tylko udziałowcem banku, ale i następnym członkiem Rady Nadzorczej BIGu.
Gwałtowne przyspieszenie rozwoju banku nastąpiło w latach 1989-1990, kiedy BIG zawarł niezwykle ciekawe transakcje. Przykładowo: 20 lutego 1990 roku przejął z FOZZ 160 mld starych złotych, a tydzień później 100 mld z tej sumy BIG przelał do PeKaO S.A.
Sprawą ulokowania przez FOZZ pieniędzy w BIGu zainteresowały się jakiś czas potem: prokuratura, NIK i nadzór bankowy. Raport NIK-u stwierdzał m.in.:
Zdjęcie przez BIG z konta FOZZ kwoty 100 mld złotych było bezpodstawne. Nie wynikało ono z jakiejkolwiek umowy miedzy stronami. Lokata 100 mld złotych na rachunku w PeKaO SA nastąpiła na podstawie polecenia przelewu i zapewniła bankowi BIG SA nieuzasadnione korzyści.
Według NIK, BIG zarobił na tej operacji extra ponad 1,8 mld złotych i sumę tę powinien wraz z odsetkami zwrócić FOZZ. Prokuratura nie podjęła jednak żadnych czynności na podstawie wniosków pokontrolnych NIK.
Mecenas Krzysztof Czeszejko-Sochacki, członek rady nadzorczej BIG-u w tamtym okresie, został później obrońcą głównego oskarżonego w procesie FOZZ Grzegorza Zemka (wywiad wojskowy).
Kancelaria prawna Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego pośredniczyła przy zawieraniu kontraktu na system informatyczny ZUS (kierowanego wówczas przez Annę Bańkowską z SLD) z Prokomem. Fundacja "Promocja Talentu" Ewy Czeszejko-Sochackiej (prywatnie żony mec. Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego i przyjaciółki Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich) była sponsorowana przez Prokom. Minister Bańkowska, dysponująca departamentem prawnym ZUS, zatrudniła do prac przy kontrakcie z Prokomem kancelarię prawną z zewnątrz (właśnie kancelarie Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego).
Państwowe firmy w założenie BIGu włożyły dobrych kilka bilionów starych złotych. Angażowały się w BIG, pomimo że same często były w trudnej sytuacji. Kiedy w 1990 roku PZU inwestowało w akcje banku, miało bilion złotych strat. PZU powierzyło BIG 65 mld złotych jako lokatę, z której odsetki miały być dostępne dopiero po 10 latach.
BIG robił interesy z firmami uchodzącymi za sztandarowe spółki nomenklaturowe. Głośne kiedyś Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "Polisa" SA (którego udziałowcami byli m.in. Jolanta Kwaśniewska i Maria Oleksy) wydało na akcje BIG do 1994 roku blisko 100 miliardów złotych. Kiedy "Polisa" na początku 1995 roku przeżywała poważne kłopoty finansowe - uratował ją właśnie BIG.
BIG finansował kampanie wyborcze SLD i kampanie wyborcze Aleksandra Kwaśniewskiego. W okresie rządów SLD-PSL BIG przejął większy od siebie prywatyzowany Bank Gdański i stal się jednym z największych prywatnych banków w kraju.
4 października 2001 r. Minister Skarbu Państwa oraz Eureko BV podpisali umowę warunkową sprzedaży przez Skarb Państwa 21% akcji PZU SA na rzecz Eureko BV - działając na podstawie zgody Rady Ministrów z dnia 25 września 2001 r. zezwalającej na zbycie 21% akcji PZU SA. Największa firma ubezpieczeniowa w Polsce - PZU przeszła w ręce konsorcjum złożonego z portugalskiej firmy Eureko i BIG Banku Gdańskiego (teraz się on trochę inaczej nazywa). Nowy inwestor strategiczny PZU (czyli holding Eureko i BIG) w umowie kupna uroczyście zobowiązał się rozwijać PZU. Zaraz po tej transakcji dokonał z konta PZU wypłaty pokaźnej kwoty - 2 mld 71 mln złotych. Kwotę tą przelano na konto funduszu inwestycyjnego Skarbiec Kasa II. Wysokość przelanej kwoty była tak duża, że wymagana była zgoda państwowego urzędu nadzoru ubezpieczeniowego, stanowiła bowiem 75% środków tego funduszu (już po dokonaniu przelewu).
Zaraz potem fundusz inwestycyjny Skarbiec Kasa II ulokował na koncie w BIG Banku Gdańskim jeden miliard złotych. Właśnie w tym okresie BIG Bank Gdański przeżywał poważny kryzys finansowy. Jak na polskie warunki była to kwota znaczna. I, co ciekawe, jej wysokość odpowiadała dokładnie kwocie, jaką BIG wyłożył na zakup 10% udziałów PZU. Była to lekcja poglądowa, jak kupić przedsiębiorstwo za jego własne pieniądze.
W czasie tak zwanego wrogiego przejęcia BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank, przebywający w Davos prezydent Aleksander Kwaśniewski wystąpił osobiście w publicznym radio, niezwykle ostro krytykując zmiany w radzie nadzorczej BIG-Banku (usunięto wówczas z tej rady m.in. Marka Belkę). Prezydent w trybie natychmiastowym odesłał z Davos do kraju Marka Belkę – swojego doradcę ekonomicznego. Do dziś nie wyjaśniono, w jakim charakterze odbywał tę nagłą podroż do kraju, czy doradcy bawiącego w Davos prezydenta, czy też zdymisjonowanego w trybie nagłym członka Rady Nadzorczej prywatnego banku.
Rok 1994 – afera sprzętowa. Jej „sercem” jest ówczesne ministerstwo zdrowia i Opieki Społecznej. To w tym ministerstwie powstaje dokument gwarantujący zapłatę ze środków publicznych za sprzęt przekazany przez szwajcarskie firm do polskich szpitali i sanatoriów. Oszuści namawiali dyrektorów placówek do przyjęcia rzekomej darowizny w formie sprzętu, a po jej przyjęci przysyłali faktury domagając się zapłaty, później od horrendalnie wysokich kwot doliczano odsetki. Dług wraz z odsetkami był sprzedawany na rynku wierzytelności, a dobrą cenę zbycia gwarantowało to, że był to dług jednostek budżetowych.
Rok 1995. Kończy się prywatyzacja cementowni Ożarów 75% akcji cementowni kupił Holding Cement Polski powiązany z kapitałem irlandzkim. Przeprowadzona później kontrola NIK wykaże, że oferta Holdingu nie była najlepszą z ofert, a wyjaśnienie jej powodzenia były zeznania powiązanego z ludźmi lewicy lobbysty Marka Dohnala, który przyznał się do przekazania łapówki jednemu z dyrektorów generalnych w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych.
Rok 1996. To rok wprowadzenie PPP – Programu Powszechnej Prywatyzacji. 512 przedsiębiorstw państwowych (ok 10% majątku skarbu państwa) zostało przekształcone w spółki akcyjne, a ich akcje przekazane Narodowym Funduszom Inwestycyjnym. Funduszami zarządzały spółki, których ustalone wynagrodzenie nie było powiązane z wynikami funduszy. Późniejsza kontrola NIK wykazała, że zarządy funduszów realizowały scenariusz maksymalizacji własnych dochodów ze stratą wartości majątków funduszy.
Rok 1997 – wybucha afera Laboratorium Frakcjonowania Osocza. Wbrew zdaniu kilku departamentów i zdaniu specjalistów Ministerstwo Finansów poręcza kredyt inwestycyjny udzielony przez Konsorcjum Banków na rzecz grupy osób i firm podejmujących się budowy laboratorium. W skład tej grupy weszły osoby kojarzone z lewicą, w tym bliscy znajomi ówczesnego prezydenta Kwaśniewskiego. W kontaktach pomiędzy lobbystami a kancelarią miał uczestniczyć prezydencki minister Marek Ungier. W efekcie działalności konsorcjum laboratorium frakcjonowania osocza nie powstało, a pieniądze zostały wytransferowane za granicę. Wbrew zaleceniom pokontrolnym NIK, która podważyła ważność gwarancji Skarbu Państwa, ten ostatni zdecydował się na spłatę kredytu wraz z odsetkami wierzycielom.
Rok 1998 to rok afery POLISY, towarzystwa ubezpieczeniowego, które powoli kończyło swoją działalność. Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "Polisa" SA (którego udziałowcami były m.in. Jolanta Kwaśniewska i Maria Oleksy) było ulubieńcem Spółek Skarbu Państwa, które ubezpieczały się w niej i zostawały akcjonariuszami. Kiedy w 1995 roku Towarzystwo popadło w tarapaty finansowe uratowała je Bank BIG Gdański. Był to klasyczny rewanż biznesowo-towarzyski, bo to właśnie Polisa zakupiła w roku 1994 akcje BIG Banku za okrągłą sumę 100 milionów złotych. Pomimo braku dochodów z działalności ubezpieczeniowej, Polisa wypłacała wysokie dywidendy akcjonariuszom, a jej sprawozdania finansowe były fałszowane. Tuż przez upadłością Towarzystwa głównym akcjonariuszom udało się jakoś akcje Towarzystwa zbyć. Interesującą rolę odegrał w tej sprawie Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń, który nie podejmował interwencji, pomimo że posiadał informację o nieprawidłowościach.
Afer, którą media nazwały “Trójkątem Buchacza”, rozpoczęła się jeszcze w 1994 roku, kiedy to w czasie rządów Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego I Włodzimierza Cimoszewicza Skarb Państwa utracił kontrolę nad majątkiem wartym, według rożnych szacunków, 500-800 milionów złotych. “Trójkąt Buchacza” przetrwał bezpiecznie rządy opozycji, dotrwał do ponownych rządów lewicy, przeżył je, a resztki majątku są wyprowadzane do dziś.
Według ustaleń kontroli NIK Lesław Podkański (PSL), a następnie Jacek Buchacz (PSL) wnieśli (w latach 1994-1995) do trzech spółek: Polskiego Funduszu Gwarancyjnego (PFG) SA (wcześniejsza nazwa - Agencja Rozwoju Gospodarczego (ARG SA), Międzynarodowej Korporacji Gwarancyjnej (MKG) Sp. z o.o. (wcześniejsza nazwa Polska Korporacja Eksportowa Sp. z o.o.) i Chemii Polskiej Sp. z o.o., majątek o łącznej wartości 545 milionów złotych. Majątek ten stanowiły akcje central handlu zagranicznego (Animex SA, Agros Holding SA, Bank Rozwoju Eksportu SA, Elektrim SA, Universal SA, Unitra SA), których wartość według oszacowania NIK w 1999 roku wyniosła już ponad 800 mln zł. Jak stwierdziła NIK, PFG udzielał firmom eksportującym na Wschód poręczeń bez analizy ich wypłacalności. W efekcie poręczano kredyty firmom w kiepskiej sytuacji finansowej. Skok na “dziecko PSL” dokonał rząd Cimoszewicza i w SLD szybko zrozumiano, że można z “trójkąta” czerpać korzyści przedstawiając niemoc w sprawie powołując się na brak dostępu do spółek ze względu na ich wzajemne powiązania kapitałowe.
W 2002 roku, po powrocie lewicy do władzy minister skarbu Wiesław Kaczmarek porozumiał się z prezesem Chemii Polskiej Ludwikiem Klinkoszem i w wyniku tego porozumienia odzyskano kontrolę nad spółkami. Ludwik Klinkosz miał zostać prezesem Ciechu, a ten miał wchłonąć “Chemię Polską. Wtedy pojawiły się roszczenia z weksli wystawianych rzekomo przez zarządy spółek w czasie ich powstania. Do transakcji nie doszło. Roszczenia z weksli wysuwały podmioty, których wiązało nazwisko Piotra Bykowskiego – poznańskiego biznesmena, doradcę premiera Waldemara Pawlaka, oskarżonego o doprowadzenie do upadku Banku Staropolskiego i uznawanego za “ojca” koncepcji “Trójkąta Buchacza”. Jedną ze spółek zgłaszających roszczenia z weksli był również fundusz pożyczkowy “Korbona”, którego prezesem był sam Waldemar Pawlak.
W grudniu 2007 roku, po przejęciu władzy przez Platformę Obywatelską i po objęciu resortu Sprawiedliwości przez adwokata Zbigniewa Ćwiąkalskiego, od prowadzenia wszczętego w 2004 śledztwa w sprawie podejrzenia sfałszowania weksli, odsunięty został dotychczas prowadzący je prokurator. Zbigniew Ćwiąkalski, przed objęciem stanowiska, był pełnomocnikiem spółek, które dochodzą praw z weksli.
W 2008 roku majątek spółek został wyceniony na 200 milionów złotych, a więc utracił ¾ pierwotnego. I nadal topnieje.
Rok 2002 przyniósł aferę Rywina. W trakcie prac nad ustawą o radiofonii i telewizji pojawił się projekt zapisu uniemożliwiającego jednoczesne posiadanie gazety ogólnopolskiej oraz stacji telewizyjnej. Uderzało to we właścicieli spółki Agora – wydawcy “Gazety Wyborczej”, którzy nosili się z zamiarem nabycia Polsatu lub 2 programu TVP, jeśli doszłoby do prywatyzacji).
W lipcu 2001 drugiego roku doszło do spotkania Lwa Rywina (zarej. TW „Eden”) – producenta filmowego i człowiek kojarzonego z lewicą, z Wandą Rapaczyńską – prezesem Agory. Lech Rywin przyjął od Wandy Rapaczyńskiej informację o oczekiwaniach względem nowelizacji ustawy. Po kilku dniach Lew Rywin spotkał się z Rapczyńską ponownie i powołując się na zawarte z premierem Leszkiem Millerem ustalenia zadeklarował, że jej oczekiwania względem ustawy zostaną spełnione, jeśli Agora przekaże 17,5 miliona dolarów na konto firmy Rywina Heritage Films, która przekaże je na rzecz SLD, Gazeta Wyborcza przestanie krytykować rząd i premiera, a po przejęciu przez Agorę Polsatu Lew Rywin zostanie zatrudniony w tej stacji. Jak ustaliła później powołana parlamentarna komisja śledcza, Lew Rywin miał pilnować w niej interesów SLD.
22 lipca Lew Rywin spotyka się z redaktorem naczelnym “Gazety Wyborczej” Adamem Michnikiem. Fragment ich rozmowy, nagrany na dyktafon przez Michnika, i opublikowany w “Wyborczej” sześć miesięcy później stanie się powodem afery.
Przez sześć miesięcy o aferze dowiaduje się wiele prominentnych postaci życia politycznego i świata mediów, nikt jednak nie odważa się podjąć tematu. Korzystne dla Agory zapisy ustawy medialnej są tymczasem kierowane do kolejnych etapów legislacji. O aferze, przez opublikowaniem stenogramów rozmowy Michnik-Rywin, wie prezydent Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Urban. O sprawie pisze się w kpiarskich rubrykach, ujmując rzecz w formie plotki. 27 grudnia, tuż po wejściu Polski do Unii Europejskiej, “Gazeta Wyborcza” decyduje się na opublikowanie treści posiadanych nagrań.
Powołana dla wyjaśnienia sprawy komisja sejmowa nie doszła do jednoznacznych konkluzji, choć ostatecznie przyjęła projekt uchwały w najdalej idącej wersji PiS. Postępowanie sądowe zakończyło się “niestwierdzeniem” istnienia “grupy trzymającej władzę”, na którą powoływał się w rozmowie Lew Rywin.
Obszerne transmisje sejmowe pozwoliły jednak Polakom przyjrzeć się politykom pozbawionym medialnego wsparcia. Zaufanie do SLD I do tworzonego przez niego rządu spadło do nienotowanych od początku lat 90-tych rozmiarów.
W 2003 wybuchła afera szczególna, bo dotyczące związków wysokich urzędników państwowych, w tym policji, ze światem gangów i przestępczości zorganizowanej. Afera dotyczyła wycieku tajnych informacji z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji do osób podejrzewanych o kontakty przestępcze. Poseł SLD Andrzej Jagiełło poinformował radnych SLD w Starachowicach o mających nastąpić aresztowaniach. Powołał się na wiedzę uzyskaną od wiceministra MSWiA Zbigniewa Sobotki. Aresztowania miały dotyczyć członków zorganizowanej grupy przestępczej i współpracujących z nimi starachowickich radnych. Telefon Jagiełły był na policyjnym podsłuchu i dowód z tego podsłuchu doprowadził do zatrzymania Jagiełły, Henryka Długosza, który pośredniczył w przekazywaniu informacji pomiędzy Sobotką a Jagiełłą. Sam Sobotka miał uzyskać informację od generała policji Antoniego Kowalczyka. Oskarżeni nie przyznali się do winy. Sąd skazał oskarżonych na kilkuletnie (niskie) bezwarunkowe wyroki pozbawienia wolności. Niskie wyroki były bulwersujące w kontekście narażenia na utratę życia policjantów działających w gangu pod przykryciem. Ostatecznie Sąd Apelacyjny zmniejszył wyroki Jagielle i Długoszowi (odpowiedni do 1,5 roku I do 1 roku) utrzymując 3,5 letni wyrok Sobotce.
W ostatnim dniu swojego urzędowania wobec tego ostatniego z prawa łaski skorzystał ustępujący prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Generał Kowalczyk uniknął kary. W jego sprawie wypowiedział się Sąd Najwyższy po kuriozalnym uzasadnieniu odesłał do ponownego rozpatrzenia. Kielecki sąd ogłaszając wyrok uznał, że Kowalczyk był pierwszym źródłem przecieku w aferze starachowickiej. Nie można go było jednak za to skazać, bo takiego zarzutu, czyli ujawnienia tajemnicy państwowej, rzeszowska prokuratura mu nie postawiła. Według sądu, nie ma przeszkód, by taki zarzut został mu postawiony w przyszłości. W opinii sądu generała nie można skazać za składanie fałszywych zeznań, bo uznał, że skorzystał on z prawa do obrony.
Aresztowany w 2004 roku lobbysta Marek Dochnal miał zeznać między innymi:
Podczas negocjacji z Rosjanami w sprawie sprzedaży Rafinerii Gdańskiej, Jan Kulczyk miał powoływać się na osobiste pełnomocnictwa prezydenta Kwaśniewskiego.
W sprawie mostów energetycznych łączących Rosję i Europę i Orlenu interesy lobbysty i Kulczyka miał reprezentować rosyjski szpieg Władimir Ałganow. Spotkanie Kulczyka, Ałganowa i szefa koncernu Łukoil Wagita Alekpierowa odbyło się przy pomocy Dochnala w Londynie.
W czasie, kiedy firma Dochnala Proxy działała w Petersburgu miał on osobiście poznać Władimira Putina.
W czasie, kiedy Marek Dochnal był członkiem fundacji Jolanty Kwaśniewskiej “Porozumienie bez Barier” organizował spotkania z ludźmi, którzy chcieli uzyskać wsparcie państwa w zamian za wpłaty na rzecz tej fundacji.
Lobbysta poinformował, że politycy lewicy posiadają tajne konta w szwajcarskich bankach, a ich interesy prowadzi w Szwajcarii skazany za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, wypuszczony czasach PRL-u na Zachód przez komunistyczny wywiad i ułaskawiony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Peter Vogel.
Ostatnia aktualizacja: Stefan Buchholz, 21.08.2011
Logowanie
Nie należysz do tej społeczności?
Użyj swojego konta z innego serwisu
Informacje
Szukaj
Informacje o serwisie
-
Szukaj:
Nazwa serwisu
Klub Polski, Maine USA
Historia-aktualności-polemiki-listyWłaściciel serwisu
Utworzono dnia
09.06.2009
Użytkownicy
Język
polski
